Prosto w prawo Skróty klawiszowe⌘KCtrl KPrzejdź do przepisu, ustawy albo sygnatury/Pole pytania albo wyszukiwania na stronie← →Poprzedni i następny artykuł albo strona listyCKopiuj przypis; z zaznaczonym tekstem cytat z przypisemLKopiuj linkFUkryj albo pokaż spis treści ustawyEscZamknij panel, menu albo okno?Lista skrótów Dla profesjonalistyPro
Spis treści, przepisy i wyszukiwarka

Powołane przepisy 4

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnegoz 9 marca 2017 r., sygn. akt II GSK 3320/15

prawomocnyRozstrzygnięcie: za organemTekst u wydawcy: CBOSA

Metryka

Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Skład
Sędzia NSA Joanna Kabat-Rembelska przewodniczący
Sędzia NSA Andrzej Skoczylas przewodniczący
Sędzia del. WSA Urszula Wilk przewodniczący, sprawozdawca
Patrycja Kozłowska protokolant
Rozpoznanie
w dniu 9 marca 2017 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej A. B.
Od orzeczenia
od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 26 maja 2015 r. sygn. akt VI SA/Wa 4436/14
Sprawa
w sprawie ze skarg [A.] w W. i A. B. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] października 2014 r. nr [...] w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego

Sentencja

  1. 1. oddala skargę kasacyjną,
  2. 2. zasądza od A. B. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 240 (dwieście czterdzieści) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 26 maja 2015 r., sygn. akt VI SA/Wa 4436/14, oddalił skargi [A.] w Warszawie oraz A. B. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z [...] października 2014 r. w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.

Wyrok ten wydano w następującym stanie sprawy:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Warszawie zwrócił się do Dyrektora Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o rozpatrzenie sprawy dotyczącej objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym A. B. z tytułu umowy o świadczenie usług zawartej z [A.].

Decyzją z dnia [...] października 2013 r. Dyrektor Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ ustalił, że A. B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy o świadczenie usług, nazwanej umową o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich zawartej z płatnikiem [A.] w okresie od [...] października 2010 r. do [...] marca 2011 r.

Decyzją z dnia [...] października 2014 r. Prezes NFZ utrzymał w mocy decyzję pierwszoinstancyjną. W uzasadnieniu organ odwoławczy przywołał treść art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) oraz art. 85 ust. 4 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.; powoływanej dalej jako: ustawa o świadczeniach) i stwierdził, że z przedłożonej kopii umowy wynika, że [A.] zawarła z A. B. umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie 36 godzin wykładu z przedmiotu: metodologia badan społecznych.

Oceniając charakter zawartej przez strony umowy organ, uwzględnił przepisy art. 627 i art. 734 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2014 r., poz. 121 ze zm.; powoływanej dalej jako: k.c.) oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego i Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Prezes NFZ stwierdził, że sporna umowa nie miała charakteru umowy o dzieło, ponieważ dziełem nie może być świadczenie usług dydaktycznych. Przedmiotem działania ubezpieczonej było przeprowadzenie wykładu z przedmiotu: metodologia badan społecznych, a ewentualne przygotowane materiały (np. w formie sylabusów) stanowiły jedynie pomoc naukową, mającą na celu prawidłowe zrealizowanie zajęć.

W ocenie organu, zadania niepublicznej uczelni wyższej wskazują, iż celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, a wykład stanowił jedynie "środek do edukacji". Prezes NFZ wyjaśnił, że umowa o świadczenie usług i umowa zlecenia jest umową starannego działania, podczas gdy umowa o dzieło jest umową rezultatu. W ocenianej umowie żadne konkretne dzieło nie zostało oznaczone, a ponadto nauczania w szkole nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, bowiem nie można określić rezultatu w postaci nauczenia jako określonego dzieła. Wobec powyższego Prezes NFZ uznał, że we wskazanym okresie A. B. podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu zatrudnienia na podstawie umowy o charakterze umowy o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu.

Skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wnieśli A. B. oraz [A.], wnosząc o uchylenie zaskarżonej decyzji oraz o zasądzenie kosztów postępowania.

Wyrokiem z dnia 26 maja 2015 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargi.

