Uzasadnienie
Uzasadnienie
Wyrokiem z 20 lutego 2015 r., Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi [A.] w W. (dalej: Uczelnia) oraz A. A. (dalej: Skarżąca), na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: Prezes NFZ) z dnia [...] lipca 2014 r. nr [...] w przedmiocie podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Ze stanu sprawy przyjętego przez Sąd I instancji wynikało, że:
Decyzją z dnia [...] grudnia 2013 r. Dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: Dyrektor NFZ), po rozpatrzeniu wniosku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych I Oddział w Warszawie z dnia [...] września 2013 r., ustalił, że Skarżąca podlegała w dniu [...] maja 2011 r. obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania na rzecz płatnika – [A.] w W. umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego, dotyczące zlecenia.
W uzasadnieniu decyzji wskazał, że umowa łącząca Skarżącą z ww. szkołą wyższą, jest umową o świadczenie usług, a nie wbrew jej nazwie, umową o dzieło. Charakter umowy (jej kwalifikacja jurydyczna jako określonego typu umowy) determinowany jest bowiem sposobem wykonania umowy, w tym przede wszystkim przedmiotem świadczeń stron.
Przedmiotem świadczeń Skarżącej miało być przeprowadzenie warsztatów, a więc podjęcie czynności, które nie charakteryzują się z góry założonym, uchwytnym, inkorporowanym, utrzymującym się, niezależnie od twórcy, rezultatem. Przygotowanie, a następnie przeprowadzenie prelekcji nie należy do kategorii "rezultatu", charakteryzującego umowę o dzieło. Z tego względu Skarżąca podlegała w dniu [...] maja 2011 r. obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania na rzecz płatnika, [A.] w W., umowy o świadczenie usług, do której, zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego stosuje się przepisy dotyczące zlecenia.
Skarżąca jak też [A. w W. wnieśli odwołania od ww. decyzji do Prezesa NFZ, wnosząc o jej uchylenie i orzeczenie, że kwestionowana umowa o dzieło dydaktyczne nie stanowi podstawy do objęcia dydaktyka obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym, ewentualnie – uchylenie zaskarżonej decyzji i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez organ I instancji.
Decyzją z dnia [...] lipca 2014 r. Prezes NFZ utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję.
Wyjaśnił, że nie nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot decydują o charakterze współpracy, która podlega ocenie z punktu widzenia istnienia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego. Z przedłożonej kopii umowy o dzieło wynika natomiast, że Skarżąca zobowiązała się do przeprowadzenia warsztatów rozwojowych pt. "[...]". Dzieło to miało być również utworem, w rozumieniu przepisów prawa autorskiego, i zostać wykonane osobiście z należytą starannością. Jednak samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza o jej rzeczywistym charakterze, bowiem elementem przedmiotowo istotnym było działanie w celu osiągnięcia skutku, a nie konkretnego dzieła (rezultatu). Celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, natomiast opracowane przez zainteresowaną materiały stanowiły jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel.
Z kolei wykłady (warsztaty, ćwiczenia) same w sobie mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci edukacji studentów/kursantów, co jednak nie oznacza, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu. W ocenie organu odwoławczego, organ I instancji prawidłowo przyjął, że czynności wykonywane w ramach umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Po uprzednim połączeniu spraw ze skarg [A.] w W. (sygn. akt VI SA/Wa 3273/14) i A. A. (sygn. akt VI SA/Wa 3274/14) do wspólnego rozpoznania, rozstrzygnięcia i dalszego prowadzenia pod sygn. akt VI SA/Wa 3273/14, Sąd I instancji wyrokiem z dnia 20 lutego 2015r. oddalił obie skargi.
W uzasadnieniu wskazał, że sporna umowa, nosząca nazwę "umowa o dzieło", wskazuje na to że jej przedmiotem było świadczenie usług. W jej treści zawarte są obowiązki nałożone na Skarżącą, które wiążą się z realizacją umowy w ramach starannego działania, co wprost wynika z jej treści. Tym samym treść umowy wyraźnie ujawnia rzeczywistą wolę stron. Natomiast samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza jeszcze o jej rzeczywistym charakterze, bowiem elementem przedmiotowo istotnym umowy był obowiązek działania Skarżącej z należytą starannością w celu osiągnięcia skutku, a tego rodzaju zastrzeżenie właściwe jest umowie o świadczenie usług.
