Uzasadnienie
Wyrokiem z dnia 12 września 2017 r. o sygn. akt VI SA/Wa 2149/16 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, po rozpoznaniu sprawy ze skargi M.R., A.R. i P.R. na decyzję urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] listopada 2015 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy, uchylił zaskarżoną decyzję i orzekł o kosztach.
Z uzasadnienia wyroku wynika, że za podstawę rozstrzygnięcia Sąd I instancji przyjął następujące ustalenia.
W dniu 11 kwietnia 2013 r. do Urzędu Patentowego wpłynął sprzeciw A Sp. z o.o. w B. (dalej: Spółka) wobec decyzji z dnia [...] października 2012 r. o udzieleniu M.R. oraz P.R. (dalej: Uprawnieni) wspólnego prawa ochronnego na znak towarowy słowno-graficzny "RYŁKO" nr R.251123, zgłoszony 1 kwietnia 2011 r. za nr Z-383548, przeznaczony do oznaczania towarów z klasy 25 (m.in. konfekcja lekka damska, męska i dziecięca) oraz usług z klasy 35. W podstawie prawnej sprzeciwu wskazano art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2013 r. poz. 1410; dalej: p.w.p.) i argumentowano, że sporny znak jest podobny do należących do Spółki znaków słowno-graficznych "RYŁKO" nr R.187288 i R.188562 przeznaczonych do oznaczania tożsamych towarów z kl. 25 oraz usług sprzedaży ww. towarów z kl. 35, zawierających identyczny dominujący element – słowo "RYŁKO", co rodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, którego nie niweluje uboga grafika znaku spornego.
Uprawnieni uznali sprzeciw za bezzasadny, a w toku postępowania wyjaśniali, że są uprawnieni do znaków towarowych zawierających słowo "RYŁKO", w tym do znaku "RYŁKO" nr R.146583 z pierwszeństwem od 28.10.1999 r. oraz kontynuują tradycję rodzinną związaną z projektowaniem i szyciem odzieży, zaś na rynku są obecni od lat 90-tych XX wieku.
Decyzją z dnia [...] listopada 2015 r. Urząd Patentowy na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. unieważnił prawo ochronne na znak towarowy słowno-graficzny "RYŁKO" nr R.251123. Wskazał, iż znakowi spornemu przeciwstawiono dwa znaki słowno-graficzne: "RYŁKO" nr R.187288, przeznaczony do oznaczania elementów składowych odzieży z klasy 26 i "RYŁKO" nr R.188562, przeznaczony do oznaczania bielizny z kl. 25 oraz elementów składowych odzieży z kl. 26 (oba znaki zarejestrowano z pierwszeństwem od 27 sierpnia 2004 r.). Organ stwierdził, że porównywane znaki zostały przeznaczone do sygnowania towarów i usług identycznych i podobnych, odzieży w jej szerokim rozumieniu, a zatem towaru służącego do okrywania ciała ludzkiego przed czynnikami zewnętrznymi (w tym bielizny i elementów składowych odzieży). Towary te są nabywane w tych samych punktach i skierowane do tego samego kręgu odbiorców, którym jest ogół polskich konsumentów.
Organ porównał znaki na trzech płaszczyznach – znaczeniowej, wizualnej i fonetycznej, przy czym do wykazania podobieństwa uznał za wystarczającą zbieżność znaków tylko na jednej płaszczyźnie. UP zwrócił uwagę na ubogą grafikę porównywanych znaków R.187288 i R.188562, w których użyto beżowo-granatowej kolorystyki oraz prostej pogrubionej czcionki i kontrastowego względem niej tła, a także dominujący wyraz "RYŁKO". Zaznaczył, że sporny znak stanowi identyczne słowo "RYŁKO", przy czym pierwsza litera jest większa od pozostałych, wraz ze znajdującą się obok fantazyjną grafiką przedstawiającą odwróconą różę, które umieszczone są na jednolitym tle.