Sąd I instancji wskazał, że istotą sporu jest ocena, czy zawarta w sprawie umowa jest umową o dzieło, jak została nazwana, czy też – mając na uwadze jej rzeczywistą treść – stanowi umowę, co do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o umowie zlecenia. WSA stwierdził, że rozstrzygając sprawę objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym A. B., organy NFZ były zobowiązane do ustalenia charakteru prawnego umowy łączącej ją z [A.]. Należało zatem zbadać, czy właściwym zamiarem stron i celem umowy nie było uniknięcie dopełnienia obowiązków ubezpieczonego i płatnika składek, czyli uniknięcie obowiązków publicznoprawnych, wynikających z ustawy o świadczeniach oraz z ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2009 r. Nr 205, poz.1585, ze zm.; powoływanej dalej jako: u.s.u.s.).

Sąd podniósł, że z akt sprawy wynika, iż A. B. zawarła z [A.] umowę, której przedmiotem było wykonanie wykładu z przedmiotu: metodologia badan społecznych. Dzieło to miało również być utworem w rozumieniu przepisów prawa autorskiego i zostać wykonane osobiście z należytą starannością.

Zdaniem WSA, nie zachodzą podstawy do potraktowania tej umowy jako umowy o dzieło. Organy NFZ prawidłowo określiły zatem jej charakter jako umowy o świadczenie usług dydaktycznych.

Sąd I instancji wskazał na treść art. 627 k.c. i podniósł, że umowa o dzieło jest tzw. umową o "rezultat", przy czym rezultat ten musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem tej umowy nie jest czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągniecia uzgodnionego celu umowy jest odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności przy realizacji umowy.

WSA przywołał również treść art. 750 k.c., zgodnie z którym do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W świetle art. 734 k.c. i nast. istota umowy zlecenia wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Odpowiedzialność kontraktowa przyjmującego zlecenie powstanie tylko wówczas, gdy przy wykonywaniu zlecenia podmiot nie zachował wymaganej staranności, niezależnie od tego, czy oczekiwany przez dającego zlecenie rezultat nastąpił, czy nie. Przedmiotem umowy o dzieło jest zatem osiągnięcie z góry oznaczonego wyniku, podczas gdy przedmiotem umowy o świadczenie usług jest jedynie staranne dążenie do osiągnięcia rezultatu, ale jego osiągnięcie nie należy do treści zobowiązania.

WSA zgodził się ze stanowiskiem organu, który badając obowiązki A. B. z tytułu zawartej z płatnikiem umowy, mając na względzie przepisy art. 627 k.c. i nast. oraz art. 734-750 k.c. stwierdził, że wypełnianie zadań w ramach przedmiotowej umowy nie może zostać zakwalifikowane jako umowa o dzieło, gdyż polegały one na dokonywaniu czynności z należytą starannością. Zdaniem Sądu, organ odwoławczy prawidłowo ocenił, że sporna umowa nie nosi znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywała zleceniobiorcy do wykonania ściśle określonego wytworu – dzieła, zobowiązując natomiast do wykonywania ciągu określonych czynności składających się na proces nauczania.

Sąd podkreślił, że organy NFZ trafnie ustaliły pozorny charakter umowy, zmierzającej do obejścia prawa, w szczególności przepisów o ubezpieczeniu zdrowotnym. Prezes NFZ dokonał prawidłowej wykładni przepisów k.c. dotyczących umów o dzieło oraz umów zlecenia oraz odwołał się do prawidłowej subsumcji postanowień zawartej umowy. Charakter przyjętych przez A. B. obowiązków wskazuje, że zawarto umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące umowy zlecenia. Przedmiotem umowy był proces, na który składał się wykład, do którego zostały przygotowane materiały, stanowiące jedynie pomoc naukową i dydaktyczną. Zadaniem było więc staranne, osobiste działanie wykonawcy, który miał przekazać wiedzę studentom w postaci wykładów, a nie rezultat w jakiejkolwiek postaci. Treścią umowy nie było zatem osiągnięcie materialnego rezultatu, czy też pomyślnego wyniku podejmowanych czynności, bo przy tego rodzaju usługach nie jest to możliwe.

Przyjmująca zamówienie zobowiązywała się jedynie do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych do przeprowadzenia wykładów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialia negotii) umowy o dzieło, a oczekiwania stron towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umowy nazywanej przez nie umową o dzieło, mogły się zrealizować wyłącznie jako elementy innej umowy - umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, regulowane art. 750 k.c. Sąd podzielił ocenę organu, że wolą stron było świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła.