Nadto, celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, natomiast opracowane przez Skarżącą materiały stanowiły jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel. Natomiast warsztaty (wykłady, ćwiczenia) same w sobie mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci edukacji studentów/kursantów, co jednak nie oznacza, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu, właściwego umowie o dzieło. Czynności wykonywane w ramach umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny czy niematerialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Analiza umowy, zdaniem Sądu I instancji nie pozostawia wątpliwości, że jest to umowa o świadczenie usług, polegających na przeprowadzeniu zajęć dydaktycznych. Chodzi więc o przeprowadzenie zajęć, których celem jest uzyskanie, uzupełnienie lub doskonalenie umiejętności i kwalifikacji przez osoby uczestniczące w zajęciach, co w praktyce oznacza, że przyjęła do realizacji usługę, której treścią były określone czynności dydaktyczne, składające się na proces nauczania, ten zaś nie może być kwalifikowany w kategoriach dzieła jako utworu.
Sąd I instancji zaznaczył, że w przypadku przeprowadzenia warsztatów rozwojowych, nie występuje żaden rezultat w postaci dzieła. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać studentom/kursantom. Poziom wiedzy uczestników takich warsztatów po ich przeprowadzeniu nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem. Dodał, że co do zasady – świadczenie usług dydaktycznych, nie może być przedmiotem umowy o dzieło. Wskazał również, że za dzieło nie można również uznać przygotowanego wcześniej konspektu czy materiału, który służył przeprowadzeniu czynności dydaktycznych w ramach zawartej umowy starannego działania. Nie mają one bowiem charakteru indywidualnego utworu (dzieła), skoro składały się jedynie na ciąg określonych czynności niezbędnych do przeprowadzenia warsztatów dydaktycznych.
W ocenie Sądu I instancji, zgodny zamiar stron i cel umowy o których mowa w art. 65 § 2 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16 poz. 93 ze zm., dalej: k.c.), nie mogą służyć obchodzeniu przepisów prawa, a usprawiedliwieniem dla stosowanej przez Uczelnię praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło z dydaktykami nie może być wynikająca z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 572 ze zm., dalej: prawo o szkolnictwie wyższym) zasada autonomii uczelni, bowiem autonomiczność nie może naruszać przepisów powszechnie obowiązujących, w tym przypadku regulacji dotyczących obowiązku odprowadzania składki na ubezpieczenie zdrowotne. Zainteresowana zawarła z Uczelnią umowę, z której nie wynika, by zobowiązała się w niej do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła.
Natomiast badanie intencji umawiających się stron winno mieć miejsce jedynie wówczas, gdy treść umowy budzi wątpliwości interpretacyjne. Tymczasem w rozpoznawanej sprawie zarówno jej przedmiot, treść, jak i cel, takich wątpliwości nie powodują, gdyż zainteresowana przyjęła na siebie obowiązek wykonania ciągu określonych czynności składających się na proces nauczania (proces dydaktyczny).
Tym samym za bezzasadne Sąd uznał też zarzuty naruszenia art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. i art. 107 § 3 k.p.a., bowiem orzekające w sprawie organy NFZ w pełni zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Sąd I instancji wskazał również, że świetle ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 1442 ze zm., dalej: ustawa o systemie ubezpieczeń), pozycja zleceniobiorcy w polskim systemie ubezpieczeniowym jest zbliżona do statusu pracownika. Jeśli pracownik osiąga przychód podlegający opodatkowaniu, to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Skoro Skarżąca osiągnęła przychód podlegający opodatkowaniu z tytułu zawartej umowy o świadczenie usług, mylnie nazwanej umową "o dzieło", to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu.