W ocenie organu, dominującym elementem jest wyraz "RYŁKO". Dlatego sporny znak jest podobny do znaków przeciwstawionych w warstwie wizualnej, w szczególności do znaku R.187288 z powodu kontrastowej kolorystyki napisu i tła. Oceniając podobieństwo badanych znaków na płaszczyźnie znaczeniowej Urząd Patentowy, na podstawie publikacji słownikowych, zauważył, że słowo "RYŁKO" może być postrzegane jako zdrobnienie słowa "RYŁO" stanowiącego wulgarne określenie twarzy lub ust człowieka. Porównywane znaki towarowe są zatem identyczne także pod względem znaczeniowym. W oparciu o powyższe Urząd uznał, że porównywane znaki towarowe będą postrzegane przez konsumentów jako podobne, a występująca pomiędzy nimi różnica w postaci grafiki przedstawiającej fantazyjny obraz róży nie niweluje podobieństwa.
W ocenie organu, z uwagi na charakter odzieży i jej elementów składowych, do oznaczania których przeznaczono znaki, identyczność i ewidentne podobieństwo samych oznaczeń, istnieje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia oznaczanych nimi towarów.
Powołanym na wstępie wyrokiem Wojewódzki Sąd Administracyjny uwzględnił skargę i na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2017 r. poz. 1369 ze zm., obecny tekst jednolity: Dz. U. z 2018 r. poz. 1302 ze zm.; dalej: p.p.s.a.) uchylił decyzję zaskarżoną jako wydaną z innym naruszeniem przepisów postępowania, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Sąd stwierdził, że Urząd Patentowy nie sprostał standardom oceny podobieństwa oznaczeń i oceny ryzyka konfuzji.
Sporny znak towarowy posiada zarówno element słowny, jak i graficzny. Urząd wyraził pogląd o dominującym charakterze słowa w tym znaku. Do takiego wniosku skłoniło organ umieszczenie słowa w pierwszej kolejności i większa jego czytelność dla konsumenta w porównaniu z abstrakcyjną grafiką. Sąd uznał tę argumentację za niewystarczającą, ponieważ element graficzny jest dobrze widoczny. Decyduje o tym jego wielkość i ostra, kontrastowa kolorystyka. Faktycznie, element graficzny nie ma oczywistego kształtu. Okoliczność ta sama w sobie nie może jednak być przesądzająca dla uznania grafiki za niedystynktywną. Przeciwnie, należało się zastanowić, czy to nie ten właśnie element przy pierwszym zetknięciu przyciągnie wzrok (uwagę) odbiorcy, który będzie starał się zrozumieć sens odbieranego wrażenia zmysłowego. Ocenić zatem należało, czy pozycja słowa, uznana przez organ za dominującą, na tyle determinuje percepcję całego znaku, że odrywa uwagę odbiorcy od występującego w nim oryginalnego elementu graficznego.
Dokonując takiej oceny trzeba było uwzględnić podobne – i znaczne w stosunku do całego znaku – proporcje obu elementów i ich usytuowanie w jednej płaszczyźnie. Oceniając element słowny trzeba też było zwrócić uwagę na krój czcionki, którą zapisano w spornym znaku słowo "RYŁKO". Litera "R" w tym słowie ma fantazyjny, niespotykany kształt. W budowie tej litery na szczególną uwagę zasługuje położenie ukośnej kreski, tzw. nogi. W standardowym zapisie opada ona w dół, tu odchyla się mocno w bok. Można nawet wyrazić pogląd, że przypomina fantazyjnie zapisaną literę "P". W ocenie Sądu, jest to o tyle istotne, że odczytanie słowa w spornym znaku jako "Ryłko", przy pierwszym zetknięciu z tym znakiem, nie jest oczywiste; wymaga zatrzymania wzroku i większej uwagi właśnie ze względu na użytą czcionkę.
