Uzasadnienie
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 26 maja 2015 r., sygn. akt VI SA/Wa 3587/14, oddalił skargi P. w W. oraz M. G. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z [...] sierpnia 2014 r. w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Z uzasadnienia wyroku wynika, że Sąd pierwszej instancji za podstawę rozstrzygnięcia przyjął następujące ustalenia:
Zakład Ubezpieczeń Społecznych I Oddział w Warszawie zwrócił się do Dyrektora Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o rozpatrzenie sprawy dotyczącej objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym M. G. z tytułu wykonywania przez nią w okresie od [...] listopada 2010 r. do [...] marca 2011 r. umowy o świadczenie usług, nazwanej "umowa o dzieło dydaktyczne" z przeniesieniem praw autorskich, zawartej z P. Do wniosku załączono kopię ww. umowy wraz z rachunkiem z [...] lutego 2011 r., a także kopię protokołu kontroli ZUS u płatnika składek z dnia [...] kwietnia 2013 r. wraz z zastrzeżeniami palnika składek do ustaleń tej kontroli oraz informacją o sposobie rozpatrzenia tych zastrzeżeń.
Decyzją z dnia [...] grudnia 2013 r. Dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ stwierdził, że M. G. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania we wskazanym okresie pracy na podstawie ww. umowy o świadczenie usług, do której odpowiednie zastosowanie mają przepisy o zleceniu. Zdaniem organu, przedmiotowa umowa jest umową o świadczenie usług, nie zaś – wbrew jej nazwie – umową o dzieło.
Decyzją z dnia [...] sierpnia 2014 r. Prezes NFZ utrzymał w mocy decyzję pierwszoinstancyjną. W uzasadnieniu organ odwoławczy przywołał treść art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e), art. 85 ust. 4 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.; powoływanej dalej jako: ustawa o świadczeniach) i stwierdził, że ubezpieczona zawarła z płatnikiem składek umowę nazwaną "Umowa o dzieło dydaktyczne Studia podyplomowe", której przedmiotem było wykonanie 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu: [...]. Zdaniem organu, w dniu wykonywania tej umowy ubezpieczona spełniała warunki do wyłączenia z obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z tytułu wykonywania umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, z uwagi na posiadanie innego tytułu do ubezpieczenia. Organ wskazał również, że wskazana umowa ma charakter umowy zlecenia, tj. starannego działania, ponieważ jej treścią jest wykonywanie przez przyjmującą zlecenie określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie, tj. świadczenie usług dydaktycznych, których elementarną i podstawową formą jest wykład (prowadzenie zajęć).
Przytaczając treść art. 3531, art. 58 oraz art. 627 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2014 r. poz. 121; powoływanej dalej jako: k.c.), organ podniósł, że nazwanie umowy umową o dzieło nie przesądza o jej charakterze. Prezes NFZ uznał, że o wykonywanej przez ubezpieczoną pracy trudno mówić, że polegała ona na dostarczeniu określonych wyników pracy w postaci dzieła. Przyjęcie, że badana umowa była umową o dzieło, podczas gdy z jej treści i sposobu wykonania wynikają cechy właściwe dla umów o świadczenie usług, byłoby niezgodne z właściwością stosunku prawnego. Organ stwierdził, że umowa o dzieło należy do umów rezultatu, a jej przedmiotem jest indywidualnie oznaczony wytwór (rezultat). W przypadku spornej umowy, żadne konkretne dzieło w wyniku jej wykonania nie zostało zatem oznaczone. Umowa ta nie miała więc charakteru umowy o dzieło, bowiem dziełem nie może być świadczenie usług dydaktycznych, a przedmiotem działania ubezpieczonej był właśnie proces, na który składało się wykonanie wykładu z przedmiotu.
Sylabusy, konspekty, prezentacje stanowiły jedynie pomoc naukową, dydaktyczną, mającą na celu prawidłowe zrealizowanie zajęć. Prezes NFZ wyjaśnił czym jest umowa zlecenia (art. 734 § 1 k.c.) i stwierdził, że wykonywanie przez ubezpieczoną przedmiotowej umowy było ciągiem określonych czynności starannego działania, zmierzających do osiągnięcia skutku w postaci nauczenia/wytłumaczenia zagadnień związanych z wykładaną materią. Przedmiotowa umowa była zatem umową o świadczeniu usług dydaktycznych, polegających na: przeprowadzeniu wykładu z przedmiotu: [...]. Umowa ta nie nosi więc znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywała zleceniobiorcy – ubezpieczonej do wykonania ściśle określonego wytworu - dzieła.
