Uzasadnienie
Wyrokiem z dnia 15 lipca 2003 r., sygn. akt II SA/Wr 2815/2000, Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie, Ośrodek Zamiejscowy we Wrocławiu, uwzględnił skargę A. oraz S. D. i stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały Rady Miejskiej Wrocławia z dnia 21 września 2000 r. Nr XXIV/785/00 w przedmiocie odrzucenia protestu do projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru zawartego między linią kolejową, ul. Świt, ul. Parafialną, ul. Hubala, ul. Rzepakową, ul. Łubinową i ul. Agrestową we Wrocławiu.
W uzasadnieniu wyroku Sąd powołał się na bezsporne w sprawie okoliczności a w tym, że skarżący A. i S. D., jako właściciele nieruchomości bezpośrednio przylegającej do nieruchomości objętej projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zgłosili sprzeciw do projektu planu. Rada Miejska zakwalifikowała wniesiony sprzeciw jako protest, który odrzuciła zaskarżoną uchwałą. W ocenie Sądu wadliwe było zakwalifikowanie sprzeciwu skarżących jako protestu, co stanowi naruszenie art. 3 i art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym /Dz. U. z 1999 r. Nr 15, poz. 139 ze zm./ a to z kolei pozbawiło skarżących możliwości obrony ich interesu prawnego. Poza tym zaskarżona uchwała nie zawiera uzasadnienia faktycznego i prawnego. Wady tej nie usuwają, przedstawione w odpowiedzi na skargę wywody, bardzo zresztą ogólne, o braku interesu prawnego po stronie skarżących. Wszystkie te względy, w ocenie sądu, uzasadniają stwierdzenie nieważności zaskarżonej uchwały.
Powyższy wyrok z dnia 15 lipca 2003 r., został zaskarżony skargą kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, przez Radę Miejską we Wrocławiu, na podstawie art. 101 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o ustroju sądów administracyjnych i ustawę -Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi /Dz. U. Nr 153, poz. 1271 ze zm./.
Skargę kasacyjną oparto na zarzutach rażącego naruszenia przepisów prawa materialnego oraz procesowego tj.:
1/ art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym /Dz. U. z 1999 r. Nr 15, poz. 139/ poprzez błędną jego interpretacją polegającą na przyjęciu, że w sprawie doszło do naruszenia interesów prawnych skarżących, gdy w istocie interes taki nie istniał, 2/ art. 24 ust. 3 w związku z art. 24 ust. 1 powołanej ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym poprzez jego niewłaściwe zastosowanie w sytuacji, w której nie powstały przesłanki jego zastosowania, 3/ art. 3 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym poprzez jego błędną interpretację polegającą na przyjęciu, że przepis ten stanowi samodzielną podstawę określenia interesu prawnego lub uprawnienia w rozumieniu art. 24 ust. 1 omawianej ustawy, 4/ art. 233 § 1 kpc w związku z art. 59 ustawy z dnia 11 maja 1995 roku o Naczelnym Sądzie Administracyjnym /Dz. U Nr 74 poz. 386 ze zm./, które to naruszenie miało istotny wpływ na wynika sprawy, poprzez błędną ocenę materiału dowodowego.
W uzasadnieniu zarzutów skargi kasacyjnej podniesiono, że podstawowym zagadnieniem w sprawie jest należyta wykładnia pojęcia interesu prawnego. Takiego interesu, w ocenie Rady Miejskiej, nie posiadają A. i S. D. Projektem planu bowiem objęte zostały nieruchomości nie stanowiące ich własności. Poza tym, zdaniem Rady Miejskiej, argumenty podniesione w zaskarżonym wyroku oznaczają w istocie, że każdy może mieć interes prawny do wniesienia zarzutu, co pozostaje w sprzeczności z dotychczasowym orzecznictwem sądowo administracyjnym.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Skarga kasacyjna nie jest uzasadniona. Oczywiście chybiony jest zarzut naruszenia art. 24 ust. 1 i 3 powołanej ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym. Wnosząca skargę kasacyjną Rada Miejska upatruje naruszenia tych przepisów przez ich błędną interpretację i przyjęcie przez sąd, że w sprawie doszło do naruszenia interesów prawnych skarżących, gdy w istocie interes taki nie istniał. Twierdzenia te i wywody wynikają z nieporozumienia.
Podstawą podjęcia rozstrzygnięcia przez sąd, którym stwierdzono nieważność zaskarżonej uchwały, były dwa ustalenia: po pierwsze, że Rada Miejska wadliwie zakwalifikowała sprzeciw skarżących jako protest, co stanowi naruszenie art. 3 i art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym (a to z kolei pozbawiło skarżących możliwości obrony ich interesu prawnego), po drugie, że zaskarżona uchwała nie zawiera uzasadnienia faktycznego i prawnego. Przytoczone ustalenia sądu są najzupełniej prawidłowe, znajdują pełne oparcie w materiale dowodowym sprawy i w żadnym razie nie przesądzają, same przez się, że to sąd przyjął, że doszło do naruszenia interesów prawnych skarżących, jak to starają się wykazać zarzuty skargi kasacyjnej. Kwestia ta wymaga bliższego przedstawienia.
