Uzasadnienie
Wyrokiem z dnia 6 lipca 2004 r. sygn. akt IISA/Kr 2253/02 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę J. O., R. S. oraz Z. S. domagających się stwierdzenia nieważności rozporządzenia Wojewody Małopolskiego Nr [...] z dnia 21 grudnia 2001 r. w przedmiocie uznania za użytek ekologiczny.
W uzasadnieniu wyroku Sąd przytoczył, że podstawą prawną zaskarżonego rozporządzenia Wojewody Małopolskiego (który nie uwzględnił wezwania skarżących do usunięcia naruszenia prawa), był przepis art. 32 i art. 30 ust. 1 ustawy z dnia 16 października 1991 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2001 r. nr 99, poz. 1079 i Nr 100, poz. 1085), w związku z art. 34 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o administracji rządowej w województwie (Dz. U. z 2001 r. nr 80, poz. 872). Rozporządzeniem tym Wojewoda uznał za użytek ekologiczny teren "Uroczysko w Rząsce", obejmujący powierzchnię 59,10 ha, położony na terenie Gminy Zbierzów i Miasta Krakowa. Sąd Wojewódzki odnosząc się do zarzutów skarżących stwierdził, że mimo, iż zaskarżone rozporządzenie narusza interes prawny skarżących, jako współwłaścicieli działki leżącej na terenie wyznaczonego użytku ekologicznego, to obowiązkiem Sądu jest jedynie zbadanie, czy rozporządzenie to jest zgodne z normami obowiązującego prawa i tylko na tej podstawie może wydać swoje orzeczenie. Sąd podkreślił, że nie jest kompetentny do oceny słuszności, racjonalności, celowości lub ekonomicznej przydatności wydania zaskarżonego aktu. W ocenie Sądu nie jest trafna teza skarżących, że w brzmieniu przepisów obowiązujących w dniu wydania rozporządzenia definicja użytku ekologicznego była definicją zamkniętą z zamkniętym katalogiem ekosystemów. Sąd przytaczając treść art. 30 ust. 1 cyt. ustawy o ochronie przyrody, w brzmieniu obowiązującym w dacie wydania zaskarżonego aktu, stwierdził, że stylistyka tego przepisu bezsprzecznie dowodzi, że dokonane w nim wyliczenie pozostałości ekosystemów było tylko przykładowe, o czy świadczy użycie w tym przepisie słowa "jak" z dwukropkiem i następującym po nim wyliczeniem. Nie można więc zarzucać Wojewodzie Małopolskiemu, że objął użytkiem ekologicznym także obiekty nie zawarte w wyliczeniu ustawowym i że tym samym wykroczył poza upoważnienie ustawowe do wydania rozporządzenie o uznaniu za użytek, wynikające z art. 32 cyt. ustawy o ochronie przyrody. Ponadto Sąd wskazał, że zaskarżony akt stanowi powszechnie obowiązujący akt prawa miejscowego. Obowiązujące przepisy prawa nie przewidują konieczności przeprowadzania przed wydaniem takiego aktu sformalizowanego postępowania dowodowego. Nie jest to bowiem akt indywidualny (decyzja administracyjna) i nie obowiązują przy jego wydawaniu przepisy kodeksu postępowania administracyjnego. Poza tym, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, nie można czynić zarzutów Wojewodzie dotyczących materiałów (opinii, ekspertyz), na jakich się oparł wydając swoje rozporządzenie. Nie można też twierdzić, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, że Wojewoda objął kwestionowanym aktem zbyt wielki obszar, gdyż istnienie opinii i ekspertyz dowodzi, że rozporządzenie to nie było podjęte dowolnie, a ocena poszczególnych ekspertyz nie należy do Sądu. Sąd podkreślił poza tym, że ustawa o ochronie przyrody z 1991 r. jest jednym z tych aktów prawnych, które w ślad za art. 31 Konstytucji RP, ustanawiają lub pozwalają na ustanawianie ograniczeń w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i prawa, gdy jest to konieczne dla ochrony środowiska. Sąd nie podzielił więc zarzutów zawartych w skardze, że przepisy ustawy o ochronie przyrody, stanowiące upoważnienie do uznania obszaru za użytek ekologiczny, nie są zgodne z Konstytucją RP. Wreszcie Sąd Wojewódzki nie podzielił twierdzenia skarżących, że zaskarżone rozporządzenie wydane zostało z pogwałceniem zasady proporcjonalnej ingerencji w sferę praw i wolności właścicieli nieruchomości Sąd nie dopatrzył się zachwiania proporcji między interesem publicznym i indywidualnym. Skład orzekający wskazał, co prawda, na pewną lukę normatywną, dotyczącą kwestii odszkodowawczych, jednak wykluczył, aby mogła ona być przesłanką do uznania rozporządzenia za niezgodne z prawem.
