Uzasadnienie
Skarżąca firma "ACP" Sp. z o.o., sprowadziła do Polski partie kosmetyków, których wartość celną określono na 3.502,50 GBP i w stosunku do których wymierzono cło od tej właśnie wartości, zgłoszonej przy wniosku o wszczęcie postępowania celnego. Stosowną decyzję zamieszczono w dokumencie SAD (...) z 24 maja września 1996 r.
Następnie jednak, w wyniku kontroli uznano, iż nastąpiło zaniżenie wartości celnej tej partii towaru, ponieważ nie doliczono do wartości celnej opłat licencyjnych poniesionych na rzecz kontrahenta zagranicznego. W trakcie kontroli ujawniono bowiem umowę z 1 stycznia 1994 r. zawartą między Skarżącym a "API" z Nowego Jorku, w której to umowie Skarżący zobowiązuje się ponosić opłaty licencyjne z tytułu korzystania ze znaku towarowego w Polsce firmy "A.". Ustalona wartość celna wskazanej wyżej partii towaru nie uwzględniała opłat licencyjnych z tego tytułu.
W tej sytuacji wznowiono postępowanie i decyzją (...) z 16 lutego 1998 r. uchylono pierwotną decyzję zawartą w dokumencie SAD, dokonując nowego wymiaru cła, liczonego od wartości celnej towaru, powiększonej o obliczony przez organy administracji celnej element opłat licencyjnych. Decyzję tę utrzymała w mocy, zaskarżona w niniejszej sprawie, decyzja Prezesa GUC (...) z 12 września 1999 r.
Zarówno w skardze, jak i w nieuwzględnionym odwołaniu, Skarżący powoływał się na naruszenie art. 26 ust. 1 i art. 30c ust. 1 pkt 3 Prawa celnego, jak również na art. 10 par. 1, art. 77 i art. 81 Kpa; naruszenia upatrywał przede wszystkim w okoliczności, że - jego zdaniem nie jest dopuszczalne uznawanie za "warunek sprzedaży" ponoszenia opłat licencyjnych wynikającej z umowy zawartej nie z eksporterem konkretnej partii towarów, lecz podmiotem trzecim, jakim był dysponent znaku towarowego. Zdaniem Skarżącego umowa licencyjna dotyczyć miała korzystania ze znaku towarowego przy produkcji kosmetyków, a nie przy sprzedaży kosmetyków zakupionych za granicą i przeznaczonych do dystrybucji w Polsce. Oprócz tej kwestii odnoszącej się do zasady zmiany pierwotnej decyzji wymiarowej. Skarżący kwestionował także sposób obliczenia nowej wartości celnej towaru. Opłaty licencyjne - zgodnie z umową - wpłacano kwartalnie, uiszczając 6 procent obrotu netto Skarżącego. Organy administracji celnej obliczyły zatem "wskaźnik doliczeniowy", dzieląc sumę opłat licencyjnych za dany kwartał przez sumę wartości importu w danym kwartale. Obliczając nową wartość konkretnej dostawy mnożono kwotę transakcyjną przez tak ustalony współczynnik. W związku z tym Skarżący wskazuje, iż tego rodzaju działanie jest dla niego krzywdzące, ponieważ ustalony tym sposobem współczynnik jest zbyt wysoki. Mianowicie opłaty licencyjne za dany kwartał były wnoszone nie tylko za towary importowane firmy "A.", ale i towary sprzedawane pod tą firmą produkowane w Polsce, a także za inne elementy korzystania ze znaku towarowego, np. za know-how w zakresie organizacji sieci sprzedaży pod firmą "A.". Dlatego nie może globalna kwota opłat licencyjnych służyć do obliczania wartości licencji podlegających doliczeniu do ceny transakcyjnej za towary sprowadzone do Polski.