Sąd podkreślił, że o podobieństwie znaków przesądziło posłużenie się w nich tym samym słowem "RYŁKO". Zabrakło zaś analizy, czy występująca w nich odmienność w sposobie zapisu tego słowa nie różnicuje tych oznaczeń w warstwie wizualnej z prawnie doniosłym skutkiem dla wyniku sprawy. Zagadnienie określenia istnienia elementów dominujących wymagało zatem szerszej, zindywidualizowanej analizy, co umożliwiłoby prawidłową całościową ocenę oznaczeń w aspekcie ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, czego w tej sprawie zabrakło. Organ skupił się na wspólnym elemencie słownym "RYŁKO" odchodząc od oceny znaków jako integralnej całości i ogólnego wrażenia wywieranego przez przeciwstawione znaki z uwzględnieniem wszystkich ich składników w aspekcie ryzyka konfuzji. Brak wyczerpującego rozpatrzenia materiału dowodowego w tym zakresie mógł mieć wpływ na wynik sprawy.
Sąd zakwestionował wynik analizy znaczeniowej słowa "RYŁKO" występującego w porównywanych znakach. Odczytanie tego słowa jako zdrobnienia wulgarnego słowa "ryło" nie jest w powszechnym odbiorze oczywiste ani naturalne. Bez wątpienia słowo "RYŁKO" – stanowiące nazwisko osób powiązanych ze stronami sporu – w stosunku do towarów, dla oznaczania których zostały przeznaczone porównywane znaki towarowe ma charakter fantazyjny.
Sąd nie zaakceptował więc, jako niedostatecznych, wyjaśnień i rozważań Urzędu Patentowego odnoszących się do istotnych kwestii związanych z oceną podobieństwa przeciwstawionych znaków na tle przesłanek zastosowania art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., za zasadne uznając w tym zakresie zarzuty skargi naruszenia przepisów procesowych.
Ponadto WSA wskazał, że zgadza się z konkluzją organu, iż porównywane znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczania towarów identycznych i podobnych.
Skargą kasacyjną A Sp. z o.o. w B. zaskarżyła powyższy wyrok w całości oraz domagała się uchylenia zaskarżonego wyroku w całości i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji, ewentualnie uchylenia wyroku i oddalenia skargi, a w każdym przypadku zasądzenia kosztów postępowania według norm prawem przepisanych. Skarżąca kasacyjnie wniosła o przeprowadzenie rozprawy, zarzucając wyrokowi naruszenie:
- I. przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy:
- a) art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) [p.p.s.a.] w zw. z art. 7, 8, 77 § 1, 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2013 r. poz. 267 ze zm.; obecny tekst jednolity: Dz. U. z 2018 r. poz. 2096 ze zm.; dalej: k.p.a.) w zw. z art. 256 ust. 1 i 3 p.w.p. przez uchylenie zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego RP, mimo że organ nie dopuścił się uchybienia art. 7, 77 § 1, 80 k.p.a., a nawet gdyby uchybienia takie wystąpiły, nie mogły mieć one istotnego wpływu na wynik sprawy;
- b) art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) [p.p.s.a.] w zw. z art. 7, 8, 77 § 1, 80 k.p.a. w zw. z art. 256 ust. 1 i 3 p.w.p. przez dokonanie błędnej oceny zastosowania przez organ kryteriów ustalania podobieństwa oznaczeń i przesłanki ryzyka wprowadzenia w błąd przez oznaczenie późniejsze, w tym w szczególności przez błędne przyjęcie, iż organ nieprawidłowo ocenił znaczenie elementu graficznego znaku uprawnionego;
- c) art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) w zw. z art. 141 § 4 p.p.s.a. w zw. z art. 77 § 1 i 80 k.p.a. w zw. z art. 256 ust. 1 i 3 p.w.p. przez dowolne przeciwstawienie własnej oceny okoliczności sprawy dokonanej przez organ ocenie podobieństwa spornych oznaczeń i brak wskazania, na czym polegało naruszenie przez organ przepisów prawa, w tym brak wskazania, jakie normy prawne miały zostać przez organ naruszone;
- d) art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) p.p.s.a. w zw. z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. przez błędne uznanie, że organ niewłaściwie dokonał subsumpcji stanu faktycznego sprawy pod art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., w tym w szczególności, że błędnie uznał oznaczenie uprawnionego za podobne do przeciwstawionych znaków skarżącej i powodujące powstanie ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towaru, podczas gdy Urząd Patentowy RP prawidłowo uznał za spełnione przesłanki wynikające z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., w tym istnienie podobieństwa oznaczeń i ryzyka konfuzji;