Skargę kasacyjną od powyższego wyroku z dnia 6 lipca 2004 r. wnieśli: J. O., R. S. i Z. S., zastąpieni przez pełnomocnika - radcę prawnego M. S..
Wyrok zaskarżono w całości, zarzucając:
- sprzeczność składu Sądu z przepisami prawa,
- naruszenie art. 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r.- Prawo o ustroju sądów administracyjnych, poprzez nieprawidłowe jego zastosowanie,
- naruszenie art. 30 ust. 1 oraz art. 31 a ustawy z dnia 16 października 1991
- o ochronie przyrody, poprzez nieprawidłowe ich zastosowanie i wykładnię,
- naruszenie art. 31 Konstytucji poprzez nieprawidłowe zastosowanie.
Według twierdzeń wnoszących skargę kasacyjną w sprawie zachodzi nieważność postępowania, z uwagi na sprzeczność składu orzekającego z przepisami prawa. Podniesiono, że w wydaniu zaskarżonego wyroku brało udział dwóch sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Natomiast, zgodnie z przepisem art. 46 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.), który na podstawie art. 29 ustawy - Prawo o ustroju sądów administracyjnych, stosuje się do postępowania przed wojewódzkim sądem administracyjnym, w składzie sądu może brać udział tylko jeden sędzia innego sądu. W obszernych wywodach dotyczących tej kwestii, powołując się na przepisy art. 93, 94 i 95 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o ustroju sądów administracyjnych i ustawę - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. nr 153, poz. 1271 ze zm.), pełnomocnik skarżących przedstawił stanowisko, że skoro sędziowie NSA powołani na te stanowiska przed wprowadzeniem dwuinstancyjnego sądownictwa administracyjnego, pozostają sędziami NSA, to nawet przeniesienie ich na stanowisko sędziego wojewódzkiego sądu administracyjnego, nie zmienia faktu, że Naczelny Sąd Administracyjny pozostaje dla nich sądem "macierzystym". Uzasadniając zarzut naruszenia przez Sąd I instancji art. 1 ustawy - Prawo o ustroju sądów administracyjnych, pełnomocnik skarżących wskazał, że Sąd nieprawidłowo skontrolował legalność podjęcia przez Wojewodę Małopolskiego zaskarżonego rozporządzenia. Według twierdzeń skargi kasacyjnej Sąd nie jest zwolniony od sprawdzenia czy organ prawidłowo ustalił stan faktyczny, a zatem powinien dać wiarę lub odmówić wiarygodności ekspertyzom, które stały się podstawą do wydania rozporządzenia. W skardze kasacyjnej zakwestionowano również ustalenie zawarte w zaskarżonym wyroku, jakoby wyliczenie pozostałości ekosystemów w art. 30 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody - w brzmieniu obowiązującym w dacie podejmowania zaskarżonego rozporządzenia, było wyliczeniem przykładowym.
Wszystkie te względy, zdaniem wnoszących skargę kasacyjną, uzasadniają wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Krakowie oraz zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Skarga kasacyjna nie zawiera usprawiedliwionych podstaw zaskarżenia.