Ponadto Prezes NFZ zauważył, że nauczanie w szkole ma zawsze charakter pracy wychowawczo-pedagogicznej, której nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, gdyż nie prowadzi do dającego się sprecyzować dzieła. Nie można określić rezultatu w postaci nauczenia, jako konkretnego, ściśle określonego dzieła, tym samym przedmiotowa umowa, była umową starannego działania.
Prezes NFZ nie zgodził się także z argumentacją, że zawarta umowa była umową o dzieło ze względu na treść art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r., nr 90, poz. 631 ze zm.), dalej p.a. Wskazał, że utwór autorski nie jest dziełem w myśl umowy o dzieło w oparciu o Kodeks cywilny, gdyż przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Umowy o dzieło autorskie nie są zatem tożsame z umowami o dzieło w ujęciu przepisów prawa cywilnego. Przedmiotem umów o dzieło autorskie jest dzieło oznaczone jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego, które zawiera inne uregulowania np. w przedmiocie odpowiedzialności, zawarte w art. 55 ust. 1 p.a., który zawiera regulacje dotyczące usterek utworu, a nie wad, jak przy umowie o dzieło.
Skargi na powyższą decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie złożyli płatnik składek – P. w W. oraz M. G., zarzucając naruszenie: art. 65 § 1 i 2 k.c.; art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 p.a.; art. 7, art. 8, art. 77 § 1 oraz art. 107 § 3 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U z 2016 r. poz. 23 ze zm.; powoływanej dalej jako: k.p.a.).
W odpowiedzi na skargi Prezes NFZ wniósł o ich oddalenie, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko.
Wyrokiem z dnia 26 maja 2015 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargi.
Sąd I instancji wskazał, że istotą sporu jest ocena, czy umowa zawarta przez P. w W. z M. G. jest umową o dzieło, czy też inną umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. W sprawie należało zatem ocenić, czy zainteresowana podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartej umowy. Sąd podniósł, że M. G. zawierając wskazaną umowę zobowiązała się do wykonania 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu [...]. Dzieło to miało być również utworem, w rozumieniu przepisów prawa autorskiego, i zostać wykonane osobiście z należytą starannością. Zdaniem WSA, prace tego rodzaju, mimo tytułu umowy "o dzieło", wskazują na świadczenie usług, bowiem w umowie o dzieło winien być z góry określony jej rezultat. Tymczasem w przedmiotowej umowie zawarte są obowiązki zainteresowanej, które wiążą się z realizacją umowy w ramach starannego działania, co wprost wynika z jej treści.
W związku z powyższym Sąd uznał za niezasadny zarzut naruszenia art. 65 § 1 i 2 k.c. Celem umowy było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, natomiast opracowane przez zainteresowaną materiały stanowiły jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel. Z kolei warsztaty (wykłady, ćwiczenia) same w sobie mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci edukacji studentów/kursantów, co jednak nie oznacza, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu, właściwego umowie o dzieło. Czynności wykonywane w ramach umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny czy niematerialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Sąd podkreślił, że analiza umowy nie pozostawia wątpliwości, iż jest to umowa o świadczenie usług, polegających na przeprowadzeniu zajęć dydaktycznych. Zainteresowana zobowiązała się do przekazania słuchaczom informacji z tematyki objętej umową, a zatem przyjęła do realizacji usługę, której treścią były określone czynności dydaktyczne, składające się na proces nauczania, który nie może być kwalifikowany w kategoriach dzieła jako utworu. Zawarta pomiędzy stronami umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła, w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. WSA podkreślił, że co do zasady świadczenie usług dydaktycznych nie może być przedmiotem umowy o dzieło.
Sąd wskazał, że nie kwestionuje treści art. 65 § 2 k.c., ponieważ w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy, o których mowa w tym przepisie, nie mogą służyć obchodzeniu prawa. Usprawiedliwieniem dla stosowanej przez Uczelnię praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło z dydaktykami nie może być wynikająca z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 572 ze zm.) zasada autonomii uczelni. Zainteresowana zawarła z Uczelnią umowę, z której nie wynika, by zobowiązała się do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła. Badanie intencji stron winno mieć miejsce jedynie wówczas, gdy treść umowy budzi wątpliwości interpretacyjne, jednakże w rozpoznawanej sprawie zarówno przedmiot, treść, jak i cel umowy wątpliwości nie powodują.
