Prosto w prawo Skróty klawiszowe⌘KCtrl KPrzejdź do przepisu, ustawy albo sygnatury/Pole pytania albo wyszukiwania na stronie← →Poprzedni i następny artykuł albo strona listyCKopiuj przypis; z zaznaczonym tekstem cytat z przypisemLKopiuj linkFUkryj albo pokaż spis treści ustawyEscZamknij panel, menu albo okno?Lista skrótów Dla profesjonalistyPro
Spis treści, przepisy i wyszukiwarka

Powołane przepisy 3

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawiez 29 maja 2018 r., sygn. akt VI SA/Wa 416/18

prawomocnyRozstrzygnięcie: za organemTekst u wydawcy: CBOSA

Metryka

Sąd
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
Skład
Sędzia WSA Magdalena Maliszewska przewodniczący, sprawozdawca
Sędzia WSA Agnieszka Łąpieś-Rosińska
Sędzia WSA Sławomir Kozik
p.o. ref. staż. Agnieszka Fidor protokolant
Rozpoznanie
na rozprawie w dniu 29 maja 2018 r.
Sprawa
sprawy ze skargi X. Sp. z o.o. z siedzibą w L. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] grudnia 2017 r. nr [...] w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę

Uzasadnienie

Zaskarżoną decyzją z dnia [...] grudnia 2017 r. Urząd Patentowy utrzymał w mocy własną decyzję z dnia [...] lutego 2015 r., wydaną na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 oraz art. 145 ust. 1 pwp, którą odmówił X. sp. z o.o. w [...] (dalej jako: strona, skarżąca, Spółka) udzielenia prawa ochronnego na zgłoszony za numerem [...] słowno-graficzny znak towarowy "[...]", przeznaczony do oznaczania w kl. 09: "urządzenia GPS".

Jak wynika z uzasadnienia powyższej decyzji, Urząd uznał zgłoszony znak za podobny do zarejestrowanego z pierwszeństwem od dnia 9 listopada 2006 r. na rzecz P. GmbH, [...], Niemcy pod numerem [...] słownego znaku towarowego "[...]", przeznaczonego do oznaczania towarów i usług w kl. 09, 37, 41, i 42, w tym m.in. w kl. 09: "urządzenia i instrumenty nawigacyjne, zwłaszcza radiowe urządzenia nawigacyjne; urządzenia do nawigacji satelitarnej".

Strona, nie podzielając stanowiska Urzędu przedstawionego w decyzji o odmowie udzielenia prawa ochronnego, złożyła wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Podniosła, iż w przedmiotowej sprawie nie może być mowy ani o identyczności towarów, ani nawet o ich podobieństwie, w szczególności zaś takim podobieństwie, które powoduje ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorców poprzez skojarzenie ze znakiem wcześniejszym. Strona podkreśliła nadto, iż wbrew ustaleniom organu nazwą "[...]" sygnuje nie towar, lecz usługę geolokalizacyjną, która co prawda bazuje na systemie GPS, jednak jest zupełnie odmienna od towarów, dla których zarejestrowany został znak wcześniejszy. W jej ocenie wyklucza to zarówno istnienie samego podobieństwa towarów, jak i ryzyka wprowadzenia w błąd potencjalnych odbiorców. Strona wskazała na niewielką rozpoznawalność znaku wcześniejszego na terenie Polski, co w jej ocenie skutkuje znikomą (bądź żadną) możliwością wprowadzenia potencjalnych odbiorców w błąd.

Zdaniem strony także wykluczone jest podobieństwo oznaczeń na wszystkich badanych płaszczyznach, t.j.: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, tym bardziej, iż badane oznaczenie ma formę słowno-graficzną, zaś opozycyjne - wyłącznie słowną. Strona zarzuciła nadto organowi, iż przy wydawaniu decyzji nie wziął pod uwagę grupy odbiorców, dla której przeznaczone jest badane oznaczenie, którą w jej przekonaniu są osoby fizyczne, nabywające nowe samochody osobowe średniej i wyższej klasy w salonach dealerskich.