Przede wszystkim nie jest trafny, najdalej idący zarzut skargi kasacyjnej, podnoszący sprzeczność orzekającego w sprawie składu Sądu z przepisami prawa, który stanowi w istocie zarzut nieważności postępowania, toczącego się przed Sądem Wojewódzkim. Zarzut ten wynika z wadliwej wykładni art. 93 i 94 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Przepisy wprowadzające ustawę -Prawo o ustroju sądów administracyjnych i ustawę - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. nr 153, poz. 1271 ze zm.), zwanej dalej w skrócie Przepisy wprowadzające.
Niewątpliwie słuszne jest założenie, przyjęte w wywodach skargi kasacyjnej, że zgodnie z art. 46 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.), który ma zastosowanie do postępowania przed sądami administracyjnymi, na podstawie art. 29 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. Nr 153, poz. 1269), w składzie sądu może brać udział tylko jeden sędzia innego sądu. Prawidłowo wykazują również wnoszący skargę kasacyjną, że w wydaniu zaskarżonego wyroku orzekało dwóch sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego i jeden sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, Nie oznacza to jednak, że naruszony został art. 46 § 1 powołanej ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz że w składzie orzekającym w niniejszej sprawie brali udział inni sędziowie niż sędziowie
Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. W tym zresztą tkwi istota zagadnienia.
Pozostaje poza sporem, że orzekający w sprawie Sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego zostali do Sądu Wojewódzkiego przeniesieni, na podstawie art. 94 § 1 ustawy Przepisy wprowadzające. Przepis ten stanowią że Prezes NSA po zasięgnięciu opinii Kolegium NSA, może przenieść sędziego NSA na stanowisko sędziego wojewódzkiego sądu administracyjnego do wojewódzkiego sądu administracyjnego w miejscowości, w której dotychczas pełnił służbę, z pozostawieniem mu prawa do wynagrodzenia i tytułu przysługującemu sędziemu NSA.
Wnoszący skargę kasacyjną nie dostrzegają, że powołany przepis art. 94 § 1 ustawy Przepisy wprowadzające, wyraźnie dopuszcza (w związku z wdrażaniem reformy sądownictwa administracyjnego), możliwość przeniesienia na stałe sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego na stanowisko sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, mimo zachowania tytułu oraz uprawnień należnych sędziemu NSA. Zachowanie tytułu nie jest to równoznaczne z zachowaniem stanowiska sędziego NSA. Co więcej po stałym przeniesieniu macierzystym sądem dla tych sędziów jest wojewódzki sąd administracyjny. Potwierdza to unormowanie art. 95 § 1 Przepisy wprowadzające, który (w odróżnieniu od stałego przeniesienia), dopuszcza możliwość delegowania sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Inaczej rzecz ujmując ustawodawca, (w związku z wdrażaniem reformy sądownictwa administracyjnego) wyraźnie rozróżnia dwie sytuacje a mianowicie przeniesienia na stałe sędziego NSA na stanowisko sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego oraz delegowanie sędziego NSA do pracy w WSA. W pierwszym przypadku, z woli ustawodawcy, dochodzi do trwałego przeniesienia sędziego NSA do sądu wojewódzkiego, który na skutek tego aktu przeniesienia, staje się sędzią tego sądu, mimo zachowania tytułu sędziego NSA. W drugim przypadku -delegowania sędziego NSA do WSA - skutek jest jedynie czasowy i tylko sędzia delegowany jest sędzią innego sądu, w rozumieniu omawianych przepisów. Odmienne rozumienie przepisów art. 94 § 1 i art. 95 § 1 ustawy Przepisy wprowadzające prowadziłoby do braku różnicy pomiędzy pojęciem przeniesienia i delegowania, co byłoby w ogóle niezrozumiałe i wypaczałoby sens tych unormowań. Przytoczona wykładnia art. 94 § 1 i art. 95 § 1 ustawy Przepisy wprowadzające była już wielokrotnie prezentowana w orzecznictwie (por. m. in. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 12 kwietnia 2005 r. OSK 1249/04, nie publ.).