W skardze kasacyjnej Skarżąca zarzuciła zaskarżonemu orzeczeniu:
- 1. naruszenie prawa materialnego poprzez jego błędne zastosowanie polegające na nieuwzględnieniu przy wydawaniu orzeczenia dyspozycji art. 70 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w zw. z art. 4 ust. 1 i 5 prawa o szkolnictwie wyższym, poprzez pominięcie konstytucyjnej zasady autonomii szkół wyższych i utrzymanie decyzji pomimo, iż ingeruje ona w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, iż uczelnie wyższe mają wyłączną władzę w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków,
- 2. naruszenie prawa materialnego tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002r. prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t..j. Dz.U. 2012 poz. 270 ze zm., dalej: p.p.s.a.) w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust.1 – 21 ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, pomimo zgodnego zamiaru stron, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów w ramach zajęć organizowanych przez Uczelnie nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach, co w konsekwencji skutkowało utrzymaniem w mocy zaskarżonej decyzji, podczas gdy Sąd I instancji powinien uchylić zaskarżona decyzję,
- 3. naruszenie przepisów postępowania tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art, 7, 77 § 1 oraz 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. w zw. z art. 151 p.p.s.a. poprzez brak uchylenia zaskarżonej decyzji w sytuacji, gdy w postępowaniu administracyjnym doszło do naruszenia przepisów procedury mających wpływ na wydanie zaskarżonej decyzji w postaci braku wskazania na podstawie jakich dowodów organ I i II instancji ustalił charakter spornej umowy oraz nie wyjaśnił dlaczego nie dał wiary wyjaśnieniom stron, które zgodnie oświadczyły co do ich zamiaru towarzyszącemu zawieraniu umowy, a także co charakteru i celu umowy. Przy zaistnieniu powyższych uchybień sąd oddalił skargę pomimo, iż stosownie do treści art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. decyzja ta winna podlegać uchyleniu. Powyższe naruszenie w konsekwencji skutkowało uznaniem umowy zawartej pomiędzy Uczelnią a Skarżąca za umowę stanowiącą podstawę do objęcia dydaktyka ubezpieczeniem zdrowotnym podczas gdy umowa o dzieło dydaktyczne zawarta pomiędzy Uczelnią a Skarżącą nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2009 nr 205 poz. 1585 ze zm., dalej: ustawa o świadczeniach).
. Podnosząc powyższe zarzuty wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
W uzasadnieniu przedstawiła argumenty na poparcie przedstawionych w skardze kasacyjnej zarzutów.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Stosownie do brzmienia art. 183 § 1 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznając sprawę na skutek wniesienia skargi kasacyjnej związany jest granicami tej skargi, a z urzędu bierze pod rozwagę tylko nieważność postępowania, która zachodzi w wypadkach określonych w § 2 tego przepisu. Podstaw do stwierdzenia nieważności w niniejszej sprawie Sąd nie stwierdził.
Podstawy, na których można oprzeć skargę kasacyjną, zostały określone w art. 174 p.p.s.a. Przepis art. 174 pkt 1 p.p.s.a. przewiduje dwie postacie naruszenia prawa materialnego, a mianowicie błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie. Błędna wykładnia oznacza nieprawidłowe zrekonstruowanie treści normy prawnej wynikającej z konkretnego przepisu, czyli mylne rozumienie określonej normy prawnej, natomiast niewłaściwe zastosowanie to dokonanie wadliwej subsumcji przepisu do ustalonego stanu faktycznego, czyli niezasadne uznanie, że stan faktyczny sprawy odpowiada hipotezie określonej normy prawnej.
Również druga podstawa kasacyjna wymieniona w art. 174 pkt 2 p.p.s.a. - naruszenie przepisów postępowania - może przejawiać się w tych samych postaciach, co naruszenie prawa materialnego, przy czym w tym wypadku ustawa wymaga, aby skarżący nadto wykazał istotny wpływ wytkniętego uchybienia na wynik sprawy.