Ponownie rozpoznając sprawę, organ wskazał, iż w wyniku udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy uzyskuje wyłączne prawo używania danego znaku w obrocie gospodarczym do oznaczania określonych towarów i usług. Przytoczył art. 132 ust. 2 pkt 2 pwp, zgodnie z którym "nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym".

Organ wskazał na wynikający z powyższego unormowania brak możliwości uzyskania ochrony na znak identyczny lub podobny do znaków już zarejestrowanych, jeżeli znaki te przeznaczone są do oznaczania towarów identycznych lub podobnych, jeżeli w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego znaki te poprzez swoje podobieństwo mogłyby wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów (konkretny wytwórca) lub usług (określony usługodawca). Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów jest więc wypadkową podobieństwa towarów i usług oraz podobieństwa oznaczeń.

Organ podał, iż przy ustalaniu podobieństwa towarów bierze się pod uwagę rodzaj, przeznaczenie oraz warunki ich zbytu. Do stwierdzenia podobieństwa nie jest natomiast konieczne rzeczywiste pomylenie oznaczeń przez odbiorców - wystarczy prawdopodobieństwo zaistnienia takiej sytuacji. Przy ocenie podobieństwa oznaczeń należy mieć na uwadze nie tylko możliwość uznania znaków za identyczne lub ich rozróżnienia przy stwierdzeniu, że dotyczą towarów tego samego przedsiębiorstwa, ale również uznania, że informują o związkach łączących odrębne przedsiębiorstwa.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem w celu dokonania oceny podobieństwa towarów lub usług należy uwzględnić wszystkie istotne czynniki charakteryzujące wzajemny stosunek towarów lub usług. Czynniki te obejmują w szczególności charakter towarów lub usług, ich przeznaczenie, sposób używania, jak również to, czy te towary lub usługi konkurują ze sobą, czy też się uzupełniają. W opinii Urzędu towary do oznaczania, których mają służyć porównywane oznaczenia są identyczne. Przedmiotowy znak sygnować ma "urządzenia GPS" (kl. 09], które są tożsame z "urządzeniami do nawigacji satelitarnej" ze znaku przeciwnego. Albowiem zwrot "GPS" jest synonimem "nawigacji satelitarnej". Zgodnie ze słownikiem języka polskiego PWN "GPS" oznacza "system radionawigacyjny o światowym zasięgu", a w kontekście samego sprzętu "niewielkie urządzenia korzystające z tego systemu, umożliwiające dokładne określenie własnego położenia".

Tak więc, w świetle powyższego, bezsprzecznym jest, że porównywane znaki opatrywać mają identyczne towary. W tym miejscu przytoczyć należy pogląd Wojewódzkiego Sąd Administracyjnego w Warszawie, który w wyroku z dnia 14.03.2007 r. (sygn. akt VI SA/Wa 2314/06) stwierdził, że "Dla uznania identyczności towarów nie jest konieczne używanie identycznych sformułowań.". Trafność powyższego ustalenia potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny, który wyrokiem z dnia 20.12.2007 r. (sygn. akt II GSK 279/07) oddalił skargę kasacyjną. Oznacza to, że o identyczności możemy mówić nie tylko, gdy towary i usługi są wprost, w tej samej formie wymienione w porównywanych zakresach ochrony, lecz także, gdy mają one charakter synonimów. I z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Na marginesie organ zauważył, iż wbrew stanowisku strony, różnego rodzaju urządzenia, których działanie opiera się na module GPS, niewątpliwie należy uznawać za przynajmniej podobne.

Albowiem jednym z wyznaczników uznania towarów za zbieżne jest ich przeznaczenie i sposób działania. Urządzenia wykorzystujące moduł GPS niewątpliwie należą do szeroko pojętej kategorii urządzeń nawigacyjnych, których zasada działania jest podobna i podobne jest ich przeznaczenie, tj. w szczególności nawigacja i lokalizacja obiektów.