Z tych też względów nie są uzasadnione twierdzenia wnoszących skargę kasacyjną, jakoby sędziowie NSA powołani na te stanowiska przed wprowadzeniem dwuinstancyjnego sądownictwa administracyjnego, pozostają sędziami NSA, oraz że rzekomo nawet po ich przeniesieniu na stanowisko sędziego wojewódzkiego sądu administracyjnego pozostają sędziami NSA i uczestniczą np. w Zgromadzeniu Ogólnym. W konsekwencji zarzut nieważności postępowania, oparty na założeniu sprzeczności składu orzekającego z przepisami prawa, nie mógł odnieść zamierzonego skutku.
Chybione są również dalsze zarzuty skargi kasacyjnej, iż Sąd Wojewódzki nieprawidłowo skontrolował legalność podjęcia przez Wojewodę Małopolskiego zaskarżonego rozporządzenia, a także jakoby Sąd ten uchylił się od sprawdzenia czy organ prawidłowo ustalił stan faktyczny, łącznie z oceną wiarygodności ekspertyz, które stały się podstawą do wydania rozporządzenia.
W pierwszym rzędzie należy przypomnieć, że w myśl art. 3 § 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U Nr 153, poz. 1270 ze zm.), kontrola administracji publicznej sprawowana przez sądy administracyjne, została ograniczona wyłącznie do badania legalności (zgodności z prawem) aktów administracyjnych oraz że sądy administracyjne nie mogą i nie zastępują organów. To zaś oznacza, jak trafnie podkreślił to Sąd Wojewódzki w motywach wyroku, że obowiązkiem Sądu było jedynie zbadanie, czy zaskarżone rozporządzenie jest zgodne z normami obowiązującego prawa oraz że Sąd nie jest kompetentny do oceny słuszności, racjonalności czy też badania celowości zaskarżonego aktu.
Wnoszący skargę kasacyjną, dostrzegając ograniczony zakres kontroli aktów normatywnych (prawa miejscowego), sprawowany przez sądy administracyjne, przytaczają wywody o konieczności ustalenia stanu faktycznego a następnie dokonania subsumcji zaś na tej podstawie formułują zarzuty pod adresem Sądu, że min. nie wziął pod uwagę opinii biegłych wykonanych na ich zlecenie.
Wywody skargi kasacyjnej w tym przedmiocie (aczkolwiek interesujące łącznie z tym, że zagadnienie ma szerszy aspekt ustrojowy), można i należy traktować jako postulat pod adresem ustawodawcy, natomiast w aktualnym stanie prawnym, nie podważają rozstrzygnięcia objętego zaskarżonym wyrokiem i trudno mówić o naruszeniu prawa przez Sąd Wojewódzki.
Uszło uwadze wnoszących skargę kasacyjną, że ograniczony zakres kontroli aktów normatywnych wyłącza możliwość badania celowości czy potrzeby wydania zaskarżonego aktu. W aktualnym stanie prawnym można bronić jeszcze dalej idącego poglądu, a mianowicie, że organ uprawniony do stanowienia aktów prawa miejscowego, nie został przez ustawodawcę zobowiązany do zasięgania opinii biegłych i ekspertyz. Tym samym sądy administracyjne, dokonując kontroli legalności aktów normatywnych, muszą ograniczyć się wyłącznie do zbadania zgodności aktu normatywnego z aktami wyższego rzędu, bez analizy celowości czy słuszności tego aktu a także analizy środków dowodowych, które legły u podstaw jego podjęcia. Nie upoważnia bowiem do tego żaden przepis prawa. Hipotetycznie rzecz ujmując nawet wówczas gdyby przeprowadzone ekspertyzy były wadliwe lecz wydany akt normatywny byłby zgodny z prawem, wyłączona byłaby możliwość podważenia tego aktu przez sąd administracyjny. Być może rozwiązanie to jest ułomne, jednakże jak trafnie zwrócił na to uwagę Sąd Wojewódzki, kontrola legalności musi ograniczyć się do tego czy zaskarżone rozporządzenie, jako akt prawa miejscowego, jest zgodne z normami obowiązującego systemu prawa. Nie do przyjęcia są natomiast wywody skargi kasacyjnej jakoby w ramach kontroli działalności administracji publicznej, sprawowanej przez sądy administracyjne, bez znaczenia jest to "czy zaskarżony akt jest decyzją administracyjną czy aktem normatywnym". Nie wymaga przy tym bliższego uzasadnienia, co najzupełniej trafnie wyeksponowano w motywach wyroku, że w ramach stanowienia aktów prawa miejscowego nie mają zastosowania przepisy kodeksu postępowania administracyjnego.