Podkreślić należy, że wyrok Sądu I instancji podlega kontroli pod kątem ustalenia, czy jest on wadliwy w zakresie objętym zarzutami wyartykułowanymi w skardze kasacyjnej, w ramach wskazanych wyżej podstaw Dodać przy tym należy, że rozpoznanie sprawy w granicach skargi kasacyjnej oznacza, iż Naczelny Sąd Administracyjny związany jest jej podstawami, czyli wskazanymi przepisami prawa materialnego lub procesowego. Nie jest natomiast władny badać czy zaskarżony wyrok nie narusza innych przepisów niż wskazane w podstawach, na których środek oparto.
Oceniając skargę kasacyjną przy zastosowaniu powyższych kryteriów oceny, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie.
Istota problemu rzutującego na ocenę wyroku Sądu I instancji, dotyczy charakteru prawnego umowy zawartej pomiędzy [A.] w W. a A. A. tj. czy w świetle obowiązującego prawa należało zakwalifikować ją jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu, jak uważa organ, czy też jako umowę o dzieło, za czym optuje Skarżąca.
Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający.
Podkreślenia wymaga, że przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot.
Zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego.
Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391).
Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami" rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu.
Jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05).
Wobec powyższego, w sytuacji gdy w rozpoznawanej sprawie przedmiotem umowy było przeprowadzenie zajęć warsztatowych - rozwojowych, nie budzi wątpliwości, że ich wykonanie przez prowadzącego stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do uzyskania, uzupełnienia lub doskonalenia umiejętności i kwalifikacji uczestników co do zagadnień związanych z materią będącą przedmiotem warsztatów, jednak bez gwarancji uzyskania przez uczestników określonej wiedzy czy umiejętności.. Wykonująca umowę nie miała żadnego wpływu na to, czy uczestnicy warsztatów nabędą wiedzę wykładaną wiedzę, a osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą warsztaty nie było osiągnięcie rezultatu, w postaci zagwarantowania, że uczestnicy nabędą umiejętności w danej materii, gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny.
Przyjmująca zamówienie mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności – prawidłowego przeprowadzenia zajęć w ramach warsztatów. Skarżąca nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za rezultat warsztatów. Poziom osiągniętej wiedzy przez uczestników, a także ich stopień przygotowania nie mogą być oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c.
Dodać należy, że na tle sprawy dotyczącej cyklicznych zajęć dydaktycznych z języka obcego, a więc w zbliżonym stanie faktycznym, Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 19 czerwca 2013 r. sygn. akt III AUa 1511/12, uznał, że w przypadku przeprowadzenia cyklu zajęć dydaktycznych z języka obcego nie występuje żaden rezultat uwidoczniony w jakiejkolwiek postaci materialnej lub niematerialnej. Nie ma także podstaw do konstruowania ewentualnej odpowiedzialności za wady "dzieła". Wykładowca nie może bowiem zobowiązać się do tego, że jego uczeń z całą pewnością opanuje przekazywane zagadnienia na zakładanym poziomie, gdyż jest to kwestia indywidualnych zdolności, ambicji i wysiłku każdego słuchacza. Praca wykładowcy polega na starannym działaniu, aby stosownie do założeń programowych przekazać określony zasób wiedzy uczestnikom kursu, motywować ich do nauki, sprawdzać postępy itp. Poziom opanowania materiału i umiejętności uczestników kursów w żadnym razie nie stanowi rezultatu w znaczeniu art. 627 k.c. Nadto liczba wykonywanych godzin zajęć nadaje im charakter czynności powtarzalnych.
Oczywistym jest przy tym, że na każdym kursie dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia konwersacji itp. jest zindywidualizowany przez wykładowcę, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, przedstawione stanowisko znajduje zastosowanie w stanie faktycznym rozpoznawanej sprawy. Istnieje bowiem daleko idące podobieństwo w zakresie obowiązków lektora prowadzącego cykliczne zajęcia dydaktyczne z języka obcego i nauczyciela akademickiego prowadzącego warsztaty dla studentów. W obu przypadkach przedmiotem świadczenia jest próba przekazania określonej wiedzy, a nie osiągnięcie rezultatu w postaci nabycia przez słuchaczy konkretnych umiejętności.
Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w sprawie dotyczącej podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu, rentowemu i wypadkowemu emerytowanego profesora wyższej uczelni, wykonującego pracę na podstawie umowy nazwanej umową o dzieło, której przedmiotem było przygotowanie i prowadzenie zajęć dydaktycznych objętych planem studiów (wyrok z 10 maja 2016 r. sygn. akt II UK 217/15). Sąd Najwyższy stwierdził, że przedmiot umowy nie charakteryzuje się wymaganą cechą indywidualizującą utwór (dzieło) przede wszystkim dlatego, że nie konkretyzuje tematu poszczególnych wykładów. Zainteresowany został zobowiązany do przekazywania wiedzy w formie wykładów, ćwiczeń i warsztatów z danej dziedziny nauki w zakresie wynikającym z umowy, taka zaś forma prowadzenia zajęć edukacyjnych nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło, gdyż jest także zwykle stosowana przez osoby nauczające na podstawie umowy o pracę czy umowy o świadczenie usług.
Z określonego celu umowy (edukacja studentów) nie mógł wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło więc o wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. W konsekwencji przedmiotem umów była określona czynność (czynności), a nie jej wynik, co przesądzało o ich kwalifikacji jako umów starannego działania - umów o świadczenie usług. Sąd Najwyższy uznał, że wykładnia systemowa przepisów ubezpieczeniowych skorelowana z analizą art. 627 k.c. oraz art. 750 k.c. w związku z art. 734 k.c. prowadzi do wniosku, że umowa dotycząca jednorazowego wykładu lub wykładu przeprowadzonego w czasie krótkotrwałego szkolenia może być przedmiotem umówionego dzieła, jeżeli dotyczy ściśle określonego tematu, a warunki umowy poddają się weryfikacji. Wykłady prowadzone w dłuższym okresie mogą być przedmiotem umowy o dzieło, jeżeli mają autorski charakter i zostaną ucieleśnione na przykład w postaci utworu audio-wizualnego.
Odnosząc stanowisko Sądu Najwyższego do stanu rozpoznawanej sprawy, należy zauważyć, że nie został spełniony żaden z wymienionych ostatnio warunków pozwalających na przyjęcie, że warsztaty były przeprowadzone w wykonaniu zawarcia umowy o dzieło.
Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że stosunek zobowiązaniowy łączący Skarżącą i Uczelnie należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie seminarium dyplomowego i wypromowanie studentów drugiego stopnia, niezależnie od tego jak umowę tę nazwały strony, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty.
Naczelny Sąd Administracyjny w pełni akceptuje również stanowisko wyrażone przez Sąd I instancji, że w niniejszej sprawie nie została naruszona zasada autonomii uczelni wyższych, określona w art. 70 ust. 5 Konstytucji i w art. 4 prawa o szkolnictwie wyższym. Odnosi się ona bowiem do wewnętrznych spraw uczelni, takich jak regulamin studiów, regulamin przyznawania stypendiów etc. Szkoła wyższa nie może, powołując się na tę zasadę, nie stosować się do przepisów powszechnie obowiązujących, w tym w zakresie kodeksu cywilnego i ustawy o świadczeniach.
Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, Sąd I instancji słusznie uznał również, że w sprawie nie doszło do naruszenia przepisów postępowania. Przeprowadzone przez organy administracji postępowanie dowodowe odpowiadało normom wynikającym z art. 7 k.p.a. i art. 77 § 1 k.p.a., a dokonane ustalenia znalazły odzwierciedlenie w odpowiednio sformułowanej i uzasadnionej decyzji. Zebrane w toku postępowania administracyjnego materiały dowodowe pozwalały na ocenę charakteru spornej umowy. Ponadto, postępowanie było prowadzone w poszanowaniu zasady zaufania wynikającej z art. 8 k.p.a. Tak więc Sąd I instancji nie naruszył art. 145 § 1 pkt 1 lit. c p.p.s.a. w związku z art. 151 p.p.s.a., ponieważ nie było podstaw do uwzględnienia skargi.
Mając powyższe na uwadze, Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a., orzekł jak w sentencji. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a.