Uzasadnienie
Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej (w skrócie: "Urząd Patentowy") decyzją z [...] lutego 2015 r., nr [...], wydaną na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 w zw. z art. 246 i 247 ust. 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (Dz.U. z 2013 r., poz. 1410), dalej: "p.w.p."), oraz art. 98 k.p.c. w zw. z art. 256 ust. 2 p.w.p. unieważnił prawo ochronne na znak towarowy "ALCOFIT" o nr R.250411 udzielone na rzecz A. sp.j. (dalej: "Spółka" lub "skarżąca").
Do wydania powyższej decyzji doszło na podstawie następujących ustaleń:
[...] września 2013 r. do Urzędu Patentowego wpłynął sprzeciw D. sp. z o.o. siedzibą w Z. (dalej: "Sprzeciwiająca", "uczestnik") wobec decyzji o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy "ALCOFIT" nr R.250411, na rzecz Spółki przeznaczonego do oznaczania towarów z klas 9 i 10, tj.: alkoholomierze, analizatory powietrza, aparatura do analizy inna niż do celów medycznych, przyrządy pomiarowe, urządzenia pomiarowe, aparatura do pomiary precyzyjne, wyposażenie dla ratownictwa, wskaźniki ilości, wykrywacze [detektory]; aparatura do analizy krwi.
Sprzeciwiająca wskazała, że rejestracja spornego znaku towarowego nastąpiła z naruszeniem art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. z uwagi na powodujące ryzyko konfuzji podobieństwo do przysługującego jej wspólnotowego znaku towarowego "alkohit" nr CTM.008955742, przeznaczonego do oznaczania towarów podobnych i identycznych. Ponadto Sprzeciwiająca podniosła, że Spółka celowo upodobniła swój znak towarowy do oznaczenia Sprzeciwiającej z zamiarem przejęcia wypracowanej wieloletnim nakładem organizacyjnym i finansowym pozycji znaku "alkohit".
W odpowiedzi na sprzeciw Spółka uznała go za bezzasadny i wskazała, że sporny znak nie jest konfuzyjnie podobny do znaku Sprzeciwiającej, a jego zgłoszenie nie nastąpiło w wyniku działania w złej wierze. Dodatkowo pismem z [...] lipca 2014 r. Spółka podniosła, że elementem determinującym odbiór porównywanych znaków są ich drugie człony i zakwestionowała podobieństwo towarów, dla których oznaczania wykorzystywane są oba znaki. Spółka wskazała także, że używa spornego oznaczenia co najmniej od 2005 r.
Strony podtrzymały wyrażone stanowiska na rozprawach [...] września 2014 r. i [...] lutego 2015 r.
Przywołaną na wstępie decyzją z [...] lutego 2015 r. Urząd Patentowy unieważnił prawo ochronne na znak towarowy "ALCOFIT" o nr R.250411 udzielone na rzecz Spółki. W uzasadnieniu wydanego rozstrzygnięcia organ zauważył, że sporny znak towarowy przeznaczony jest do oznaczania towarów z klas 9 i 10. Urząd Patentowy stwierdził, że z zestawienia porównywanych towarów wynika, że są one identyczne i podobne, gdyż aparatura pomiarowa i urządzenia diagnostyczne zawarte są w zakresie ochrony znaku Sprzeciwiającej, a wyposażenie dla ratownictwa i towary ujęte w zakresie ochrony znaku Sprzeciwiającej mają wspólny kanał dystrybucji, tj. punkty sprzedaży sprzętu medycznego, i stanowią pokrewny rodzaj towaru. W wyniku powyższego zdaniem organu odbiorca tych towarów może uznać, że mogą one być wprowadzane do obrotu przez ten sam podmiot. Urząd Patentowy za podobne uznał wyposażenie dla ratownictwa i przyrządy do ochrony osobistej przeciw wypadkom, gdyż pierwsza ze wskazanych kategorii obejmuje takie towary jak kaski i kombinezony ochronne, tj. towary o charakterze prewencyjnym.
Organ nie zgodził się również z twierdzeniem Spółki, że pomiędzy wykrywaczami a przyrządami pomiarowymi nie zachodzi podobieństwo, gdyż ich funkcje są zbieżne z uwagi na fakt, iż przyrząd pomiarowy wskazując ilość, przekazuje jednocześnie informację o zawartości.
Dokonując analizy porównawczej w warstwie wizualnej, Urząd Patentowy stwierdził, że pomimo iż znak Sprzeciwiającej jest oznaczeniem słowno-graficznym, dominujące znaczenie ma warstwa słowna, a grafika słowa "alkohit" pełni funkcję drugorzędną.