Oznacza to, że w aktualnym stanie prawnym stanowienie aktów prawa miejscowego (za wyjątkiem trybu uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego), nie wymaga przeprowadzenia przez organy administracji publicznej postępowania dowodowego, a także zasięgania opinii biegłych i ekspertyz. Oczywiście strona podważająca legalność aktu prawa miejscowego ma prawo powoływać się na wszelkie środki dowodowe, a nawet wykazywać wadliwość ekspertyz przeprowadzonych przez organ przed wydaniem aktu normatywnego, jednakże wyłącznie w aspekcie zgodności aktu normatywnego z prawem. Oznacza to, że sąd administracyjny, badając legalność aktów prawa miejscowego, ogranicza się do badania zgodności tych aktów w ramach obowiązującego systemu prawa.
W pewnym uproszczeniu rzecz ujmując (w oparciu o daleko idącą analogię), można by odwołać się do tożsamości badania przez sąd administracyjny legalności aktów prawa miejscowego z badaniem przez ten sąd uznania administracyjnego w indywidualnej sprawie z zakresu administracji publicznej, względnie badania legalności tzw. władztwa planistycznego gminy, a także swobodnej oceny dowodów. Nie przekroczenie granic uznania względnie owego władztwa planistycznego lub też swobodnej oceny dowodów, wyłącza możliwość ingerencji sądu administracyjnego.
Rację ma zatem Sąd Wojewódzki wskazując, że skoro istnieją opinie i ekspertyzy uzasadniające uznanie określonego obszaru za użytek ekologiczny, to dowodzi to, że rozporządzenie to nie było podjęte dowolnie. To z kolei wyłączało możliwość uwzględnienia zgłoszonego przez skarżących żądania stwierdzenia nieważności zakwestionowanego aktu prawa miejscowego. Należy przy tym dodać, że wywody skargi kasacyjnej wprawdzie polemizują z dowodami (ekspertyzami), które przeprowadził organ, co jednak w żadnym razie, samo przez się, nie oznacza przekroczenia wspomnianych kryteriów ocen a w konsekwencji świadczy o zgodności zaskarżonego aktu z aktami wyższego rzędu a także z systemem prawa.
Przykładem odmiennego rozumienia przez wnoszących skargę kasacyjną instytucji sądowej kontroli aktów administracyjnych (a w tym badania przez sąd administracyjny legalności aktów prawa miejscowego), są wywody i zarzuty, iż Wojewoda m. in. nie wziął pod uwagę opinii biegłych wykonanych na zlecenie skarżących, z których wynikała dużo "bardziej racjonalna granica użytku ekologicznego". Otóż sąd administracyjny, jak to już wywiedziono, badając legalność aktów prawa miejscowego, nie może zastępować organów administracji publicznej i badać owych bardziej racjonalnych rozwiązań.