Reasumując Sąd I instancji stwierdził, że organ prawidłowo zastosował art.

66. ust. 1 ustawy o świadczeniach uznając, iż A. B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego jako osoba spełniająca warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników.

Skargę kasacyjną od opisanego wyżej wyroku wniosła A. B., zaskarżając go w całości oraz wnosząc, o jego uchylenie w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.

Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono naruszenie:

  1. 1. prawa materialnego poprzez jego błędne zastosowanie polegające na nieuwzględnieniu przy wydawaniu orzeczenia dyspozycji art. 70 ust. 5 Konstytucji

Rzeczypospolitej Polskiej w zw. z art. 4 ust. 1 i 5 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r.

Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz. U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.; powoływanej dalej jako: u.o.s.w.) poprzez pominięcie konstytucyjnej zasady autonomii szkół wyższych i utrzymanie decyzji pomimo, iż ingeruje ona w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, iż uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków;

2. prawa materialnego, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 718 ze zm.; powoływanej dalej jako: p.p.s.a.) w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 - 21 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, pomimo zgodnego zamiaru stron, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów w ramach zajęć organizowanych przez Uczelnię Wyższą nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach co w konsekwencji skutkowało utrzymaniem w mocy zaskarżonych decyzji, podczas gdy prawidłowo sąd I instancji powinien uchylić zaskarżoną decyzję;

3. przepisów postępowania, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 7, 77 § 1 oraz 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. w zw. z art. 151 p.p.s.a. poprzez brak uchylenia zaskarżonej decyzji w sytuacji, gdy w postępowaniu administracyjnym doszło do naruszenia przepisów procedury mających wpływ na wydanie zaskarżonej decyzji w postaci braku wskazania na podstawie jakich dowodów organ I i II instancji ustalił charakter spornej umowy oraz nie wyjaśnił dlaczego nie dał wiary wyjaśnieniom stron, które zgodnie oświadczyły co do ich zamiaru towarzyszącemu zawieraniu umowy, a także co charakteru i celu umowy. Pomimo powyższych uchybień sąd oddalił skargę pomimo, iż stosownie do treści art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. decyzja ta winna podlegać uchyleniu. Powyższe naruszenie w konsekwencji skutkowało uznaniem umowy zawartej pomiędzy uczelnią a dydaktykiem za umowę stanowiącą podstawę do objęcia dydaktyka ubezpieczeniem zdrowotnym podczas, gdy umowa o dzieło dydaktyczne zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach.

Szczegółową argumentację na poparcie zarzutów postawionych w petitum skargi kasacyjnej przedstawiono w jej uzasadnieniu.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie oraz zasadzenie kosztów postepowania.

Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje

Zasadniczy problem występujący w rozpoznawanej sprawie dotyczy charakteru prawnego umowy zawartej pomiędzy [A.] w W. a A. B. i wymaga rozważenia, czy w świetle przepisów obowiązującego prawa należało zakwalifikować ją, jako umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, czy też, jako umowę o dzieło.

Strona skarżąca, podważając stanowisko Sądu pierwszej instancji, który zaakceptował pogląd Prezesa NFZ, że wspomniana umowa jest umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, odwoływała się do zgodnego zamiaru stron i celu umowy, świadczących, że doszło do zawarcia umowy o dzieło.

W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego stanowisko skarżącej nie jest trafne.

Na wstępie należy zauważyć, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający.

Podkreślenia wymaga, że przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot.

Zgodnie z art. 734 § 1 Kodeksu cywilnego przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 Kodeksu cywilnego przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego.

Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku niezrealizowania celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391).

Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami" rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu.

Jednym z kryteriów, pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług, jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05).

W rozpoznawanej sprawie Sąd pierwszej instancji zaakceptował stanowiskowo organów, że umowa zawarta pomiędzy [A.] w W. i A. B., której przedmiotem było przeprowadzenie 36 godzin wykładu z przedmiotu: "metodologia badan społecznych" była umową o świadczenie usług, a więc umową starannego działania. Strona skarżąca kwestionując to stanowisko akcentowała, że treścią umowy było przygotowanie konkretnego dzieła objętego ochroną prawnoautorską w postaci specjalistycznych zajęć. W związku z tym należało rozważyć, czy istotnie charakter wykładów, których przeprowadzenia podjęła się A. B. pozwala na przyjęcie, że przedmiotem umowy było przygotowanie konkretnego dzieła.