- II. prawa materialnego przez błędną wykładnię art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. (w brzmieniu relewantnym dla sprawy) polegającą na:
- a) pomieszaniu płaszczyzny ustalania podobieństwa oznaczeń z płaszczyzną oceny możliwości (ryzyka) wprowadzenia w błąd, podczas gdy zgodnie z prawidłową wykładnią tego przepisu najpierw należy ustalić sam fakt podobieństwa, a następnie przejść do ustalenia jego stopnia, co miało istotny wpływ na wynik sprawy, ponieważ prawidłowe odróżnienie badania istnienia podobieństwa i jego stopnia nie pozwoliłoby na uznanie porównywanych oznaczeń za niepodobne;
- b) przyjęciu, że różnice na płaszczyźnie wizualnej mogą podważyć podobieństwo oznaczeń w sytuacji, gdy znaki posiadają ten sam element słowny, są identyczne na płaszczyźnie fonetycznej i nie mogą być sensownie porównane na płaszczyźnie znaczeniowej;
- c) przyjęciu, że w znaku kombinowanym, słowno-graficznym, tylko jeden element może mieć charakter odróżniający, podczas gdy możliwe jest, że w znaku takim zdolność odróżniającą posiada więcej niż jeden element;
- d) przyjęciu, że zasada, zgodnie z którą w znaku kombinowanym, słowno-graficznym elementem dominującym jest element słowny może zostać przełamana, jeśli element graficzny nie jest oczywiście podporządkowany elementowi słownemu i jest dostrzegalny dla odbiorców, podczas gdy takie rozumienie owej zasady podważa sens jej istnienia.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej argumentowano, że Sąd I instancji przyjął w sposób dorozumiany, iż w znaku słowno-graficznym tylko jeden z elementów znaku (słowny lub graficzny) może być dominujący i odróżniający, a to jest bezpodstawne. Wbrew ocenie Sądu, organ "zastanowił się" nad rolą elementu graficznego w spornym znaku i uznał, że nie podważa on dominującego znaczenia elementu słownego. Skoro brak jest podstaw do zakwestionowania dominującej roli elementu słownego w spornym znaku, to znak ten jest niewątpliwie podobny wizualnie do znaków przeciwstawionych. Do sformułowania tej konkluzji wystarczy pełna identyczność elementu słownego. Jak dalej argumentowano w uzasadnieniu skargi kasacyjnej, twierdzenia Sądu dotyczące oceny elementu słownego opierają się w pewnej części na nieporozumieniu.
Sąd zdaje się uważa, że różnice w czcionce i wielkości pierwszej litery są różnicami w elemencie słownym, podczas gdy są to różnice w stronie graficznej, a element słowny pozostaje identyczny. Poza tym skarżąca kasacyjnie uznała za gołosłowny zarzut Sądu jakoby Urząd Patentowy miał nie rozpatrzyć wyczerpująco materiału dowodowego sprawy. W uzasadnieniu wyroku nie wykazano jakich dowodów organ nie poddał badaniu.
Urząd Patentowy udzielił odpowiedzi na skargę kasacyjną, w której stwierdził, że podziela stanowisko skargi kasacyjnej i poparł wniosek o przeprowadzenie rozprawy. Urząd wskazał, że nawet jeżeli uchylona decyzja zawiera uchybienia w zakresie oceny podobieństwa warstwy znaczeniowej porównywanych znaków towarowych, jak również w zakresie oceny sposobu zapisu słowa "RYŁKO" w znaku spornym, są to uchybienia mogące skutkować jedynie zmniejszeniem stopnia podobieństwa badanych znaków, nie zaś jego całkowitym zniwelowaniem, a tym samym nie miałyby one istotnego wpływu na rozstrzygnięcie sprawy. Dlatego też Urząd uznał uchylenie decyzji za nietrafne.
Uczestnicy postępowania, reprezentowani przez rzecznika patentowego, wnieśli o oddalenie skargi kasacyjnej, zasądzenie kosztów postępowania i przeprowadzenie rozprawy, zgadzając się z zaskarżonym wyrokiem.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Skarga kasacyjna nie została oparta na podstawach uzasadniających jej uwzględnienie, a wyrok mimo częściowo błędnego uzasadnienia odpowiada prawu.
