Uzasadnienie
Walerian D., ur. w 1929 r., zamieszkały w B.B., wystąpił w 1991 r. do Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w W. o przyznanie statusu prawnego osoby, która podlegała represjom wojennym w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego /Dz.U. nr 17 poz. 75 ze zm./. W uzasadnieniu wniosku podał m.in., że we wrześniu 1939 r. po zajęciu miasta P. przez wojska niemieckie, właściwe organy Rzeszy Niemieckiej aresztowały i osadziły w Obozie Koncentracyjnym w Buchenwaldzie jego ojca Pawła Szczepana D., znanego na tym terenie działacza niepodległościowego, sekretarza miejscowego Sądu Grodzkiego i obrońcę Pszczyny w wojnie 1939 r. oraz jego matkę, która został osadzona w Obozie Koncentracyjnym Dachau-Ravensbruck. Ojciec jego zmarł w tym obozie w dniu 21 marca 1941 r., natomiast matka zaginęła bez wieści. Dom rodzinny Waleriana D. został przez władze niemieckie skonfiskowany. Troje małoletnich dzieci małżonków D. zostało przekazanych rodzinom niemieckich rolników; Walerian D. został przekazany rodzinie farmera, obywatela III Rzeszy, posiadającego swe gospodarstwo rolne w gminie P. Składający wniosek szczegółowo przedstawił warunki swej egzystencji w rodzinie tego farmera, podał, że w latach 1940-1943 ukończył 7-klasową niemiecką szkołę elementarną /podstawową/, był wielokrotnie badany pod względem cech zewnętrznych przez właściwe organy i instytucje do tzw. spraw rasowych, wbrew własnej woli został zapisany do organizacji "Hitlerjugend", w okresie zaś od września do listopada 1944 r. przebywał w wojskowym obozie ćwiczebnym w K., gdzie był szkolony przez oficerów Wehrmachtu. Powyższe okoliczności zostały w całości potwierdzone przez powołanych świadków w formie bądź pisemnych oświadczeń z podpisem notarialnie poświadczonym, bądź w formie zeznań złożonych przed miejscowo właściwymi organami Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wniosek Waleriana D. nie uzyskał tzw. jednoznacznej pozytywnej rekomendacji ze strony Zarządu Wojewódzkiego Związku Kombatantów i b. Więźniów Politycznych ze względu na "precedensowy charakter" sprawy. Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, zwracając wniosek, poinformował Związek Kombatantów, że ubiegający się o status ofiary represji wojennych nie spełnia warunków określonych przez ustawę z dnia 24 stycznia 1991 r. Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce - Instytut Pamięci Narodowej w piśmie skierowanym do Waleriana D. wyraziła pogląd, że jako dziecko był skierowany do robót przymusowych, natomiast "nie był poddany zabiegom germanizacyjnym".
Decyzją z dnia 2 grudnia 1992 r. nr (...) Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych odmówił Walerianowi D. przyznania uprawnień wynikających z ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego. W uzasadnieniu tej decyzji zwrócono m.in. uwagę na to, że wnioskodawca nie może być zaliczony ani do kategorii osób skazanych przez władze III Rzeszy Niemieckiej na eksterminację, ani też nie był poddawany zabiegom zmierzającym do jego wynarodowienia, albowiem proces ten realizowany był ściśle według ustalonej procedury w wytypowanych obozach lub ośrodkach, a po zakończeniu badań i obserwacji wstępnych dzieci przekazywane były do adopcji połączonej ze zmianą nazwiska i innych cech tożsamości rodzinom niemieckim zamieszkującym Rzeszę Niemiecką w granicach ustalonych do 1937 r.
Naczelny Sąd Administracyjny - Ośrodek Zamiejscowy w Katowicach skargę Waleriana D. oddalił wyrokiem z dnia 1 lipca 1993 r. (...).
Podzielając co do zasady przesłanki zawarte w uzasadnieniu decyzji Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów, Naczelny Sąd Administracyjny podniósł, że sytuacji, w jakiej znalazł się wnioskodawca, nie można określić jako "wynarodowienie lub germanizacja". Działania władz niemieckich w stosunku do wnioskodawcy Naczelny Sąd Administracyjny określił jako działanie z "odmiennych pobudek", wyrażając tę myśl w ten sposób, że "przydzielenie Waleriana D. do pracy u niemieckiego "Baurera" (...) należy uznać za następstwo tego, że dziecko zostało bez opieki rodziców. Nastąpiło to zatem w celu zapewnienia mu niezbędnych, ale odpłatnych za pracę warunków bytowania (...)". Rozważając natomiast kwestię spełnienia dodatkowego warunku - wynikającego z treści art. 4 ust. 2 ustawy kombatanckiej - by dziecko było odebrane rodzicom, Naczelny Sąd Administracyjny podniósł, że warunek ten byłby spełniony tylko w takiej sytuacji, gdyby nastąpiło "odebranie dzieci polskich rodzicom w funkcjonującej normalnie rodzinie, w drodze przymusu, a zatem wbrew ich woli, z powziętym z góry zamiarem zerwania z nimi na zawsze wszelkich więzów emocjonalnych..., poddania ich wychowaniu w duchu narodowości niemieckiej i zniszczenia w nich poczucia przynależności do narodu polskiego (...)".