W odpowiedzi na skargę Prezes GUC wnosił o jej oddalenie. Gdy idzie o zarzut niedopuszczalności uznawania za "warunek sprzedaży" opłat licencyjnych, których tytuł prawny wynikał z umowy między Skarżącym a dysponentem znakiem towarowym nie będącym eksporterem, wyjaśniono, iż błędne jest twierdzenie Skarżącego jakoby opłaty licencyjne podlegające doliczeniu do wartości celnej musiałyby mieć tytuł prawny w umowie z eksporterem. Obowiązek ponoszenia opłat za sprzedaż z wykorzystaniem znaku firmowego wynika z okoliczności, iż sprzedaż towaru opatrzonego znakiem, a bez ponoszenia opłaty byłaby sprzedażą piracką. Często zaś tak się zdarza, że dysponentem praw na korzystanie z których zawiera się umowę licencyjną nie jest ten podmiot, który bezpośrednio sprzedaje importerowi w Polsce towary objęte licencją.
Co się tyczy zarzutów nieprawidłowej metody wyliczenia "współczynnika doliczeniowego" Prezes GUC podniósł, iż przyczyna jego przyjęcia było zlekceważenie przez Skarżącego prośby organu celnego o dostarczenie zestawienia towarów importowanych (...). W odpowiedzi na skargę zarzucono "gołosłowność zarzutu", iż jako podstawę obliczenia przyjęto także wartość towarów wytworzonych i sprzedanych przez Skarżącego i brak wskazania kwot, o jakie rzekomo zawyżono wyliczenie. Zarzucono tu także, iż strona mogła przedłożyć odpowiednie dokumenty, a także wyrażono pogląd, że "ponieważ strona nie wniosła, po zapoznaniu się z aktami żadnych zastrzeżeń należy przyjąć, iż była ona należycie poinformowana o zastosowanej metodzie ustalenia wartości celnej".
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Skarga nie jest uzasadniona.
Kwestią pierwszą jest sama zasada doliczania do wartości celnej opłat licencyjnych. Zgodnie z zawartą umową między Skarżącym a dysponentem znaku towarowego "A.", firma "API" z Nowego Jorku sprzedaż i produkcja kosmetyków opatrzonych stosownym znakiem towarowym, aby mogła być uznana za sprzedaż legalną, wymagała wnoszenia opłat licencyjnych, w kwocie 6 procent od wartości sprzedaży, rozliczane w okresach kwartalnych.
Art. 30c prawa celnego, wprowadzony do ustawy prawo celne z 1989 r. mocą noweli z dnia 28 czerwca 1995 r., przewiduje w pkt 3, iż do wartości celnej należy dodać "honoraria, tantiemy autorskie, opłaty licencyjne, dotyczące towarów, dla których ustalana jest wartość celna, które musi opłacić kupujących, zarówno bezpośrednio jak i pośrednio, jako warunek sprzedaży tych towarów, o ile koszty te nie są ujęte w cenie faktycznie zapłaconej lub należnej". Tego rodzaju formuła jest ujęciem standardowym w prawie europejskim /por. art. 32.1 /c/ Kodeksu Celnego Unii Europejskiej/ i pojawienie się w prawie polskim tego przepisu jest przejawem zbliżania polskiego prawa celnego do prawa europejskiego. Zgodnie zatem z art. 30c prawa celnego i jego interpretacją wyżej przedstawioną interpretacja, opłaty wnoszone przez Skarżącego powinny być doliczane do wartości celnej importowanych kosmetyków.