Organ stwierdził także, że pierwsze człony obu znaków wymawia się identycznie, a znaki różnią się głoską "f" oraz "h" znajdującymi się na tych samych pozycjach analizowanych znaków. Urząd Patentowy wskazał jednocześnie, że powyższe w połączeniu z identyczną końcówką znaków sprawia, iż porównywane znaki są do siebie podobne w warstwie fonetycznej. Organ zaznaczył, że pierwsze człony znaków są członami często występującymi, co nie wpływa na uznanie każdego z analizowanych znaków za określenie fantazyjne, nieposiadające znaczenia w języku polskim, w związku z czym w rozpatrywanej sprawie nie można odnosić się do podobieństwa lub jego braku w warstwie znaczeniowej.
W ocenie Urząd Patentowy w rozpatrywanej sprawie zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd polegający na założeniu przez nich, że Spółka jest powiązana ze Sprzeciwiającą w zakresie wprowadzania do obrotu towary wskazane w wykazie spornego znaku towarowego. W ocenie organu towary oznaczane spornym znakiem to dla zwykłych konsumentów towary do użytku osobistego, firm i służb mundurowych oraz jednostek medycznych, a odbiorcami tych towarów są zarówno osoby wyspecjalizowane, jak i przeciętni odbiorcy.
Na wskazane powyżej orzeczenie pismem z [...] listopada 2015 r. Spółka złożyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę, w której wniosła o uchylenie zaskarżonej decyzji w całości oraz zasądzenie zwrotu kosztów postępowania według norm przepisanych. Zaskarżonemu rozstrzygnięciu zarzuciła naruszenie:
- 1) art. 80 k.p.a. przez przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów, w zakresie, w którym Urząd Patentowy uznał, że grafika słowa "alkohit" z uwagi na dominujący charakter tego słowa odgrywa rolę drugorzędną oraz brak analizy warstwy znaczeniowej członów "hit" oraz "fit", co przyczyniło się do błędnego ustalenia przez organ, iż porównywane znaki towarowe są podobne w stopniu powodującym po stronie odbiorców ryzyko wprowadzenia w błąd co do handlowego pochodzenia oznaczanych przedmiotowymi znakami towarów;
- 2) art. 80 k.p.a. przez przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów, w zakresie, w którym Urząd Patentowy uznał, że:
- a) przyrządy do wdmuchiwania proszków lub gazów oraz aparatura do analizy krwi są podobne;
- b) aparatura i wyposażenie dla ratownictwa jest kategorią towarów podobną do urządzeń diagnostycznych oraz przyrządów do ochrony osobistej;
- c) wykrywacze i przyrządy pomiarowe są towarami zbieżnymi;
- 3) art. 7 oraz art. 77 § 1 k.p.a. przez brak wyczerpującego rozpatrzenia całego materiału dowodowego polegający na pominięciu dowodów na okoliczność wyłączenia ryzyka wprowadzenia w błąd, tj. faktur VAT oraz zamówień stanowiących załączniki do pism skarżącej z [...] lipca 2014 r. co przyczyniło się do błędnego ustalenia przez Urząd Patentowy, że w przedmiotowej sprawie zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd;
- 4) art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. przez pominięcie przy ocenie podobieństwa spornego znaku towarowego oraz znaku przeciwstawionego warstwy znaczeniowej wskazanych znaków, podczas gdy przeciętny odbiorca, będzie zwracał uwagę na warstwę znaczeniową obydwu oznaczeń, co skutkował błędnym ustaleń, że wskazane znaki towarowe są podobne w stopniu powodującym ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd.
Uzasadniając powyższe zarzuty, skarżąca podniosła, że organ mylnie uznał, iż grafika oznaczenia "alkohit" - czcionka w kolorach niebieskim i pomarańczowym oraz element graficzny w postaci dwóch okręgów w kolorach niebieskim i pomarańczowym pod literą "a" - ma drugorzędne znaczenie z uwagi na dominujący charakter elementu słownego.
W ocenie Spółki układ kolorystyczny ma decydujące znaczenie w odbiorze słownej warstwy przeciwstawionego znaku, gdyż zastosowana kontrastowa kolorystyka determinuje wyraźne rozróżnienie członów "alko" oraz "hit". Zdaniem skarżącej uwaga potencjalnego odbiorcy jest skupiona na rozróżnieniu dwóch członów oznaczenia, co przy opisowej roli elementu "alko"/"alco" powoduje, że elementem odróżniającym dla przeciętnego odbiorcy będą człony "hit" oraz "fit". Spółka stwierdziła, że wskazane elementy mają dla odbiorców silnie ukształtowane znaczenia, gdyż element "fit" odnosi się do sprawności, zdrowia i aktywnego trybu życia, natomiast człon "hit" jest synonimem pojęć przebój lub szlagier.