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zaskarżył rewizją nadzwyczajną Minister Sprawiedliwości, wnosząc o jego uchylenie i przekazanie sprawy Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu - Ośrodkowi Zamiejscowemu w Katowicach do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu rewizji nadzwyczajnej przedstawił odmienne rozumienie celu i intencji, które legły u podstaw unormowania zawartego w art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. W szczególności zwrócił uwagę, że "odebranie dziecka", o którym wspomina ten przepis, może polegać m.in. na wykorzystaniu sytuacji nagłego pozbawienia dziecka jego naturalnych opiekunów i wychowawców, jakimi byli jego rodzice, konfiskaty domu rodzinnego, przekazanie go rodzinie niemieckiej, tzn. takie rozporządzenie jego losem, które zgodne było z generalną linią polityki III Rzeszy Niemieckiej w stosunku do narodu polskiego w latach wojny 1939-1945.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje
Zasadność rewizji nadzwyczajnej zależy od końcowej konkluzji, będącej uogólnieniem wszystkich przesłanek szczegółowych, czy na tle stanu faktycznego ustalonego w tej sprawie wnioskodawca powinien być zakwalifikowany do kategorii osób będących ofiarami okresu wojennego w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy kombatanckiej. Nie podzielając przy tym dalszych zarzutów zawartych w rewizji nadzwyczajnej, że stan faktyczny tej sprawy nie został ustalony z wystarczającą dokładnością, Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że odpowiedzi na określone wyżej pytanie wstępne nie można wywodzić li tylko z przesłanek wykładni semantycznej lub jakiejkolwiek innej, odwołującej się do uznanych sposobów odczytania treści i rozumienia wybranej normy prawnej. Przepisy ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. zawierające pewne zwroty uogólniające, jak np. "kombatant", "osoba podlegająca represjom wojennym i okresu powojennego", "represja" itp. odwołują się wprost do doświadczeń narodu polskiego w długim okresie, poczynając od 1939 r. jak i aktualnego stanu wiedzy o losach obywateli polskich z tego okresu. Do przesłanek tych próbuje odwołać się także i autor uzasadnienia odmownej decyzji Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, jednakże wyprowadza z nich wnioski trudne do zaakceptowania. Odpowiedź twierdząca na zasadnicze pytanie w tej sprawie zależy bowiem od wypowiedzenia się co do dwóch przesłanek szczegółowych, tj.:
a/ czy wnioskodawca należał do kategorii dzieci polskich odebranych rodzicom w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy kombatanckiej oraz, czy b/ w okresie, w którym pozostawał poza kręgiem naturalnego dla jego pochodzenia środowiska rodzinnego, poddawany był zabiegom zmierzającym do przymusowego wynarodowienia.
Odpowiedź twierdząca co do pierwszej przesłanki nie wywołuje - w ocenie Sądu Najwyższego - żadnych wątpliwości. Odebranie dziecka rodzicom nie można rozumieć schematycznie, jak przedstawia to autor uzasadnienia wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, chociażby z tego względu, że takiemu rozumieniu przeciwstawia się zwykłe doświadczenie życiowe tych, którzy przeżyli dramat takiego "odebrania". Przymusowe odebranie dziecka normalnie funkcjonującej rodzinie polskiej i pozostającej nadal - po tym zdarzeniu - w dotychczasowym miejscu zamieszkania należało raczej do wypadków wyjątkowych. Okupant hitlerowski nie stosował w stosunku do obywateli polskich żadnych cywilizowanych metod pozbawienia lub ograniczenia władzy rodzicielskiej, w tym także i tych, które przewidziane były w stosunku do obywateli niemieckich w ustawodawstwie Rzeszy Niemieckiej. Odebranie dziecka rodzicom polegało z reguły na ich uwięzieniu lub fizycznym unicestwieniu, zniszczeniu lub konfiskacie domu rodzinnego i arbitralnym zdecydowaniu o jego dalszych losach. Przekazania dziecka wybranej rodzinie niemieckiej nie można - jak to uczynił Naczelny Sąd Administracyjny - rozpatrywać w kategoriach działań opiekuńczych. Nie negując oczywiście tego, że rodzina niemiecka, której dziecko zostało przekazane, poza wykorzystaniem jego zdolności do pracy, sprawowała nad nim opiekę według własnego rozumienia jej treści i zakresu, to jednak nie ten cel zasadniczy leżał u podstaw decyzji kompetentnych organów represji. Dziecko takie miało być na stałe wyobcowane ze swego naturalnego środowiska rodzinnego, czego dowodem może być chociażby przymusowe rozdzielenie rodzeństwa i umieszczenie każdego z nich w innej rodzinie niemieckiej. Nieomal regułą było, że po uwięzieniu rodziców i zniszczeniu gniazda rodzinnego dziecko polskie bądź podlegało fizycznej eksterminacji, bądź - jak miało to miejsce na tych obszarach Rzeczypospolitej Polskiej, które wcielone zostały do Rzeszy Niemieckiej - przekazywane instytucjom, organom lub rodzinom niemieckim. W obydwu jednak sytuacjach było ono "odebrane rodzicom" w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy kombatanckiej.