Umowa z 1994 r. przewidywała udzielenie Skarżącej praw na dystrybucję na terenie Polski kosmetyków ze znakiem towarowym "A.". Opłaty z tego tytułu mają charakter opłat licencyjnych. Umowa taka jest warunkiem legalnego, dokonanego w nie-piracki sposób wprowadzenia na polski rynek kosmetyków pod marką "A.". Licencja jest zezwoleniem na prowadzenie na terenie Polski legalnej sprzedaży w kosmetyków opatrzonych chronionym znakiem formowym. Opłata ta jest należna za "wprowadzenie na polski rynek" niezależnie od tego, czy kosmetyki te byłyby przez Skarżącego samemu wyprodukowane, czy też - jak mamy do czynienia na tle niniejszej sprawy - sprowadzone z zagranicy. Nawet wówczas, gdy bezpośrednim sprzedawcą kosmetyków jest inny podmiot niż dysponent znaku firmowego, konieczną przesłanką dokonywania w legalny sposób dystrybucji tych kosmetyków w Polsce, było przeprowadzenie rozliczeń z tym dysponentem tj. jakim był "API" z Nowego Jorku. Bynajmniej nie jest konieczne, aby osoba dostawcy i dysponenta prawami do znaku były ze sobą tożsame, aby można było doliczać opłaty licencyjne do wartości celnej towaru. Niezbędne jest natomiast, aby umowa dostawy mogła być w prawidłowy sposób osiągnąć swój cel /dystrybucja kosmetyków na terenie Polski, w legalny sposób/ tylko wówczas, gdy nabywca towaru uiści wymagane opłaty licencyjne. Transakcja z eksporterem w nieuchronny sposób wymagała zatem, aby z tytułu jej realizacji zostały uiszczone opłaty przewidziane umową z "A" Nowy Jork. W tym duchu regulują sprawę umowa zawarta przez "A." Polska z "A." Nowy Jork w 1994. Umowa ta dotyczy wprowadzenia kosmetyków na polski rynek - dlatego nie jest tu argumentem przemawiającym przeciw tezie, iż sprzedaż kosmetyków przez eksportera Skarżącemu jest objęta opłatami licencyjnymi, to, że stosowne opłaty za użycie znaku "A." zostały już uiszczone przez producenta /eksporter/ - firmie dysponującej znakiem. Być może tak właśnie było, w odniesieniu do licencji na produkcję kosmetyków pod znakiem "A.". Jednakowoż firma "APP" komercjalizująca te kosmetyki w Polsce jest zobowiązana do ponoszenia opłat licencyjnych z tytułu wprowadzenia tych kosmetyków na do obrotu w Polsce. Jest zgodne z taką właśnie konstrukcją umowy licencyjnej także i to, że gdyby kosmetyki te przedmiotem dalszego obrotu wtórnego w Polsce, wówczas nie byłoby obowiązku dalszego ponoszenia tych opłat, ponieważ w takim wypadku dotyczyłyby one towarów już będących w obrocie na terenie Polski.
Skarżący podnosi także, że jeżeli nawet przyjąć, że opłata licencyjna w wysokości 6 procent od sprzedanych kosmetyków miałaby pokrywać koszty licencji w odniesieniu do sprowadzonych kosmetyków, to i trzeba brać pod uwagę, że licencja ta dotyczy nie tylko komercjalizacji kosmetyków pod firmą "A.", ale i sposobu komercjalizacji, organizacji sprzedaży w Polsce, informacji, a więc i innych usług, niż tylko zgody na korzystanie ze znaku umieszczonego na konkretnie sprowadzonych kosmetykach. To zaś powinno powodować, że nie cała kwota opłat licencyjnych za kwartał powinna być podstawą do wyliczenia "wskaźnika doliczeniowego", lecz tylko jej część. Udostępnienie w ramach umowy licencyjnej możliwości legalnego prowadzenia na terenie Polski kosmetyków sprzedawanych pod firmą "A." świadczeniem wzajemnym beneficjenta opłaty licencyjnej. Ta ostatnia nie jest sumą opłat za wielość świadczeń różnej treści ze strony licencjodawcy, lecz świadczeniem za jednolicie rozumiane świadczenie o treści "znoszenia" przez licencjodawcę w ramach faktu, że na terenie Polski nie licencjodawca lecz licencjobiorca będzie prowadził komercjalizację wyrobów markowych "A.". W tej sytuacji każdy pojedynczy sprzedawany w ten sposób produkt będzie w sobie zawierał /niezależnie od kosztów wynikających z jego produkcji i dystrybucji/ także cząstkę wartości licencji.