Skarżąca zakwestionowała także, że porównywane towary, tj. przyrządy do wdmuchiwania proszków lub gazów oraz aparatura do analizy krwi są podobne, bo należą od wspólnej kategorii sprzętu medycznego oraz laboratoryjnego. Porównywane towary zdaniem skarżącej mają odmienne zastosowanie i nie można przypisać im podobieństwa tylko dlatego, że mogłyby zostać przypisane do niezwykle szerokiej i ogólnej kategorii sprzętu medycznego i laboratoryjnego. Spółka wskazała również, że wyposażenie dla ratownictwa nie jest kategorią towarów podobną do urządzeń diagnostycznych oraz przyrządów do ochrony osobistej, gdyż ostatnia z wymienionych kategorii to odzież ochronna oraz środki ochrony kończyn, twarzy i oczu, układu oddechowego oraz izolujące cały organizm przeznaczone dla pracowników, które stosowane są prewencyjnie w celu zapobieżenia ew. szkodliwym czynnikom środowiskowym lub następstwom nieszczęśliwych wypadków.
Z kolei wyposażenie dla ratownictwa jest sprzętem bardziej wyspecjalizowanym sprzętem wykorzystywanym w sytuacjach, gdy do doszło do wypadku, skierowanym do ściśle określonej grupy odbiorców ratowników. Zdaniem Spółki wykrywacze oraz przyrządy pomiarowe nie są kategoriami podobnymi, gdyż towary należące do tych grup mają odmienne – pierwsze z nich mają za zadanie wykrycie określonej rzeczy lub substancji, natomiast drugie zbadanie wagi, objętości czy też długości.
W uzasadnieniu złożonej skargi Spółka zarzuciła, że organ oceniając zebrany materiał dowodowy, pominął załączone do pisma z [...] lipca 2014 r. zamówienia oraz faktury VAT przedłożone na okoliczność braku ryzyka wprowadzenia w błąd. Zdaniem skarżącej jej wieloletnia obecność na rynku z produktami oznaczonymi znakiem towarowym "ALCOFIT" powoduje, że są one rozpoznawalne wśród odbiorców oraz potencjalnych kontrahentów.
Ponadto Spółka wskazała, że zgodnie z poglądami prezentowanymi w orzecznictwie, pomimo iż przeciętny konsument zwykle odbiera znak jako całość, nie analizując jego poszczególnych elementów, to jednak w przypadku znaku słownego konsument rozdziela ten znak na elementy, które mają dla niego konkretne znaczenie lub są podobne do znanych mu słów. W konsekwencji w niektórych okolicznościach konsumenci mogą dzielić znaki towarowe na mniejsze części, jak ma to miejsce w przypadku wizualnie rozdzielonego znaku "alkohit" lub "alcofit". Zdaniem Spółki w sytuacji, gdy w porównywanych znakach wykorzystany jest element, który występuje często w znakach towarowych, to w sposób naturalny uwaga odbiorców będzie koncentrowała się na członach, które przesądzają o zdolności odróżniającej każdego ze znaków. Skarżąca podniosła, że różnica pomiędzy znakami w jednej płaszczyźnie może neutralizować podobieństwo występujące na innych płaszczyznach i w konsekwencji doprowadzić do wyłączenia całościowego podobieństwa oznaczeń. W szczególności zdaniem Spółki różnice znaczeniowe pomiędzy dwoma znakami mogą neutralizować podobieństwo wizualne i fonetyczne.
W odpowiedzi na skargę zarówno organ, jaki i uczestnik wnieśli o jej oddalenie jako bezzasadnej.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje
Dokonując kontroli zaskarżonej decyzji w świetle art. 1 § 1 i § 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. z 2014 r., poz. 1647), tj. pod względem jej zgodności z prawem, stwierdzić należy, iż skarga nie zasługuje na uwzględnienie.
Zdaniem Sądu stanowisko organu o unieważnieniu prawa ochronnego na znak towarowy "ALCOFIT" o numerze R.250411 jest prawidłowe.
I tak, wskazać należy, że materialnoprawną podstawę decyzji stanowił art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Przepis ten dotyczy tzw. względnych przeszkód w rejestracji znaku towarowego. W świetle tej regulacji niedopuszczalna jest rejestracja znaku towarowego, gdyby w jej wyniku powstało prawo, którego zakres pokrywałby się, chociaż częściowo z zakresem prawa z rejestracji z wcześniejszym pierwszeństwem.
Skład orzekający zgadza się przy tym z poglądem wyrażonym przez Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 15 czerwca 2011 r., II GSK 666/10, zgodnie z którym znaki towarowe służą odróżnianiu towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Tę oczywistą myśl należy mieć na względzie przy dokonywaniu wszelkich ocen dotyczących znaków towarowych. Pamiętać należy, że znaki towarowe mają ułatwiać klientom powiązanie towaru z producentem, a nie prowadzić do dezorientacji w tym zakresie.
O tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw z rejestracji rozstrzyga się na podstawie kryterium niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia usług (towarów). Jak podkreślił Naczelny Sąd Administracyjny w swoim wyroku z dnia 20 września 2007 r. (sygn. akt II GSK 113/07; publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl) ryzyko skojarzenia ze znakiem wcześniejszym jest kategorią błędu, a nie samodzielną przeszkodą w rejestracji, oderwaną od funkcji oznaczenia pochodzenia. Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd należy interpretować zgodnie z art. 11 preambuły Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej z 22 października 2008 r. nr 2008/95/WE mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych (Dz. Urz. UE L 299/25), zgodnie, z którym "prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd, którego ocena zależy od wielu czynników, w szczególności rozpoznawalności znaku towarowego na rynku, mogącego powodować skojarzenia ze znakiem używanym lub zarejestrowanym, stopnia podobieństwa między znakiem towarowym i oznaczeniem, między określonymi towarami lub usługami, powinno stanowić szczególny warunek dla takiej ochrony.
Sposoby ustalania prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd, w szczególności ciężar dowodu, powinny być określone w krajowych przepisach proceduralnych, których niniejsza dyrektywa nie powinna naruszać."
Oceniając, czy zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorcy, istotna jest percepcja przeciętnego konsumenta, do którego usługa (towar) jest kierowany. Na takim stanowisku na gruncie wspólnotowego prawa znaków towarowych stoi także ETS. Ostateczne wypracowanie modelu przeciętnego konsumenta nastąpiło w wyroku ETS z dnia 16 lipca 1998 r. w sprawie nr C-210/96 (Gut Springenheide GmbH and Rudolf Tusky v. Oberkreisdirektor des Kreises Steinfurt-Amt für Lebensmittelüberwachung). Przeciętny konsument to średnio poinformowany, uważny i rozsądny, a co bardzo istotne - poziom jego uwagi różni się, w zależności od tego, jakie dobra nabywa (por.: R. Skubisz, Prawo z rejestracji znaku towarowego i jego ochrona: studium z zakresu prawa polskiego na tle prawnoporównawczym, Lublin 1998, s. 131-132; M. Andrzejewski, [w]: Prawo własności przemysłowej. Komentarz, red. P. Kostański. Warszawa 2010, s. 710 i nast. oraz wskazane tam orzecznictwo).
Przystępując do porównania znaków towarowych należy najpierw ocenić podobieństwo lub identyczność towarów (usług), do oznaczania, których służą oba znaki. Dopiero przesądzenie o jednorodzajowości towarów (usług) implikuje konieczność dokonania porównania samych oznaczeń.
W tej zaś sprawie sporna jest już kwestia podobieństwa towarów.
Organ ocenił, że produkty oznaczane porównywanymi znakami są podobne, a skarżącą tę ocenę kwestionuje.
Sąd zaś podzielił w tym zakresie pogląd Urzędu Patentowego RP uznając, że został on logicznie wyłożony i jest przekonywujący, w związku z tym nie ma podstaw do jego podważenia.
Wątpliwości skarżącego budzi w ww. zakresie uznanie przez organ, że podobne są przyrządy do wdmuchiwania proszków lub gazów oraz aparatura do analizy krwi. Organ podobieństwo tych towarów wywiódł z faktu, że należą od wspólnej kategorii sprzętu medycznego oraz laboratoryjnego. Wskazał także, że łączy je kanał dystrybucji, branża oraz docelowi odbiorcy. Zdaniem zaś skarżącej porównywane towary mają zupełnie inne zastosowanie i nie można uznać je za podobne tylko dlatego, że mogłyby zostać przypisane do niezwykle szerokiej i ogólnej kategorii - sprzętu medycznego i laboratoryjnego.
Sąd wskazuje, że pojęcie podobieństwa należy interpretować szeroko. Podobieństwo produktów powinno być oceniane nie w oparciu o kryterium ścisłej identyczności, ale w oparciu o kryterium ich podobieństwa i porównywalnego wykorzystania. Innymi słowy dla uznania podobieństwa towarów nie jest konieczna identyczność towarów, ale posiadanie przez nie podobnych cech oraz zaspokajanie podobnych potrzeb z punktu widzenia konsumenta.
W niniejszej sprawie omawiane towary mają ten sam charakter (należą do tej samej branży), skierowane są do tych samych konsumentów i wykorzystują te same kanały dystrybucji.