Nie budzi wątpliwości odpowiedź twierdząca także i co do drugiej przesłanki. Organy orzekające w tej sprawie były przekonane, że proces przymusowego wynaradawiania dzieci polskich przebiegał według pewnego jednolitego schematu za pomocą rutynowych metod działania władz i organów III Rzeszy Niemieckiej. Oczywiście, w państwie tym obowiązywały także unormowania prawne oraz zinstytucjonalizowany tryb asymilacji jednostek zakwalifikowanych do takiego procesu, powołane były na szczeblu centralnym i lokalnym instytucje i organy działające na rzecz tzw. umocnienia niemczyzny, ochrony aryjskiej rasy i narodu niemieckiego. Stosowane były jednak i niekonwencjonalne metody postępowania, przy czym wybór jednej z nich był z reguły wypadkową określonej sytuacji faktycznej lub realnych możliwości lokalnych władz i organów administracji. Cechą wspólną tych wszystkich poczynań był jeden cel, tzn. zainicjowanie procesu stopniowego wynaradawiania dziecka, tj. całkowitego wyobcowania go nie tylko ze środowiska rodzinnego, ale także wyeliminowania - w granicach istniejących możliwości - jakichkolwiek wpływów kultury, obyczajów i tradycji polskich, poddanie zinstytucjonalizowanym wpływom rozległej struktury społeczeństwa i państwa niemieckiego.
Oceniając zatem zarówno poczynania władz niemieckich, jak i tych, którzy mieli być wykonawcami podjętych decyzji z punktu widzenia ostatecznego celu, uznać należy, że wnioskodawca poddawany był procesowi wynaradawiania, realizowanego przymusowo, tzn. wbrew jego wyraźnej lub chociażby domniemanej woli. Uczęszczanie do niemieckiej szkoły, akces do organizacji młodzieży hitlerowskiej nie mogły być przejawem swoistej nagłej reorientacji co do przynależności narodowej 10-13 letniego dziecka, wychowywanego do wybuchu wojny w rodzinie o ugruntowanym przywiązaniu do polskości i tradycji niepodległościowych. Bierne poddawanie się decyzjom podejmowanym w stosunku do niego przez rodzinę, u której przebywał, świadczy raczej o tym, że nie mógł on lub nie potrafił im się przeciwstawić, znajdując się w sytuacji przymusowej.
Nie ma przy tym znaczenia okoliczność, którą Naczelny Sąd Administracyjny uznaje za istotną, że zarówno zakaz posługiwania się językiem polskim, uczęszczanie do szkoły niemieckiej lub nawet przynależność do niemieckiej organizacji młodzieżowej nie stanowiły przejawów indywidualnych działań w stosunku do wnioskodawcy, lecz były raczej fragmentem realizacji polityki III Rzeszy w stosunku do części ludności zamieszkującej tę część Śląska, która została włączona do Rzeszy. Ta korelacja między działaniami indywidualnymi a generalną linią polityki okupanta dowodzi jedynie tego, że proces wynaradawiania społeczeństwa polskiego realizowany był zarówno w skali makro, jak i w przypadkach jednostkowych i że los, jaki spotkał wnioskodawcę, był niestety dowodem spójności, jaka zachodziła między postępowaniem dziesiątków tysięcy anonimowych wykonawców niemieckiej polityki stopniowego wynarodowienia a ogólnymi założeniami programu w tym zakresie.
Trafny jest zatem zarzut autora rewizji nadzwyczajnej, że zaskarżony wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zapadł z rażącym naruszeniem art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. przez błędną jego wykładnię.
Osoba, która jako dziecko, po aresztowaniu obojga rodziców i konfiskacie domu rodzinnego, umieszczona została przymusowo w rodzinie niemieckiej, zapisana do niemieckiej szkoły i organizacji młodzieżowej z zamiarem stopniowego przymusowego wynarodowienia, należy do kategorii osób, które podlegały represjom wojennym w rozumieniu art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego /Dz.U. nr 17 poz. 75 ze zm./. Odmienna wykładnia tego przepisu, przedstawiona w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku i poprzedzającej go decyzji Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, stanowi naruszenie prawa materialnego w rozumieniu art. 207 par. 2 pkt. 1 Kpa i uzasadnia ich uchylenie zgodnie z art. 422 par. 1 Kpc i art. 211 Kpa.