Reasumując organ zauważył, iż w literaturze przedmiotu przyjmuje się, że "Towary (usługi) pod przeciwstawionymi znakami są podobne, gdy przeciętny odbiorca tych towarów (usług) może przyjąć, przy założeniu opatrzenia ich identycznym oznaczeniem (znakiem towarowym) o wysokiej rozpoznawalności na rynku, że towary pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub przedsiębiorstw pozostających w związkach gospodarczych (przedsiębiorstw pozostających pod jednolitą kontrolą). Test badania podobieństwa towarów zakłada zatem odwołanie się, z perspektywy nabywców towarów z późniejszym znakiem tovsarowym, do hipotetycznego identycznego znaku o wysokiej rozpoznawalności na badanych towarach. Stosuje się zatem jako kryterium przy ustalaniu podobieństwa (towarów/usług) fikcję identycznego znaku towarowego o wysokim stopniu rozpoznawalności.". Dlatego też, na zasadnicze pytanie, czy odbiorca może uznać porównywane towary za przynajmniej podobne - zdaniem Urzędu, należy udzielić odpowiedzi twierdzącej.

Tak więc, w ocenie Urzędu, zasadnym jest przyjęcie, że porównywane towary oferowane są przez przedsiębiorców specjalizujących się w tej samej branży urządzeń nawigacyjnych, kierujących swoją ofertę do tej samej grupy odbiorców, zainteresowanych konkretnym rodzajem urządzeń, które z kolei mogą być dostępne w tych samych punktach handlowych lub kanałach zbytu.

Organ podkreślił, iż porównując towary i/lub usługi, które mają być sygnowane przez opozycyjne znaki należało oprzeć się na dokumentacji zawartej w rejestracji wcześniejszego znaku i wskazanych tam towarach i/lub usługach objętych ochroną oraz wykazie towarów i/lub usług, które wskazał sam zgłaszający. Urząd nie podzielił poglądu strony, aby działalność podmiotów uprawnionych do porównywanych oznaczeń w różnych branżach skutkowała uznaniem sygnowanych towarów za niepodobne. Tak więc, na ustalenia organu nie miał wpływu argument, iż w rzeczywistości strona przedmiotowym znakiem sygnuje nie towary, a usługę geolokalizacji. Organ podkreślił, iż istotnym jest fakt, że sama strona zakreśliła przedmiot postępowania poprzez wskazanie konkretnych towarów (urządzeń GPS), nie zaś usług. Urząd Patentowy przytoczył art. 140 ust. 1 pwp, stanowiący, że: "do czasu wydania decyzji zgłaszający może dokonywać w zgłoszeniu uzupełnień i poprawek, które nie mogą prowadzić do zmiany istoty znaku towarowego ani rozszerzać wykazu towarów, dla których znak ten został zgłoszony". Stwierdził, że ewentualna zmiana zakresu wnioskowanej ochrony z "urządzeń GPS" (towarowa kl. 09) na "usługi geolokalizacyjne w zakresie lokalizacji pojazdów" (usługowa kl.

  1. 39) byłaby tego rodzaju niedozwoloną korektą.

Zdaniem organu, towary oferowane przez przedsiębiorców uprawnionych do porównywanych znaków kierowane są zarówno do przeciętnych (indywidualnych), jak i profesjonalnych odbiorców. Organ nie zaakceptował stanowiska strony, iż jej wyroby przeznaczone są wyłącznie dla osób fizycznych, nabywających nowe samochody osobowe średniej i wyższej klasy w salonach dealerskich. Wyraził pogląd, że wyszczególnione przez stronę we wnioskowanym zakresie ochrony towary (urządzenia GPS) mają charakter powszechny - do stosowania zarówno przez indywidualnych odbiorców w życiu codziennym, jak i przez profesjonalnych odbiorców, do zastosowań gospodarczych. Organ podkreślił ponadto, iż nawet odbiorcy o zwiększonym poziomie uwagi, w sytuacji styczności z podobnymi znakami, przeznaczonymi do sygnowania tożsamych zakresów ochrony, mogą ulec konfuzji. Przy tak daleko idącym podobieństwie porównywanych oznaczeń oraz towarów nimi sygnowanych ryzyko wystąpienia pomyłki nie jest wykluczone także wśród specjalistów.