Pozostaje poza sporem, że skarżący domagali się rozpatrzenia zarzutów zgłoszonych do projektu planu (gdyż taką nazwę nadali swojemu wystąpieniu). Nie ulega wątpliwości, że o tym czy wniesiony został protest czy też zarzut nie decyduje nazwa pisma lecz jego treść. Jeżeli, w ocenie Rady Miejskiej, wniesiony sprzeciw (zarzut) należało zakwalifikować jako protest to obowiązkiem Rady było przedstawienie uzasadnienia takiego stanowiska w zaskarżonej uchwale ó odrzuceniu protestu. Tymczasem zaskarżona uchwała nie zawiera uzasadnienia faktycznego i prawnego (treść uchwały k. 5 akt sądowych), gdyż ogranicza się jedynie do jednozdaniowego odrzucenia protestu.
Już tylko z tego względu można było i należało zakwestionować legalność zaskarżonej uchwały a jednocześnie podzielić dalsze wywody sądu, iż wady tej (braku uzasadnienia uchwały) nie usuwają, przedstawione dopiero w odpowiedzi na skargę wywody dot. braku interesu prawnego po stronie skarżących, zresztą bardzo ogólne, o czym będzie jeszcze mowa poniżej. Odmienny pogląd oznaczałby, że zakwalifikowanie zarzutu jako protestu przez radę może nastąpić w ramach swobodnego uznania i bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Wadliwość tego rodzaju poglądu jest oczywista i nie wymaga bliższego uzasadnienia. Pogląd taki byłby nie do przyjęcia w państwie prawa a poza tym praktycznie wyłączałby możliwość dokonania kontroli sądowej.
Niezależnie od powyższych rozważań podzielić należy także stanowisko sądu o pozbawieniu skarżących możliwości obrony ich interesu prawnego. Według twierdzeń wnoszącego skargę kasacyjną projektem planu miejscowego nie została objęta nieruchomość stanowiąca własność skarżących, i na tej podstawie wyprowadzono wniosek (podnoszony już w odpowiedzi na skargę), że skarżący nie mają interesu prawnego do zgłoszenia zarzutów do projektu planu. Twierdzenia te, jak i przyjęte w skardze kasacyjnej założenie, nie są uzasadnione. Jakikolwiek przepis prawa nie ogranicza kręgu podmiotów, uprawnionych do wniesienia zarzutów jedynie do właścicieli nieruchomości objętych projektem planu miejscowego. Jedynym bowiem warunkiem dopuszczalności wniesienia zarzutu jest wykazanie przez zainteresowanego naruszenia jego interesu prawnego.
W sprawie bezspornym jest, że skarżący A. i S. D. są właścicielami nieruchomości bezpośrednio przylegającej do nieruchomości objętej projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To właśnie ta bezsporna okoliczność (sąsiedztwa nieruchomości) rodzi konieczność zbadania zgłoszonych twierdzeń o naruszeniu interesów prawnych właścicieli sąsiedniej nieruchomości w aspekcie oddziaływania na tą nieruchomość. Nie do obrony byłby pogląd przeciwny, zakładającego z góry, że jeśli nieruchomość położona jest poza terenem objętym projektem planu to nie można mówić o możliwości naruszenia interesu prawnego właściciela sąsiedniej nieruchomości. Oznaczałoby to bowiem, nie przewidziane prawem, zawężenie kręg podmiotów uprawnionych do zgłoszenia zarzutów. Co więcej oznaczałoby oderwanie się od określonego ustawą, warunku dopuszczalności wniesienia zarzutów. Stąd też, wbrew odmiennym twierdzeniom skargi kasacyjnej, trafnie przyjęto w zaskarżonym wyroku, że obowiązkiem Rady było rozważenie, w zaskarżonej uchwale, zgłoszonych twierdzeń i wywodów podnoszących naruszenie interesu prawnego właścicieli sąsiedniej nieruchomości.
Nie można również podzielić zarzutu naruszenia art. 233 § 1 kpc w związku z art. 59 ustawy z dnia 11 maja 1995 roku o Naczelnym Sądzie Administracyjnym, który miałby polegać na błędnej ocenie materiału dowodowego. Uszło uwadze wnoszącego skargę kasacyjną, że sąd administracyjny nie oceniał dowodów a w związku z tym nie stosował powołanego przepisu art. 233 § 1 kpc zaś swoje rozstrzygnięcie oparł na bezspornych okolicznościach sprawy łącznie z wykładnią art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. o zagospodarowaniu przestrzennym.
Wreszcie chybione są te wywody skargi kasacyjnej, które zmierzają do wykazania, że wykładnia przyjęta w zaskarżonym wyroku oznacza w istocie, że każdy ma interes prawny do wniesienia zarzutu do projektu planu, co pozostaje w sprzeczności z dotychczasowym orzecznictwem sądowo administracyjnym. Jeśli nawet pominąć nieprawdziwość tych twierdzeń skargi kasacyjnej, to wskazać należy, że powołany w ramach podstawy kasacyjnej zarzut naruszenia prawa musi być wykazany na tle ustalonego stanu faktycznego sprawy a nie odnosić się do hipotetycznie założonego stanu faktycznego.
W tym stanie rzeczy skoro podniesione w skardze kasacyjnej zarzuty okazały się nieuzasadnione Naczelny Sąd Administracyjny na podstawie art. 184 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi orzekł jak w sentencji.