Należy zaznaczyć, że kontrola kasacyjna, zgodnie z art. 183 § 1 i 2 p.p.s.a. dokonuje się wyłącznie w obszarze zakreślonym skargą kasacyjną, a Naczelny Sąd Administracyjny z urzędu bierze pod uwagę nieważność postępowania, której przesłanki określone zostały w § 2 i z których żadna w kontrolowanej sprawie nie wystąpiła.
W pierwszym rzędzie należy za nieusprawiedliwione uznać zarzuty naruszenia przez Sąd I instancji prawa materialnego przez błędną wykładnię art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. w sposób opisany w pkt II lit. a) – d) petitum skargi kasacyjnej, który to przepis legł u podstaw unieważnienia prawa z rejestracji znaku RYŁKO R.251123.
Za punkt wyjścia swoich rozważań, po przywołaniu treści art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., Sąd I instancji prawidłowo przyjął niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów/usług oznaczonych spornym znakiem jako decydującym dla oceny istnienia kolizji praw z rejestracji. Bez zastrzeżeń należy również przyjąć wyjaśnienia Sądu co do samego pojęcia niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, jak też warunków, w jakich może dojść do oceny powstania takiego niebezpieczeństwa.
W świetle całego dorobku orzeczniczego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Sądu Pierwszej Instancji oraz sądów administracyjnych i powszechnych zajmujących się problematyką prawa własności przemysłowej badanie ryzyka wprowadzenia w błąd przez znak towarowy z późniejszym pierwszeństwem nakazuje dokonanie szeregu ustaleń w określonej kolejności. W pierwszym rzędzie należy zbadać czy towary, dla oznaczania których przeznaczone zostały znaki z wcześniejszym i późniejszym pierwszeństwem są identyczne lub podobne, przy czym wykluczenie podobieństwa towarów wyklucza również mylące podobieństwo przeciwstawionych znaków towarowych. Kolejno, należy dokonać oceny podobieństwa lub identyczności samych znaków, a następnie wziąć pod uwagę rozpoznawalność znaku z wcześniejszym pierwszeństwem. Wreszcie, niezbędne jest uwzględnienie ewentualnych innych czynników istotnych dla oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd. Badanie wieńczy całościowa ocena ryzyka konfuzji (vide: R. Skubisz, Prawo własności przemysłowej. System Prawa Prywatnego, t. 14B, § 218; 2 wyd. C.H.Beck Instytut Nauk Prawnych PAN).
Nie może być sporne w niniejszej sprawie, że mimo różnej klasyfikacji, towary właściwe dla znaku spornego (konfekcja lekka damska, męska i dziecięca z klasy 25 i usługi prowadzenia sklepu i sprzedaż wysyłkowa tej konfekcji, klasa 35) i towary dla znaków przeciwstawionych (elementy składowe odzieży i bielizna, klasa 26) są ze względu na przeznaczenie i charakter podobne. Sąd podzielił w tej mierze stanowisko organu i ów pogląd nie jest kwestionowany.
Przechodząc do stanowiska Sądu I instancji w kwestii podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych, na gruncie zarzutów postawionych w oparciu o art. 174 pkt 1 p.p.s.a., należy stwierdzić, że Sądowi nie można zarzucić błędnej wykładni art. 132 ust. 2 pkt 2 cyt. ustawy. Zaprezentowana przez WSA metodyka badania podobieństwa znaków jest prawidłowa. Przede wszystkim Sąd prawidłowo stwierdził, że ocenę podobieństwa znaków przeprowadza się na trzech płaszczyznach podobieństwa tzn. wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Przyznał też niewątpliwie wypracowaną przez Trybunał Sprawiedliwości UE zasadę dominującego znaczenia elementów słownych, prawidłowo równocześnie zauważając, że znak towarowy jako stanowiący integralną całość, wymaga badania podobieństwa pod kątem ogólnego wywieranego przezeń wrażenia. Zgodzić się należy też ze stwierdzeniem, że podobieństwo znaków ocenia się biorąc pod uwagę ich wspólne cechy, zaś różnice choć nie wykluczają podobieństwa znaków, odgrywają decydującą rolę, jeśli stanowią element dominujący w znaku, wykluczający podobieństwo.