Niewątpliwie, towary te nie uzupełniają się ani nie są względem siebie konkurencyjne. Biorąc jednak pod uwagę wcześniej wskazane elementy podobne, ta różnica pomiędzy omawianymi towarami nie jest wystarczająca, aby wykluczyć sama w sobie możliwość istnienia prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. W tych okolicznościach, z uwagi na to, iż elementy podobne towarów przeważają nad elementami odmiennymi, należy stwierdzić, tak jak to wskazał Urząd Patentowy w zaskarżonej decyzji, że pomiędzy omawianymi towarami występuje wystarczający stopień podobieństwa do przyjęcia, że spełnione jest w tym zakresie kryterium z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Sporne jest także podobieństwo towarów z kategorii wyposażenie dla ratownictwa oraz urządzenia diagnostyczne oraz przyrządy do ochrony osobistej. Zdaniem skarżącej przyrządy do ochrony osobistej to odzież ochronna oraz środki ochrony kończyn, twarzy i oczu, układu oddechowego oraz izolujące cały organizm przeznaczone dla pracowników, które stosowane są prewencyjnie w celu zapobieżenia ew. szkodliwym czynnikom środowiskowym lub następstwom nieszczęśliwych wypadków. Z kolei wyposażenie dla ratownictwa jest sprzętem bardziej wyspecjalizowanym wykorzystywanym w sytuacjach, gdy doszło do wypadku, skierowanym do ściśle określonej grupy odbiorców ratowników.
Nieprawidłowe zdaniem skarżącego jest również zakwalifikowanie przez Urząd Patentowy - jako podobnych - wyposażenia dla ratownictwa oraz urządzeń diagnostycznych innych niż do celów medycznych. Jak wskazano powyżej, wyposażenie dla ratownictwa jest sprzętem wykorzystywanym w sytuacjach kryzysowych przez służby pierwszej pomocy oraz ratownicze, zaś urządzenia diagnostyczne szczególnie nieprzeznaczone do celów medycznych mają przeważnie zupełnie odrębne zastosowanie, niezwiązane zupełnie z udzielaniem pomocy.
Zdaniem jednak Sądu nie można - uwzględniając zasady logiki i doświadczenia życiowego - wykluczyć wykorzystywania w sytuacjach kryzysowych, prowadzenia akcji ratunkowych także urządzeń diagnostycznych przeznaczonych do celów innych niż medyczne.
W tym zakresie Sąd w całości podzielił pogląd uczestnika postępowania wynikający ze złożonej do akt sprawy odpowiedzi na skargę.
I tak, wyposażenie dla ratownictwa obejmuje towary podobne do przyrządów do ochrony osobistej przeciw wypadkom z wykazu towarów znaku alkohit. Towary stanowiące wyposażenie dla ratownictwa są wykorzystywane w celu ratowania zdrowia lub życia ludzkiego, zapobiegania pogorszeniu stanu zdrowia, udzielenia pomocy etc.; w przypadku przyrządów do ochrony osobistej przeciw wypadkom ich przeznaczeniem jest profilaktyka i zapobieganie zagrożeniom. Wyposażenie dla ratownictwa obejmuje towary używane nie tylko przez specjalistyczne służby medyczne, lecz także środki pierwszej pomocy. Przyrządy do ochrony osobistej przeciw wypadkom odpowiadają pojęciu środków ochrony indywidualnej (np. ochraniacze brzucha, klatki piersiowej, barku, środki ochrony kończyn, głowy, twarzy i oczu, słuchu, układu oddechowego, izolujące cały organizm).
Natomiast wyposażenie dla ratownictwa stanowią środki, które stosuje się, gdy ktoś już uległ wypadkowi. Powyższe towary mogą być jednak produkowane i/lub dystrybuowane przez jeden i ten sam podmiot, sprzedawane w jednym sklepie - zwłaszcza, że są używane często przesz służby zajmujące się ratownictwem (służby medyczne, straż pożarna), które same są wyposażane w przyrządy do ochrony osobistej przeciw wypadkom, którym mogą ulec w trakcie akcji ratowniczej.
Słuszna też jest konkluzja uczestnika w ww. zakresie, tj. że Urząd Patentowy RP prawidłowo ocenił, że wyposażenie dla ratownictwa to kategoria towarów podobnych do urządzeń diagnostycznych oraz przyrządów ochrony osobistej.
Zdaniem skarżącego Urząd Patentowy błędnie również uznał za podobne takie towary jak wykrywacze oraz przyrządy pomiarowe. Towary te mają bowiem zupełnie inne zastosowanie. Pierwsze z nich mają za zadanie wykrycie określonej rzeczy lub substancji, natomiast drugie - zbadanie wagi, objętości czy też długości.
Zdaniem jednak Sądu słusznie w tym zakresie organ - dowodząc podobieństw tych towarów - uznał, że ich funkcje są zbieżne, jako że przyrząd pomiarowy wskazując ilość przekazuje jednocześnie informację o jego zawartości, czyli tak jak czyni wykrywacz.
Trudno zakwestionować racjonalność tego stwierdzenia i w konsekwencji zaprzeczyć, że taki prawnie doniosły związek podobieństwa pomiędzy ww. towarami istnieje. Jak już była o tym mowa dla ocenianej przesłanki nie jest konieczna identyczność (tożsamość) towarów.
Wobec stwierdzenia podobieństwa towarów należało zatem rozważyć podobieństwo samych oznaczeń.