W cenie Naczelnego Sądu Administracyjnego w sytuacji gdy przedmiotem umowy było przeprowadzenie 36 godzin wykładu z określonego przedmiotu, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do przekazania uczestnikom wykładu, jako skutku tych czynności, niezbędnej wiedzy teoretycznej jednak bez gwarancji jej skutecznego przyswojenia i posługiwania się wiedzą z przeprowadzonego wykładu. Wykonująca umowę nie miała żadnego wpływu na nabycie przez uczestników wykładu określonej wiedzy, osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą wykład nie było osiągnięcie rezultatu w postaci nauczenia określonych treści, gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny.

Zawierając umowę A. B. mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności - prawidłowego przeprowadzenia wykładów, które uczestnikom tych wykładów umożliwią zaznajomienie się z "metodologią badań społecznych". Jednak prowadząca wykład, nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za jego rezultat tj. zdobycie przez uczestników wiedzy i jej wykorzystanie. Poziom opanowania wiedzy przekazanej podczas wykładów nie może być oceniany i traktowany jako rezultat w rozumieniu art. 627 kodeksu cywilnego.

Praca wykładowcy polega na starannym działaniu, aby stosownie do założeń programowych przekazać określony zasób wiedzy uczestnikom kursu, motywować ich do nauki, sprawdzać postępy itp. Poziom opanowania materiału i umiejętności uczestników kursów w żadnym razie nie stanowi rezultatu w znaczeniu art. 627 kodeksu cywilnego. Nadto liczba wykonywanych godzin zajęć nadaje im charakter czynności powtarzalnych.

Jak już wspomniano istotą umowy o dzieło jest osiągnięcie z góry określonego rezultatu, będącego efektem samodzielnych działań wykonującego dzieło. W przypadku zajęć akademickich, takich jak wykład nie sposób przyjąć, że ich przeprowadzenie ma doprowadzić do uzyskania konkretnego rezultatu (wykonania dzieła).

Podkreślenia wymaga, że wbrew twierdzeniom skarżącej, treścią umowy nie było przygotowanie specjalistycznych zajęć, lecz ich przeprowadzenie. Jest rzeczą oczywistą, że przeprowadzenie wykładów poprzedzone jest ich przygotowaniem przez osobę prowadzącą jednak poziom i zakres przyswojonej wiedzy zależy od uczestników wykładu. Oznacza to, że efekt zajęć dydaktycznych w postaci opanowania wiedzy zależny jest w znacznym stopniu od studenta, co niewątpliwie przemawia za uznaniem, że działania wykładowcy musi cechować należyta staranność.

Za oczywiste należy uznać, że w przypadku każdych zajęć dydaktycznych na wyższej uczelni dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia wykładu itp. jest zindywidualizowany przez osobę wykładowcy, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania

Wobec powyższego, w sytuacji gdy w rozpoznawanej sprawie, przedmiotem umowy było przeprowadzenie wykładów to uwzględniając wymiar czasowy tych zajęć określony w umowie, wskazujący na ich cykliczny charakter, nie budzi wątpliwości, że ich wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do przekazania studentom, jako skutku tych czynności, niezbędnej wiedzy teoretycznej. Wykonująca umowę nie miała jednak wpływu na nabycie przez słuchaczy wiedzy z zakresu danego przedmiotu i osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą wykłady nie było osiągnięcie rezultatu w postaci opanowania wiedzy, przygotowania do zaliczenia (egzaminu), gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny. Przyjmująca zamówienie A. B. mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych dla prawidłowego przygotowania oraz przeprowadzenia wykładu.

Jednak prowadząca zajęcia dydaktyczne nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za ich rezultat tj. zdobycie przez studentów wiedzy i umiejętność jej wykorzystania np. poprzez uzyskanie zaliczenia z danego przedmiotu (pomyślne zdanie egzaminu). Poziom opanowania wiedzy przekazanej podczas zajęć i umiejętności nabyte przez słuchaczy nie mogą być oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c.