Sąd, akcentując ocenę podobieństwa znaków towarowych wedle reguły ogólnego wrażenia jakie wywierają, zwrócił szczególną uwagę na możliwość zneutralizowania stwierdzonego podobieństwa znaków na jednej płaszczyźnie różnicą na płaszczyźnie innej. Nie nasuwa wątpliwości pogląd, zgodnie z którym "w szczególności przyjmuje się że różnice znaczeniowe pomiędzy znakami mogą neutralizować podobieństwo wizualne i fonetyczne". Nie jest zatem tak jak twierdzi skarżąca kasacyjnie, że "różnicą neutralizującą może być co do zasady jedynie różnica na płaszczyźnie znaczeniowej".
Nie można też zgodzić się, że identyczne słowo w znaku kombinowanym a priori wyklucza możliwość zneutralizowania podobieństwa porównywanych znaków słowno-graficznych np. poprzez zastosowanie bogatej i wyróżniającej znak grafiki. Nietrudno przecież wyobrazić sobie zapisanie w znaku kombinowanym słowa w tak oryginalny i odmienny sposób, a przy tym opatrzenie go dodatkową charakterystyczną grafiką, że będzie on u dostatecznie uważnego odbiorcy eliminował skojarzenie ze znakiem wcześniejszego pierwszeństwa, w którym element słowny jest identyczny.
Nie można zgodzić się ze skarżącą kasacyjnie, która twierdzi, że Sąd I instancji, budując twierdzenie o neutralizacji podobieństwa znaków, nie wziął pod uwagę, że tożsamym elementem porównywanych znaków jest element słowny. Sąd niewątpliwie dostrzegł ten fakt, jednak podkreślając istnienie elementów graficznych znaków uznał, że organ nie dopełnił obowiązku całościowej oceny znaków pod kątem ogólnego wrażenia wywieranego przez dane oznaczenia i takie stanowisko nie narusza art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Wbrew temu, co podnosi się w skardze kasacyjnej (pkt II. lit. c petitum) Sąd nie stwierdził, że w znaku kombinowanym tylko jeden element może mieć odróżniający charakter, a jedynie uznał, że wobec obecności elementów zarówno słownych jak też graficznych – przy czym zgodzić należy się z Sądem, że grafika znaku spornego jest oryginalna i dobrze widoczna – należało rozważyć proporcje obu elementów słownego i graficznego i odpowiedzieć na pytanie czy element słowny determinuje percepcję znaku, czego Sąd ten w zaskarżonej decyzji nie znalazł. Całkowicie zasadne jest stanowisko WSA co do dokonanej przez organ oceny warstwy znaczeniowej znaków przeciwstawionych. Poczynione przez Sąd uwagi w tej części sąd kasacyjny w pełni podziela, zaś wyprowadzoną w oparciu o co najmniej dyskusyjne rozumowanie ocenę identyczności tych znaków na tej płaszczyźnie uznaje za błędną. Również w tej kwestii nie można doszukać się naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 cyt. ustawy.
Przechodząc do oceny zarzutów naruszenia prawa procesowego, stwierdzić należy, że uważna lektura uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie pozostawia wątpliwości, że Sąd uchylił rozstrzygnięcie Urzędu Patentowego z powodu błędów procesowych na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. WSA nie zaakceptował dokonanej przez organ ostatecznej oceny podobieństwa znaków spornego i przeciwstawionych w aspekcie ryzyka wprowadzenia w błąd z racji braku oceny warstwy wizualnej znaku spornego, która wnikliwie przeprowadzona, mogła mieć wpływ na ostateczny wniosek organu co do dominującego charakteru elementu słownego porównywanych znaków.