Zasadą jest, że znaki towarowe porównuje się całościowo, tzn. biorąc pod uwagę łącznie wszystkie tworzące znak elementy. W słownym znaku towarowym jest to więc określone słowo lub słowa, a w znaku słowno-graficznym wszystkie tworzące ten znak elementy, a więc słowo (jeżeli jest), grafika, kolor, kompozycja.
Doktryna i praktyka orzecznicza wykształciły szczegółowe zasady, według których dokonuje się owego całościowego porównania oznaczeń. W myśl tych zasad Urząd Patentowy powinien je ocenić na trzech płaszczyznach, tj. wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej z uwzględnieniem dystynktywnych i dominujących elementów oznaczeń pomijając natomiast drobne lub nieistotne różnice między nimi (zob. wyrok TS z 11 listopada 1997 r. w sprawie C-251/95, SABEL przeciwko Puma AG Rudolf Dassler Sport, pkt 23; [tekst wyroku w j. polskim w: R. Skubisz (red.), Własność przemysłowa..., Warszawa 2006, poz. 1).
Organ dokonał w sprawie takiej oceny i wskazał, że porównywane znaki są podobne.
Oceniając warstwę fonetyczną znaku, w której odtwarza się jak go słyszymy i jak wymawiamy, także zdaniem Sądu, porównywane znaki brzmieniowo są bardzo podobne. W znaku przeciwstawionym występuje słowo "alkohit", zaś w znaku uprawnionego - słowo "alcofit", które w naturalny sposób odczytuje się jako "alkofit", utrwalone bowiem jest, że w taki właśnie sposób odczytuje się literę "c" w słowach obcobrzmiących. Różnica liter (tj. "f" i "h") nie niweluje podobieństwa fonetycznego pomiędzy porównywanymi znakami.
Zdaniem Sądu podobieństwo na płaszczyźnie fonetycznej jest ważnym argumentem za uznaniem znaków za podobne, gdyż szybki rozwój technik multimedialnych oraz wzrost intensywności reklamy radiowej i telewizyjnej, będącej najskuteczniejszą w tej chwili formą dotarcia do klienta spowodowało to, że nie tylko wygląd znaku, lecz często jego brzmienie decydują o rozpoznawalności danej marki na rynku.
W tym miejscu wskazać należy, że do przyjęcia podobieństwa dwóch oznaczeń wystarcza w zasadzie ich zbieżność na jednej z płaszczyzn. Ze względu jednak na złożony charakter oddziaływania znaków, zbieżność taka może być na innych płaszczyznach utwierdzona albo neutralizowana (por. R. Skubisz, Prawo znaków towarowych. Komentarz, Warszawa 1997, str. 91).
Uwzględniając powyższe, w tej sprawie organ nie ograniczył się do analizy wyłącznie warstwy fonetycznej, ale rozważał także to, jaki ewentualnie wpływ na ryzyko konfuzji ma funkcjonowanie znaku na płaszczyźnie wizualnej. Analiza tej warstwy pozwoliła na wyodrębnienie cech dominujących przeciwstawionego znaku, czyli jego elementu słownego. Organ wskazał bowiem, że grafika w tym znaku (sposób jej odtworzenia przez organ zostało opisane w części historycznej uzasadniania) pełni rolę drugorzędną. Zbieżność zaś wyrazów "alcofit" i "alkohit" wywołuje podobieństwo porównywanych oznaczeń również na płaszczyźnie wizualnej.
Faktycznie, także zdaniem Sądu, grafika przeciwstawionego znaku jest podporządkowana jego elementowi słownemu, niejako eksponuje ona element słowny znaku. Tak więc warstwa graficzna analizowanego znaku jest zbyt skromna, by uznać ją za wystarczająco dystynktywną, należy zatem - tak jak to zrobił organ - przypisać jej znaczenie poboczne.
Sąd podziela przy tym pogląd Naczelnego Sądu Administracyjnego zawarty w uzasadnieniu wyroku z dnia 3 kwietnia 2012 r. (sygn. akt II GSK 303/11) wskazujący, że z tego, iż "oznaczenie składa się jednocześnie z elementów graficznych i słownych, nie wynika automatycznie, że element słowny jest tym, który winien być zawsze uważany za dominujący. Dodać jeszcze należy, że element graficzny może zajmować równorzędne miejsce z elementem słownym. Z tego powodu nie do zaaprobowania jest teza, iż można, bez dostatecznego wykazania przyczyn "marginalizować płaszczyznę" graficzną znaku przy dokonywaniu oceny porównawczej znaku słownego ze znakiem słowno-graficznym."
W tej sprawie organ nie dopuścił się jednak takiego nagannego automatyzmu. Wyjaśnił motywy swojego stanowiska, w którym skoncentrował się na warstwie słownej znaku przeciwstawionego, a jego argumentacji nie można odmówić racji.