Dodać należy, że wbrew twierdzeniom skarżącej, przedmiotowe zajęcia miały charakter cykliczny, świadczy o tym liczba godzin wykonywanych zajęć, które nadawały im charakter czynności powtarzalnych. Nie ma przy tym znaczenia, że terminy przeprowadzenia zajęć ustalane były przez prowadzącą w porozumieniu ze studentami, skoro ich wymiar czasowy wymagał co najmniej kilkakrotnych spotkań.

Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że stosunek zobowiązaniowy łączący [A.] w W. i A. B. należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie wykładu z określonego przedmiotu, niezależnie od tego jak umowę tą nazwały jej strony, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty.

Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezasadny zarzut przedstawiony w punkcie 2 petitum skargi kasacyjnej.

W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego nietrafny jest także zarzut naruszenia art. 70 ust. 5 Konstytucji RP w związku z art. 4 ust. 1 i 5 p.o.s.w. Skarżąca niezasadnie zarzuca, że decyzja Prezesa NFZ ingeruje w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, że uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków.

W związku z tak sformułowanym zarzutem należy podnieść, że zgodnie z art. 4 ust. 1 p.o.s.w. "uczelnia jest autonomiczna we wszystkich obszarach swojego działania na zasadach określonych w ustawie". W piśmiennictwa zauważa się, że oznacza to przede wszystkim swobodę tworzenia przez uczelnie programów studiów, kształcenia na określonych kierunkach, a także zakaz wkraczania na teren uczelni służb państwowych bez uzyskania zgody jej organów na interwencję. Nierozerwalnie z przejawem autonomii identyfikuje się również zasadę wyboru władz uczelni przez członków jej społeczności (por. A. Balicki [w:] Prawo o szkolnictwie wyższym. Komentarz, red. M. Pyter, Warszawa 2012, s. 37-38). Autonomia szkół wyższych wyraża się także w prawie stanowienia przez nie własnych, wewnętrznych aktów normatywnych.

W kwestii autonomii szkół wyższych wypowiadał się także Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 8 listopada 2000 r., sygn. akt SK 18/99 (OTK 2000, nr 7, poz. 258) TK przyjął, że należy rozumieć ją jako konstytucyjnie chronioną sferę prowadzenia badań naukowych i działalności dydaktycznej w ramach zakreślonych obowiązującym porządkiem prawnym.

Przytoczone wypowiedzi cechuje w zasadzie podobne rozumienia pojęcia autonomia szkoły wyższej. Podkreślenia wymaga, że ani z art. 70 ust. 5 Konstytucji RP, ani z art. 4 ust. 1 i 5 p.o.s.w. nie wynika, by, powołując się na autonomię szkoły wyższej można było unikać przestrzegania powszechnie obowiązujących przepisów, lub dokonywać ich interpretacji w sposób sprzeczny z intencjami ustawodawcy.

Oznacza to, że skarżąca powołując się na autonomię szkół wyższych nie może czynić zarzutu Sądowi pierwszej instancji, który uznał za zgodną z prawem decyzję Prezesa NFZ w sprawie ustalenia obowiązku podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Podkreślić trzeba, że wydanie tego rodzaju decyzji nie ingeruje w "proces zatrudniania nauczycieli akademickich", który jak wynika z dotychczasowych rozważań nie mieści się w pojęciu autonomii szkół wyższych.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał za nieskuteczny podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia przepisów postępowania (punkt 3 petitum skargi kasacyjnej). Zarzut ten nie został bowiem w ogóle uzasadniony, a ponadto skarżąca nie wykazała na czym polegał istotny wpływ zarzucanych uchybień na wynik sprawy, a tym samym nie spełniał warunków określonych w art. 174 pkt 2 i art. 176 p.p.s.a. Wobec tak istotnych wad omawianego zarzutu, Naczelny Sąd Administracyjny nie miał możliwości jego merytorycznej oceny.

Z podanych przyczyn Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a., oddalił skargę kasacyjną.

O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1) p.p.s.a.

Treść dosłownie; przetworzyliśmy: podział na sekcje, układ według wzoru orzeczenia (metryka, punkty sentencji, nagłówki ze zdań sądu), linki do przepisów, wyróżnienia i zakrycie numerów PESEL, dowodów, paszportów i rachunków, których anonimizacja u wydawcy nie objęła.