Mimo niewskazania konkretnych przepisów procedury administracyjnej, które naruszył organ, Sąd wyczerpująco wyjaśnił na czym polegała ta wadliwość, a treść skargi kasacyjnej prowadzi do przekonania, że wyjaśnienie przez Sąd podstawy prawnej orzeczenia – mimo że niedoskonałe – jest dostatecznie czytelne. Również stan faktyczny sprawy przyjęty przez WSA jako podstawa orzekania nie budzi wątpliwości w konfrontacji z aktami administracyjnymi sprawy. Z powyższych powodów nie można uznać zasadności zarzutu naruszenia art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) w związku z art. 141 § 4 p.p.s.a. oraz art. 77 § 1 i 80 k.p.a. w powiązaniu z art. 256 ust. 1 i ust. 3 p.w.p.
Zważyć należy, że Sąd I instancji, kontestując ocenę organu, doszedł w istocie do odmiennych wniosków gdy idzie o samo podobieństwo znaków. Tak bowiem należy rozumieć wyrażoną wyrokiem ocenę podlegających porównaniu elementów graficznych i słownych znaki tworzących. Rozumowanie WSA koncentruje się wokół kwestii możliwej neutralizacji elementu słownego znaków ze względu na warstwę graficzną i nakazu przeprowadzenia badania znaków pod tym kątem. Stanowiska Sądu w tej mierze podzielić nie sposób, bowiem jak wynika z porównania znaków ze względu na identyczny element słowny znaki na płaszczyźnie słownej są podobne.
Również płaszczyzna znaczeniowa porównywanych znaków nie wpływa na ich odróżnienie, skupia się bowiem wokół jedynego elementu słownego mającego fantazyjny charakter. Niewątpliwie dobrze dostrzegalne i oryginalne elementy graficzne znaku spornego nie mogą wykluczyć podobieństwa porównywanych znaków, w których wspólnym elementem (wybijającym się w znakach przeciwstawionych i równoważnym z elementem graficznym w znaku spornym) jest element słowny. Wytknięte zaskarżonym wyrokiem błędy postępowania administracyjnego w tej części, w której dotyczą zlekceważenia warstwy graficznej znaku spornego i nakazu powtórnej, szerszej, uważnej analizy oraz określenia elementów dominujących, umożliwiających prawidłową ocenę ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, nie zasługują na pełną aprobatę.
Sąd kasacyjny zauważa w tym miejscu, że prowadzony przez WSA wywód nie dość wyraźnie rozdziela kwestie badania podobieństwa znaków od ostatecznego badania istnienia ryzyka konfuzji, co dało asumpt do postawienia zarzutu naruszenia prawa materialnego w sposób opisany w pkt II. lit. a) petitum skargi kasacyjnej. Odnosząc się do tego zarzutu, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że prawidłowo zaprezentowany na wstępie rozważań Sądu I instancji sposób przeprowadzania podobieństwa znaków towarowych z uwagi niedopuszczalność udzielenia prawa z rejestracji, o której mowa w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., pozwala odrzucić jako niezasadny zarzut pomieszania przez Sąd płaszczyzny ustalania podobieństwa oznaczeń z płaszczyzną, na której dokonuje się oceny możliwości ryzyka wprowadzenia w błąd. W obu przypadkach badania, zarówno podobieństwa znaków, jak też ryzyka konfuzji, ocena musi być całościowa.
Kontrola kasacyjna wyroku pozwala za w pełni uzasadnione uznać oczekiwanie Sądu I instancji, aby organ przeprowadził zupełną, całościową analizę istnienia ryzyka wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towarów oznaczonych przeciwstawionymi znakami.
Całościowa ocena ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towaru nie może ograniczyć się – tak jak stało się to w sprawie przez WSA kontrolowanej – do kwestii podobieństwa towarów i podobieństwa znaków towarowych. Za istotne, a więc wpływające na ocenę możliwości powstania błędu, należy przyjąć wszystkie te czynniki i warunki, które określają daną sprawę jako sprawę indywidualną tzn. wykazującą swoiste tylko dla niej właściwe cechy. W sprawie o unieważnienie znaku słowno-graficznego RYŁKO nr R.251123 nie może być obojętny fakt, że należący do uprawnionego znak identyczny (R.146583) w części słownej funkcjonował nieprzerwanie od października 1999 r. jako przeznaczony do oznaczania towarów z klasy 25 – konfekcji damskiej i męskiej. Znak sporny, powielający znak wcześniejszy w identycznym zapisie słowa RYŁKO, dodatkowo rozbudowany o wyrazistą i oryginalną część graficzną, przeznaczony został do oznaczania tych samych towarów z klasy 25 i dodatkowo usług ich sprzedaży (także internetowej) z klasy 35. Nie jest zrozumiała argumentacja organu, który twierdzi, że związany granicami wniosku w postępowaniu spornym, co jest oczywiste, nie może brać pod uwagę argumentów przedstawionych w "linii obrony" podjętej przez uprawnionego.