Organ przywołał w tym zakresie stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w wyroku z dnia 4 października 2007r. (sygn. akt VI SA/Wa 1054/07) stwierdził, że "Ma rację skarżąca, że jest to klient uważny i zorientowany, jednak nawet przyjmując obecnie aprobowaną w doktrynie i orzecznictwie, także ETS, definicję nabywcy należycie dobrze poinformowanego, należycie uważnego i przezornego, nie można tracić z pola widzenia funkcji znaku towarowego, który ma służyć odróżnianiu towarów, jeśli dopuścić do rejestracji identycznych znaków dla identycznych lub powiązanych ze sobą towarów zakładając, że uważny klient i tak rozpozna producenta, to zatraca się podstawowa funkcja znaku towarowego jaką jest wskazanie pochodzenia towarów i powiązanie towarów z producentem.".

Zdaniem organu, nie ulega także wątpliwości, że zgłoszony słowno-graficzny znak "[...]" ([...]) i przeciwstawiony mu wyłącznie słowny "[...]" ([...]) są do siebie podobne, bowiem zawierają tożsame fonetycznie i znaczeniowo wyrażenie "[...]". Przedmiotowy znak składa się z napisu "[...]", do którego stworzenia użyto dużych, czarnych liter z czerwoną obwódką. W jego tle znajduje się duża litera "X", w kolorze czerwonym z czarną obwódką. W literę tą wkomponowano znak "A", który jest środkową literą słowa "[...]". Przedstawiony sposób prezentacji badanego znaku, niewątpliwie nakierowuje odbiorców na fakt, iż to słowo "[...]" jest oznaczeniem marki sygnowanych towarów. Zaś dodatkowy element w postaci litery "X", sugeruje podgrupę towarów tej marki. Dlatego też odbiorcy oznaczenie to mogą odczytywać jako "X[...]", tak jak podnosi strona, lub jako "[...]X". Jednakże niezależnie od sposobu jego odbioru w oznaczeniu tym niewątpliwie zawarto odróżniający element znaku wcześniejszego.

Powoduje to, iż dla odbiorców porównywane oznaczenia będą przynajmniej bardzo podobne fonetycznie i znaczeniowo. Dlatego też, zdaniem Urzędu, odbiorca może uznać, że każdy ze znaków jest rozwinięciem lub inną wersją wcześniejszego. Stan ten związany jest z faktem, że odbiorca, chcąc nabyć jakiś towar, w większości przypadków nie dokonuje jego dogłębnej analizy (w trakcie pozyskiwania artykułu z reguły nie ma możliwości dokładnego porównania znaków w danej chwili). Chodzi przecież o ocenę pewnego wrażenia jakie wywiera na nabywcy oznaczenie. Dla kupującego decydujące znaczenie mają zbieżne elementy znaków, co związane jest z faktem, iż nabywca zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, które go interesuje - przy wyborze kieruje się on tylko pewnymi charakterystycznymi elementami znaków z pominięciem mniej istotnych różnic.