Za bezzasadne WSA uznał zarzuty naruszenia art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 k.p.a., bowiem organy NFZ zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Skoro zatem zainteresowana osiągnęła przychód podlegający opodatkowaniu z tytułu umowy o świadczenie usług, mylnie nazwanej umową "o dzieło", to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Przyjmując zamówienie, zobowiązała się jedynie do starannego przeprowadzenia warsztatów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Zobowiązanie to nie ma cech (essentialia negotii) umowy o dzieło.
Sąd I instancji podzielił ocenę organu, że wolą stron umowy było świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła, gdyż to nie wynik, a określone działania dydaktyczne były znamienne dla jej realizacji. Wobec powyższego, dokonana przez organy ocena materiału dowodowego pod kątem rzeczywistego charakteru umowy jest prawidłowa.
Skargę kasacyjną od powyższego wyroku złożyła M. G., zaskarżając go w całości oraz wnosząc, o jego uchylenie w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono naruszenie:
- 1. prawa materialnego poprzez jego błędne zastosowanie polegające na nieuwzględnieniu przy wydawaniu orzeczenia dyspozycji art. 70 ust. 5 Konstytucji
Rzeczypospolitej Polskiej w zw. z art. 4 ust. 1 i 5 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r.
Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz. U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.; powoływanej dalej jako: u.o.s.w.) poprzez pominięcie konstytucyjnej zasady autonomii szkół wyższych i utrzymanie decyzji pomimo, iż ingeruje ona w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, iż uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków;
2. prawa materialnego, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 718 ze zm.; powoływanej dalej jako: p.p.s.a.) w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 - 21 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, pomimo zgodnego zamiaru stron, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich zajęć w ramach studiów organizowanych przez Uczelnię Wyższą nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach co w konsekwencji skutkowało utrzymaniem w mocy zaskarżonej decyzji, podczas gdy prawidłowo sąd I instancji powinien uchylić zaskarżoną decyzję;
3. przepisów postępowania, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 7, 77 § 1 oraz 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. w zw. z art. 151 p.p.s.a. poprzez brak uchylenia zaskarżonej decyzji w sytuacji, gdy w postępowaniu administracyjnym doszło do naruszenia przepisów procedury mających wpływ na wydanie zaskarżonej decyzji w postaci braku wskazania na podstawie jakich dowodów organ I i II instancji ustalił charakter spornej umowy oraz nie wyjaśnił dlaczego nie dał wiary wyjaśnieniom stron, które zgodnie oświadczyły co do ich zamiaru towarzyszącemu zawieraniu umowy, a także co do charakteru i celu umowy. Przy zaistnieniu powyższych uchybień sąd oddalił skargę pomimo, iż stosownie do treści art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. decyzja ta winna podlegać uchyleniu. Powyższe naruszenie w konsekwencji skutkowało uznaniem umowy zawartej pomiędzy uczelnią a dydaktykiem za umowę stanowiącą podstawę do objęcia dydaktyka ubezpieczeniem zdrowotnym podczas, gdy umowa o dzieło dydaktyczne zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach.
Szczegółową argumentację na poparcie zarzutów postawionych w petitum skargi kasacyjnej przedstawiono w jej uzasadnieniu.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Zasadniczy problem występujący w rozpoznawanej sprawie dotyczy charakteru prawnego umowy zawartej pomiędzy P. w W. a M. G. i wymaga rozważenia, czy w świetle przepisów obowiązującego prawa należało zakwalifikować ją, jako umowę o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, czy też, jako umowę o dzieło.
Strona skarżąca, podważając stanowisko Sądu I instancji, który zaakceptował pogląd Prezesa NFZ, że wspomniana umowa jest umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, odwoływała się do zgodnego zamiaru stron i celu umowy, świadczących, że doszło do zawarcia umowy o dzieło.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego stanowisko skarżącej nie jest trafne.
Na wstępie należy zauważyć, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający.
Podkreślenia wymaga, że przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot.
Zgodnie z art. 734 § 1 Kodeksu cywilnego przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 Kodeksu cywilnego przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego.
Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku niezrealizowania celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391).
Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami" rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu.
Jednym z kryteriów, pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług, jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05).
W rozpoznawanej sprawie Sąd I instancji zaakceptował stanowiskowo organów, że umowy zawarte pomiędzy P. w W. i M. G., których przedmiotem było wykonanie zajęć dydaktycznych w postaci 20 godzin ćwiczeń były umowami o świadczenie usług, a więc umowami starannego działania. Strona skarżąca kwestionując to stanowisko akcentowała, że treścią umowy było przygotowanie konkretnego dzieła objętego ochroną prawnoautorską w postaci specjalistycznych ćwiczeń. W związku z tym należało rozważyć, czy istotnie charakter zajęć dydaktycznych, których przeprowadzenia podjęła się skarżąca pozwala na przyjęcie, że przedmiotem umowy było przygotowanie konkretnego dzieła. W tym miejscu trzeba zauważyć, że pod pojęciem ćwiczeń na ogół rozumie się rodzaj zajęć na wyższej uczelni, na których studenci pracują w małych grupach i które zwykle są uzupełnieniem wykładu. Przeprowadzenie tego rodzaju zajęć niewątpliwie wymaga współpracy wykładowcy (nauczyciela) i studentów. Już tylko z tego powodu nie sposób przyjąć, że przeprowadzenie ćwiczeń prowadzi do powstania dzieła.
Jak już wspomniano istotą umowy o dzieło jest osiągnięcie z góry określonego rezultatu, będącego efektem samodzielnych działań wykonującego dzieło. W przypadku zajęć akademickich takich jak ćwiczenia, które oparte są na założeniu, że aktywny udział biorą w nich studenci i, których przebiegu, a tym samym ostatecznego kształtu nie można przewidzieć w chwili zawierania umowy, nie sposób przyjąć, że ich przeprowadzenie ma doprowadzić do uzyskania konkretnego rezultatu (wykonania dzieła). Podkreślenia wymaga, że treścią umowy nie było przygotowanie specjalistycznych zajęć, lecz ich przeprowadzenie. Jest rzeczą oczywistą, że przeprowadzenie ćwiczeń poprzedzone jest ich przygotowaniem przez osobę prowadzącą, jednak przebieg omawianych zajęć będzie każdorazowo zależny od poziomu uczestników, zasobu ich wiedzy, zdolności, umiejętności podejmowania dyskusji, zainteresowania tematem itp. Oznacza to, że efekt zajęć dydaktycznych w postaci opanowania wiedzy, przygotowania do egzaminu (zaliczenia) zależny jest w znacznym stopniu od studenta, co niewątpliwie przemawia za uznaniem, że działania wykładowcy musi cechować należyta staranność.
W piśmiennictwie podnosi się, że "(...)Tego typu forma nauczania sprowadza się do interakcji z odbiorcą a nie jedynie do uporządkowanego przekazania wiedzy w przyjętej (twórczej lub nie) formie." (por. T. Bakalarz Kwalifikacja prawna umów, których przedmiotem jest działalność dydaktyczna, Przegląd Sądowy, listopad-grudzień 2016, s. 174).
Za oczywiste należy uznać, że w przypadku każdych zajęć dydaktycznych na wyższej uczelni dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia dyskusji itp. jest zindywidualizowany przez osobę wykładowcy, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania.
Wobec powyższego, w sytuacji gdy w rozpoznawanej sprawie, przedmiotem umowy było przeprowadzenie ćwiczeń z przedmiotu [...], to uwzględniając wymiar czasowy tych zajęć określony w umowie, wskazujący na ich cykliczny charakter, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do przekazania studentom, jako skutku tych czynności, niezbędnej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Wykonująca umowę nie miała jednak wpływu na nabycie przez słuchaczy wiedzy z zakresu danego przedmiotu i osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą cykl zajęć dydaktycznych nie było osiągnięcie rezultatu w postaci opanowania wiedzy, gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny.
Przyjmująca zamówienie M. G. mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych dla prawidłowego przygotowania oraz przeprowadzenia ćwiczeń zgodnie z ich formułą. Prowadząca zajęcia dydaktyczne nie przyjęła jednak na siebie odpowiedzialności za ich rezultat, tj. zdobycie przez studentów wiedzy i umiejętność jej wykorzystania np. poprzez uzyskanie zaliczenia z danego przedmiotu (pomyślne zdanie egzaminu). Poziom opanowania wiedzy przekazanej podczas zajęć i umiejętności nabyte przez słuchaczy nie mogą być oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c.