Nie tylko może, ale powinien wziąć pod uwagę okoliczności tego rodzaju, jak też okoliczności, które mogą dowodzić pokojowej koegzystencji znaków towarowych. Dotyczy to zakresu towarów, do oznaczania których przeznaczone były znaki uprawnionych i skarżącej kasacyjnie oraz prowadzonej, jak się wydaje, przez uprawnionych praktyki "nienaruszania terytorium" chronionego danym znakiem. Potwierdzeniem chęci bezkolizyjnej obecności na rynku znaków ze słowem RYŁKO, stanowiącym równocześnie nazwisko uprawnionych, jest wycofanie się spółki A z ochrony na znak towarowy słowno-graficzny "St. Ryłko" nr R.235197 w części dotyczącej odzieży z klasy 25, co skutkowało unieważnieniem prawa ochronnego w tej części (zob. sprawa o sygn. akt II GSK 1309/17). Powyższy fakt jest znany Sądowi kasacyjnemu z urzędu.
Wreszcie nie może pozostać poza uwagą organu okoliczność braku rzeczywistego używania znaków przeciwstawionych dla towarów podobnych do tych właściwych znakowi spornemu, co oznacza nieobecność na rynku towarów oznaczonych znakiem podobnym. Fakt ten uzyskał potwierdzenie w decyzjach Urzędu Patentowego z dnia [...] listopada 2015 r. wygaszających prawo ochronne na znaki przeciwstawione w części towarów uznanych zaskarżoną decyzją za podobne. Postępowanie w tej sprawie toczyło się równolegle z postępowaniem w sprawie kontrolowanej przez WSA.
Prawo ochronne na znak towarowy nie może realizować funkcji blokującej używanie podobnego znaku dla określonych towarów.
Wreszcie za istotną dla oceny ryzyka konfuzji należy uznać okoliczność czasu rzeczywistego używania znaku spornego, jego obecności na rynku i rozpoznawalności dla oznaczonych towarów przez przeciętnego odbiorcę rozumianego jako dobrze poinformowany i uważny.
Mimo zatem błędnych wniosków Sądu I instancji odnośnie do prawidłowości przeprowadzenia badania podobieństwa samych znaków, prawidłowa jawi się konkluzja nieprzeprowadzenia przez organ całościowego badania niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, przy czym badanie całościowe należy rozumieć jak to wyżej wyjaśniono.
Mając na uwadze powyższe Naczelny Sąd Administracyjny na podstawie art. 184 p.p.s.a. orzekł jak w punkcie 1 sentencji wyroku.
O kosztach postępowania kasacyjnego w punkcie 2 sentencji wyroku orzeczono stosownie do art. 204 pkt 2 p.p.s.a. i art. 205 § 2 i § 4 p.p.s.a. w zw. z § 11 ust. 1 i § 11 ust. 2 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 kwietnia 2017 r. w sprawie opłat za czynności rzeczników patentowych (Dz. U. poz. 881), zasądzając od skarżącej kasacyjnie (obecnie: A Sp. z o.o. w K.) solidarnie na rzecz M.R., A.R. i P.R. 300 zł za udział w rozprawie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym rzecznika patentowego skarżących, który reprezentował skarżących od pierwszej instancji i nie sporządził w terminie (art. 179 p.p.s.a.) odpowiedzi na skargę kasacyjną (pierwotną odpowiedź zwrócono z uwagi na niewykonanie obowiązku zawartego w art. 66 § 1 p.p.s.a.).