Organ zauważył, iż kwestią rejestracji znaków, które w swej treści zawierają odróżniający element wcześniejszych oznaczeń wielokrotnie zajmowały się sądy administracyjne w swoim się już orzecznictwie. Jako przykład przywołał wyrok z dnia 3 marca.2009 r. Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt VI SA/Wa 2202/08), ktory zważył, że "znak towarowy, który wypełniają dwa fantazyjne i rozpoznawalne (zapadające w pamięć odbiorców) wyrazy, należy uznać za znak o dużej sile odróżniającej, którego rejestracja zgodnie z art 132 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej, jest przeszkodą dla udzielenia prawa ochronnego na później zgłoszony znak dla identycznych, bądź tylko podobnych towarów, jeżeli znak ten wykorzystuje i eksponuje jeden z charakterystycznych elementów znaku wcześniejszego". Podobnie w wyroku z dnia 06.10.2005 r. w sprawie C-120/04 Medion AG przeciwko Thomson Multimedia Sales Germany & Austria GmbH ETS stwierdził, iż "/.../ w przypadku identyczności towarów lub usług prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd może występować w odczuciu odbiorców, jeżeli sporne oznaczenie składa się przynajmniej z zestawienia nazwy przedsiębiorstwa osoby trzeciej i zarejestrowanego znaku towarowego posiadającego zwykły charakter odróżniający, który mimo iż samodzielnie nie tworzy całościowego wrażenia wywieranego przez złożone oznaczenie, zachowuje w nim niezależną pozycję nadającą charakter odróżniający".

Niewątpliwie z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przedmiotowej sprawie. Gdyby jednak przyjąć odmienne stanowisko, że rozwinięcie posiadającego już prawo ochronne oznaczenia o inny element słowny i/lub graficzny, w niniejszej sprawie literę "X", bezwzględnie likwidowałoby podobieństwo, a przez to i ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, to doprowadziłoby to do sytuacji, iż można by w zasadzie uzyskać prawa ochronne na kombinacje swojego elementu z jakimkolwiek innym zarejestrowanym oznaczeniem. Idąc tym tokiem myślenia nie byłoby przecież żadnych przeszkód, aby strona uzyskała prawo ochronne na znaki zawierające w swej treści oznaczenia innych przedsiębiorców, np. na znak "[...]", "[...]", czy też inną markę producentów urządzeń GPS. W rezultacie prowadziłoby to do naruszenia funkcji znaku, jaką jest wskazanie pochodzenia towarów i/lub usług. Organ podkreślił, że pomimo, że nie ma bezwzględnego zakazu inkorporacji znaków wcześniejszych w znakach późniejszych, to jednak użycie istotnych elementów odróżniających oznaczeń innych podmiotów nie może prowadzić do ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do źródła pochodzenia sygnowanego asortymentu i/lub usług.

Urząd Patentowy przywołał stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wyroku z dnia 11 października.2011 r. (sygn. akt II GSK 914/10) stwierdził, iż "Zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem, zarówno krajowym jak i wspólnotowym, punktem wyjścia przy ocenie podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych, a więc w zakresie, o którym mowa w art. 9 ust 1 pkt 1 u.z.t, w szczególności, w których poszczególne elementy są takie same lub podobne, jest całościowe wrażenie wywierane przez każde z dwóch oznaczeń (por. wyrok NSA z dnia 23 marca 2010 r.. z dnia 23 marca 2010 r. LEXnr 596915). Nie ma więc, co do zasady, przeszkód do inkorporowania w znaku późniejszym elementów znanych we wcześniejszych znakach, o ile późniejszy znak zachowuje swój charakter odróżniający, nie wprowadzający w błąd nabywcy co do pochodzenia towarów oznaczanych tym znakiem". Orzeczenie te co prawda dotyczy art. 9 ust 1 pkt 1 ustawy o znakach towarowych, jednakże jest on bezpośrednim odpowiednikiem art. 132 ust 2 pkt 2 pwp, a więc co do zasady przedstawiona argumentacja znajduje zastosowanie także w niniejszej sprawie.