Dodać należy, że prowadzone przez skarżącą kasacyjnie zajęcia miały charakter cykliczny, świadczy o tym liczba godzin wykonywanych zajęć, które nadawały im charakter czynności powtarzalnych. Nie ma przy tym znaczenia, że terminy i sposób przeprowadzenia zajęć ustalane były przez prowadzącą w porozumieniu ze studentami, skoro ich wymiar czasowy wymagał co najmniej kilkakrotnych spotkań.
Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że Sąd I instancji trafnie uznał, że stosunek zobowiązaniowy łączący P. w W. i M. G. należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie ćwiczeń z określonego przedmiotu, niezależnie od tego jak umowę tę nazwały jej strony, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty.
Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezasadny zarzut przedstawiony w punkcie 2 petitum skargi kasacyjnej.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego nietrafny jest także zarzut naruszenia art. 70 ust. 5 Konstytucji RP w związku z art. 4 ust. 1 i 5 p.o.s.w. Skarżąca niezasadnie zarzuca, że decyzja Prezesa NFZ ingeruje w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, że uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków.
W związku z tak sformułowanym zarzutem należy podnieść, że zgodnie z art. 4 ust. 1 p.o.s.w. "uczelnia jest autonomiczna we wszystkich obszarach swojego działania na zasadach określonych w ustawie". W piśmiennictwa zauważa się, że oznacza to przede wszystkim swobodę tworzenia przez uczelnie programów studiów, kształcenia na określonych kierunkach, a także zakaz wkraczania na teren uczelni służb państwowych bez uzyskania zgody jej organów na interwencję. Nierozerwalnie z przejawem autonomii identyfikuje się również zasadę wyboru władz uczelni przez członków jej społeczności (por. A. Balicki [w:] Prawo o szkolnictwie wyższym. Komentarz, red. M. Pyter, Warszawa 2012, s. 37-38). Autonomia szkół wyższych wyraża się także w prawie stanowienia przez nie własnych, wewnętrznych aktów normatywnych.
W kwestii autonomii szkół wyższych wypowiadał się także Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 8 listopada 2000 r., sygn. akt SK 18/99 (OTK 2000, nr 7, poz. 258) TK przyjął, że należy rozumieć ją jako konstytucyjnie chronioną sferę prowadzenia badań naukowych i działalności dydaktycznej w ramach zakreślonych obowiązującym porządkiem prawnym.
Przytoczone wypowiedzi cechuje w zasadzie podobne rozumienia pojęcia autonomia szkoły wyższej. Podkreślenia wymaga, że ani z art. 70 ust. 5 Konstytucji RP, ani z art. 4 ust. 1 i 5 p.o.s.w. nie wynika, by, powołując się na autonomię szkoły wyższej można było unikać przestrzegania powszechnie obowiązujących przepisów, lub dokonywać ich interpretacji w sposób sprzeczny z intencjami ustawodawcy.
Oznacza to, że skarżąca powołując się na autonomię szkół wyższych nie może czynić zarzutu Sądowi I instancji, który uznał za zgodną z prawem decyzję Prezesa NFZ w sprawie ustalenia obowiązku podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Podkreślić trzeba, że wydanie tego rodzaju decyzji nie ingeruje w "proces zatrudniania nauczycieli akademickich", który jak wynika z dotychczasowych rozważań nie mieści się w pojęciu autonomii szkół wyższych.
Naczelny Sąd Administracyjny uznał za nieskuteczny podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia przepisów postępowania (punkt 3 petitum skargi kasacyjnej). Zarzut ten nie został bowiem w ogóle uzasadniony, a ponadto skarżąca nie wykazała na czym polegał istotny wpływ zarzucanych uchybień na wynik sprawy, a tym samym nie spełniał warunków określonych w art. 174 pkt 2 i art. 176 p.p.s.a. Wobec tak istotnych wad omawianego zarzutu, Naczelny Sąd Administracyjny nie miał możliwości jego merytorycznej oceny.
Z podanych przyczyn Naczelny Sąd Administracyjny, działając na podstawie art. 184 p.p.s.a., oddalił skargę kasacyjną.
O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a.