Co więcej, także w orzecznictwie wspólnotowym obecny jest pogląd o tym, że "w przypadku kombinowanych znaków towarowych (znaków słowno-graficznych) ich odróżniającymi dominującymi elementami są zazwyczaj elementy słowne. Tym samym przy ocenie kolizji pomiędzy takimi znakami towarowymi decydujące znaczenie odgrywa podobieństwo elementów słownych (por. wyrok z dnia 14 października 2003 r. w sprawie T-292/01 Philips-Van Heuzen Copr. v. OHIM (BASS), zamieszczony w Zb. Orz. z 2003 r. II-4335).
Powyższe argumenty uzasadniały aprobatę oceny organu, który stwierdził kolizyjne podobieństwo znaków alkohit oraz alcofit ze względu na ich podobieństwo w fonetycznej i wizualnej płaszczyźnie postrzegania. Jeśliby nawet dyskutować z poglądem, czy warstwa graficzna określonego znaku stanowi, czy też nie stanowi tła dla jego elementu słownego, to niewątpliwie trafne jest spostrzeżenie, że użyte elementy graficzne powinny być, przy zbieżności elementów słownych, na tyle fantazyjne, aby utrwalić się w świadomości odbiorcy. Jeśli zatem grafika znaku nie wyróżnia, można przyjąć, tak jak to uczynił organ, że w przeciwstawionym znaku stanowi ona jedynie uzupełnienie względem dominującego elementu słownego "alkohit".
Dla porządku wskazać należy, że znak sporny, jako znak słowny, może przybrać każdą formę, w tym także podobną do znaku przeciwstawionego.
Sąd zaaprobował również ocenę organu odnoszącą się do wyniku analizy znaków w zakresie ich warstwy znaczeniowej.
Urząd Patentowy RP uznał, że słowa stanowiące porównywane znaki towarowe są fantazyjne, stąd nie można mówić o podobieństwie tych znaków w płaszczyźnie znaczeniowej.
Niewątpliwie trudno w języku polskim przypisać ww. słowom jednoznaczne, konkretne znaczenie. Nie ma też racji skarżąca wywodząc istotne dla sprawy skutki z możliwości odczytania słów w ocenianych znakach w taki sposób, aby słowo występujące w każdym z nich rozdzielić na dwa człony, tj. w przypadku znaku uprawnionego na "alco/alko" i "fit" oraz na "alko" i "hit" - w znaku przeciwstawionym.
Takie odczytanie ww. znaków - zdaniem skarżącej - uwypukla występujące pomiędzy nimi różnice. Pozwola bowiem wyodrębnić słowo alko/alco jako element opisowy wskazujący na związek towaru z alkoholem oraz drugi człon, tj. "hit" i "fit", który ma już określone znaczenie w języku polskim.
Sąd w ww. zakresie uznaje za słuszne uwagi sformułowane na tym tle przez uczestnika postępowania w odpowiedzi na skargę, tj. że człony "hit" i "fit", nie mogą samodzielnie wykreować określonego znaczenia porównywanych znaków oraz że w połączeniu z członem alko/alco tworzą jako znak towarowy całość o fantazyjnym charakterze, bez konkretnego jednak znaczenia dla polskiego odbiorcy - co uniemożliwia ocenę podobieństwa lub jego braku w warstwie znaczeniowej. W przypadku zaś braku konkretnego znaczenia znaków łatwiej o ryzyko skojarzenia zbliżonych znaków przez przeciętnego odbiorcę, co prowadzi do ryzyka konfuzji.
Sąd tę ocenę w pełni podziela i - w związku z argumentacją zawartą w skardze - wskazuje, że w niniejszej sprawie nie można wykorzystać tez zawartych w wyroku z dnia 13 lutego 2017 r., Mundipharma AG v. Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego, T-256/04, w którym rozważania dotyczyły znaków RESPICUR/RESPICORT. Z wyroku tego wynika, że sposób postrzegania występujących w sprawie znaków od strony koncepcyjnej będzie różny w przypadku każdej z dwóch grup tworzących dany krąg odbiorców. Odbiorcy profesjonalni będą co do zasady w stanie - z uwagi na swoją wiedzę i doświadczenie - pojąć koncepcyjne znaczenie określeń, do których odnoszą się poszczególne człony występujących w sprawie znaków, a mianowicie "respiratoire" (oddechowy) dla "respi", "cure" (kuracja) lub "guérir" (leczyć) dla "cur" i "corticoïdes" (kortykosterydy) dla "cort". A zatem rozbierając te oba znaki towarowe na człony, odbiorcy ci dojdą do przekonania, że zgłoszony znak towarowy oznacza "lek na chorobę dróg oddechowych", a wcześniejszy znak towarowy - "kortykosterydy przeznaczone dla dróg oddechowych".