Właśnie taki a nie inny model sądowej kontroli działalności administracji publicznej przyjęty został przez ustawodawcę w art. 1 § 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.), gdyż kontrola ta ma być sprawowana: "pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej". Dlatego też, w warunkach sprawy, chybione są podniesione w skardze kasacyjnej zarzuty, których nie można więc oceniać w kategoriach naruszenia prawa, którego nie dopuścił się Sąd Wojewódzki, a jedynie w kategoriach wniosków de lege ferenda.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej podniesiono ponadto, że przepisy zaskarżonego rozporządzenia bezzasadnie ograniczają wykonywanie prawa własności, czym naruszają interes prawny skarżących. Wskazali przy tym na przekroczenie delegacji ustawowej oraz brak skutecznych środków obrony i pominięcie w przepisach o ochronie środowiska kwestii odszkodowawczych w przypadku uznania za użytek ekologiczny, jednocześnie zakwestionowali zgodność art. 30, 31 i 32 ustawy o ochronie przyrody z art. 21 Konstytucji RR Wywody te (dot. kwestii odszkodowawczych) są o tyle chybione, że nie mają wpływu na ocenę legalności zaskarżonego rozporządzenia i zwrócił na to uwagę również Sąd Wojewódzki. Nie można przy tym podzielić zarzutów przekroczenia zakresu upoważnienia ustawowego oraz niezgodności tych unormowań z Konstytucją RP Trafnie wskazał Sąd Wojewódzki, że ustawa o ochronie przyrody z 1991 r. jest jednym z tych aktów prawnych, które w ślad za art. 31 Konstytucji RP, ustanawiają lub pozwalają na ustanawianie ograniczeń w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i prawa, gdy jest to konieczne dla ochrony środowiska. Dlatego też upoważnienie do uznania obszaru za użytek ekologiczny, nie może być uznane jako naruszające Konstytucję RP.
Nie można również podzielić zarzutów, które kwestionują obszar ustanowionego użytku ekologicznego. Najzupełniej prawidłowe jest ustalenie, że na terenie ustanowionego użytku ekologicznego występują rzadkie względnie chronione gatunki roślin. Wynika to również z wywodów skargi kasacyjnej (w kontekście argumentacji dotyczącej stanowiska fiołka bagiennego i usytuowania łąk). Wprawdzie wnoszący skargę kasacyjną zmierzają do wykazania, że obszar na którym występuje fiołek bagienny to zaledwie 30 arów, jednakże już w odniesieniu do łąk ograniczają się do postawienia pytania czy są one "unikatowym typem środowiska". Co jednak istotniejsze wywody te pomijają ustalenia i okoliczności przytoczone przez organ, a na które powołał się również Sąd Wojewódzki. Chodzi w szczególności o ukształtowaną rzeźbę terenu, obejmującą cały obszar dolinki (wytyczone linie graniczne użytku ekologicznego biegną po granicach naturalnych widocznych w terenie), co zapewnia utrzymanie równowagi przyrodniczej na obszarze całej dolinki łącznie z utrzymaniem układu stosunków wodnych. W takiej sytuacji odmienne wywody skargi kasacyjnej, podważające te naturalne granice obszaru muszą być uznane za gołosłowne i stanowią dowolną polemikę z tymi ustaleniami.
Można się natomiast zgodzić z wywodami skargi kasacyjnej dotyczącymi definicji użytku ekologicznego, która w brzmieniu przepisów obowiązujących w dniu wydania zaskarżonego aktu, przestała być definicją otwartą z przykładowym katalogiem ekosystemów. Istotnie bowiem przed nowelizacją art. 30 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody (tj. przed dniem 2 lutego 2001 r.) w definicji użytku ekologicznego wyliczone były ekosystemy z dodaniem "itp.". Po nowelizacji omawianej ustawy wyrazy "itd." zostały pominięte. Można zatem przyjąć, że art. 30 ust. 1 powołanej ustawy (w brzmieniu z daty wydania zaskarżonego rozporządzenia), katalog ekosystemów jest katalogiem zamkniętym. Rzecz jednak w tym, że zasadność tych wywodów nie ma wpływu na ocenę legalności zaskarżonego rozporządzenia. Wskazano już wyżej, że na terenie ustanowionego użytku ekologicznego występują chronione gatunki roślin, ochroną objęty został obszar całej dolinki, naturalnie ukształtowanej, wobec czego dla rozstrzygnięcia sprawy bez znaczenia jest kwestia katalogu definicji użytku ekologicznego (otwartego czy zamkniętego).
W tym stanie rzeczy skoro podniesione w skardze kasacyjnej zarzuty nie mogły odnieść zamierzonego skutku skarga ta podlega oddaleniu na podstawie art. 184 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U Nr 153, poz. 1270 ze zm.), co orzeczono jak w sentencji.