W świetle tego, co przedstawiono, organy administracji celnej postąpiły prawidłowo, kwestionując brak doliczenia opłat licencyjnych do wartości celnej. Wystąpiły bowiem wszystkie wymagane cechy decydujące: istnienie sprzedaży, opłata odnosi się do importowanego towaru, a poniesienie opłaty jest warunkiem sprzedaży. Dodać w tym miejscu należy, że pojęcie warunku występuje tu w znaczenie potocznym, jako synonim koniecznej, wymaganej przesłanki, nie zaś techniczno-prawnym /zdarzenie przyszłe i niepewne od którego uzależnia się powstanie skutków czynności prawnej/. Organy administracji celnej miały także rację, wskazując, że opłaty ponoszone na rzecz "A." Nowy Jork - są takimi właśnie opłatami. Z punktu widzenia prawidłowych zasad działania w sprawach celnych zachowanie Skarżącego, który w momencie dokonywania odprawy nie zgłosił, że w związku z transportem kosmetyków powstaną - w związku z ich przyszłą sprzedażą - należności licencyjne - było nieprawidłowe. Dlatego i samo wznowienie postępowania i uchylenie w tym postępowaniu tej części decyzji, która dotyczyła wymiaru cła - były zasadne. Wprowadzenie do obrotu towarów opatrzonych znakiem towarowym bez uprzedniej zgody uprawnionego, stanowi naruszenie prawa do tego znaku. Podobnie naruszeniem tego prawa jest brak uiszczenia opłaty za prawo korzystania z tego znaku. Wynika to z ustawy z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych /Dz.U. nr 5 poz. 17 ze zm./. Mają zatem rację organy administracji celnej twierdząc, że opłaty licencyjne są związane z istota znaku towarowego. Uprawniony do władania znakiem wyrażając zgodę na sprzedaż towarów opatrzonych znakiem, uzyskuje z tego tytułu stosowne opłaty. Opłaty te należą się od momentu zawarcia umowy licencyjnej i stanowią warunek sprzedaży towarów opatrzonych znakiem. Bezpodstawne jest twierdzenie Skarżącego, iż do wartości celnej można wliczać tylko te opłaty licencyjne, które są poniesione na rzecz importera i że "warunek" sprzedaży musi być składnikiem treści umowy sprzedaży towaru importowanego. W praktyce kto inny jest producentem /eksporterem/ towaru importowanego, a kto inny - uprawnionym z tytułu umowy licencyjnej. Ponadto umowa sprzedaży towaru importowanego nie musi wskazywać na konieczność poniesienia opłat licencyjnych. Nie przeszkadza to, że w takim wypadku opłaty licencyjne są "warunkiem" sprzedaży towaru, w znaczeniu, jaki temu terminowi nadaje art. 30c ust. 1 pkt 3 Prawa celnego.
Druga kwestia dotyczy sposobu obliczenia wartości celnej powiększonej o część poniesionych opłat licencyjnych. Ponieważ w wypadku kosmetyków opłata licencyjna ma wartość jednakową w stosunku do wszystkich towarów /6 procent obrotów netto/, przeto nie budzi wątpliwości zryczałtowany sposób obliczania "współczynnika doliczeniowego". Na rozprawie Skarżący przyznał, iż w okresie, którego sprawa dotyczy nie prowadził sam produkcji, a zatem odpada zarzut, iż przy obliczeniu "wskaźnika doliczeniowego" wzięto pod uwagę także towary nie objęte importem. Skarżący w piśmie procesowym z 4 kwietnia 2000 r. mimo poprzednio odmiennego stanowiska wyrażonego w skardze, uznał za prawidłową samą metodę obliczenia tego współczynnika, a także kwoty importu kosmetyków i opłat licencyjnych za kwartał, służące jako dzielnik i dzielna w zastosowanym wzorze obliczenia. W tej sytuacji bezprzedmiotowe jest zastanawianie się nad innymi możliwymi sposobami wyliczenia, wchodzącymi tu w grę. Skarżący kwestionuje jedynie zaokrąglenie wspomnianego przelicznika do wartości 000,136 /w miejsce wartości 0,13570/. Zarzutu tego nie można uznać za uzasadniony. Zaokrąglenie cyfry na trzecim miejscu po przecinku jest praktyka rutynowa, stosowaną powszechnie i na takim zarzucie nie można oprzeć wniosku o naruszeniu prawa przez zaskarżona decyzję.
W tej sytuacji, na podstawie art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 11 maja 1995 r. o Naczelnym Sądzie Administracyjnym /Dz.U. nr 74 poz. 368 ze zm./ należało skargę oddalić.