Sąd Pierwszej Instancji Wspólnot Europejskich odnosząc się do kwestii podobieństwa koncepcyjnego w ww. wyroku wskazał także, że choć przeciętny konsument zwykle postrzega znak towarowy jako całość, nie poddając analizie jego poszczególnych elementów, to jednak w przypadku oznaczenia słownego konsument ten rozdzieli to oznaczenie na wyrazy, które mają dla niego konkretne znaczenie lub są podobne do znanych mu słów. Z tego powodu nie można z góry, bez badania szczególnych okoliczności tej konkretnej sprawy, zgodzić się z argumentem, zgodnie z którym konsument nie będzie rozdzielał na części występujących w sprawie znaków towarowych.
Sąd orzekający w tej sprawie uznaje, że - z uwagi na fakt, że człony "hit" i "fit", nie posiadają dla polskiego obiorcy żadnego znaczenia w odniesieniu do towarów, dla oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki, ani samodzielnie, ani w połączeniu z elementami alko/alco - w rozpoznawanej sprawie brak uzasadniania dla takiego rozdzielania słów na poszczególne człony, a naturalnym jest postrzeganie porównywanych znaków (i w konsekwencji - ich odczytanie) jako znaków jednowyrazowych.
Zdaniem Sądu wywody skarżącej w tym zakresie stanowią jedynie polemikę ze stanowiskiem organu, nie podważają jednak jego poprawności.
Zatem porównywane znaki towarowe całościowo są podobne, gdyż w pamięci odbiorcy zapada przede wszystkim charakterystyczny, wspólny dla tych znaków element słowny alkohit/alcofit, który jest podobny w opisanych płaszczyznach postrzegania.
Jest to istotna w sprawie okoliczność, jako że dla nabywcy decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Jest to usprawiedliwione z psychologicznego punktu widzenia, gdyż nabywca zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Kieruje się więc przy wyborze jedynie pewnymi przewodnimi elementami oznaczenia, z pominięciem odrębnych rozbieżności..." (M. Kępiński, Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI nr 28, str. 48, R. Skubisz, Prawo znaków towarowych. Komentarz, Warszawa 1997, s. 90-91).
Biorąc więc pod uwagę stwierdzone podobieństwo towarów, do których oznaczania przeznaczone są porównywane znaki towarowe oraz podobieństwo samych znaków, słuszne było stanowisko organu o tym, że istnieje niebezpieczeństwo, jako że osoba z kręgu odbiorców (prawidłowo w okolicznościach faktycznych sprawy zakreślonego szeroko przez organ, jako osoby wyspecjalizowane, a także przeciętni odbiorcy) mogłaby zostać wprowadzona w błąd co do źródła pochodzenia towarów oznaczonych spornym znakiem towarowym.
Jak wynika z treści art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., in fine - skutek prawny w postaci niedopuszczalności rejestracji stanowi taka sytuacja, w której można domniemywać istnienie "ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym". Organ słusznie zatem uznał, że w niniejszej sprawie zaistniały przesłanki unormowane w art. 132 ust 2 pkt 2 p.w.p., uzasadniające unieważnienie prawa ochronnego na sporny znak towarowy.
Dla porządku należy w tym miejscu wskazać, że wobec ustalenia przez organ, że wypełniły się przesłanki odmowy udzielenia prawa ochronnego wynikające z ww. przepisu zbędne stało się ustalanie w postępowaniu, czy udzielenie prawa ochronnego na sporny znak towarowy nastąpiło także w warunkach art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p.
Na ocenę wynikającą z zaskarżonej decyzji nie mógł mieć wpływu fakt, że organ nie ustosunkował się w niej do dowodów załączonych do pisma skarżącej z dnia [...] lipca 2014 r., tj. faktur z 2005 r. oraz zamówień dotyczących produktów skarżącej. Zdaniem Sądu za pomocą ww. dowodów można wykazywać, że skarżąca w danym okresie dokonywała obrotu określonymi towarami. Dla zaprzeczenia możliwości konfuzji dowody te są zaś nieprzydatne, jako że w badaniu w ww. zakresie podlega jedynie hipotetyczna możliwość wystąpienia skojarzenia pomiędzy towarami (a w konsekwencji błędu co do ich pochodzenia), a nie pewność wynikająca z ustaleń faktycznych. Wprawdzie ocen w ww. zakresie powinien dokonać już organ w postępowaniu administracyjnym, niemniej jednak - wobec oczywistych zastrzeżeń co do wartości tego dowodu dla tej sprawy - brak wypowiedzi organu w ww. kwestii pozostaje bez wpływu na podjęte rozstrzygniecie.
W ocenie Sądu Urząd Patentowy RP w sposób prawidłowy zgromadził materiał dowodowy oraz dokonał jego oceny dochodząc do prawidłowej konkluzji zawartej w zaskarżonej decyzji. Nie doszło przy tym do naruszenia procedury administracyjnej, ani przepisów p.w.p. w rozumieniu art. 145 § 1 p.p.s.a.
W związku z powyższym na podstawie art. 151 p.p.s.a. Sąd orzekł jak w sentencji.