Organ wskazał nadto na utrwalony w orzecznictwie pogląd, zgodnie z którym /.../ porównania należy dokonać poprzez analizę danych znaków towarowych postrzeganych jako całość, co nie wyklucza, że całościowe wrażenie wywierane przez złożony znak towarowy w pamięci właściwego kręgu odbiorców może w niektórych przypadkach zostać zdominowane przez jeden lub kilka z jego składników". Zdaniem organu, w przedmiotowej sprawie wyrażenie "[...]" jest składnikiem, który stanowi dla odbiorców główną informację wskazującą na źródło pochodzenia towarów, i dlatego też uzyskanie prawa ochronnego na zbieżne oznaczenie jest niemożliwe. Organ podniósł także, że w literaturze przedmiotu, który znalazł także potwierdzenie w orzecznictwie, powszechnie przyjętym jest pogląd, że dla nabywcy decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Jest to usprawiedliwione z psychologicznego punktu widzenia, gdyż nabywca zachowuje z reguły w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Kieruje się on więc przy wyborze jedynie pewnymi przewodnimi elementami oznaczenia z pominięciem odrębnych rozbieżności.

Na powyższą ocenę podobieństwa porównywanych oznaczeń - w ocenie organu - nie może mieć też decydującego wpływu fakt, iż przedmiotowy znak, w przeciwieństwie do przeciwstawionego oznaczenia słownego, ma formę słowno-graficzną. Przy braku konkretnej grafiki w opozycyjnym oznaczeniu nie można wykluczyć, iż może ono przybrać formę zbliżoną do przedmiotowego znaku - np. kolorystykę i krój czcionki. Organ w tym zakresie stwierdził, iż badaniu podlegają znaki w takiej formie w jakiej zostały one zgłoszone. W tym przypadku zestawieniu podlega oznaczenie słowne ze słowno-graficznym, i dlatego też przy braku grafiki w jednym z nich trudno konfrontować je na tej płaszczyźnie. Organ zaznaczył, iż zgodnie z utrwalonym w doktrynie poglądem, przy ocenie podobieństwa znaków słowno-graficznych, zasadnicze znaczenie mają z reguły elementy słowne. Wskazał na analogiczną linie orzeczniczą, prezentowaną przez orzecznictwo wspólnotowe, gdzie w wyroku z dnia 14 października 2003 r. w sprawie T-292/01 Philips-Van Heuzen Copr. v. OHIM (BASS) Sąd stwierdził, że "w przypadku kombinowanych znaków towarowych (znaków słow.-graf.) ich odróżniającymi dominującymi elementami są zazwyczaj elementy słowne.

Tym samym przy ocenie kolizji pomiędzy takimi znakami towarowymi decydujące znaczenie odgrywa podobieństwo elementów słownych". Powyższy pogląd doktryny, w przypadku kolizji znaku słownego ze znakiem słowno-graficznym dokładnie zsyntetyzował Naczelny Sąd Administracyjny, który w wyroku z dnia 11 kwietnia 2012 r. (sygn. akt II GSK 391/11) stwierdził, że "że jak już wielokrotnie podkreślano w orzecznictwie sądów administracyjnych, brak jest przeszkód do przeprowadzenia porównania znaków słownego i słowno-graficznego. Wynika to z prostego faktu, iż każdy z nich - używany, a więc nałożony na towar, uzyskuje wzrokowo postrzeganą postać (podobnie: wyrok Sądu Pierwszej Instancji z dnia 4 maja 2005 r.; T-359/02). Można powiedzieć, że porównanie znaków słownego i słowno-graficznego sprowadza się do zestawienia elementu słownego obu znaków, a więc tego z udzielonego prawa ochronnego i tego, który został zgłoszony do ochrony. /.../ Można jedynie dodać, że na etapie rejestracji słownego znaku towarowego ryzyko pomyłki między znakami będzie zawsze tylko domniemaniem, lecz już samo to odpowiada treści przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 Pwp.

Urząd Patentowy, rozpatrując dopuszczalność udzielenia prawa ochronnego, nie jest w stanie przewidzieć jak słowny znak towarowy będzie używany w obrocie, a przecież znak taki może zostać nałożony na towar w dowolny sposób. Jest prawdopodobne, że ze względu właśnie na sposób opatrzenia towaru znakiem słownym i zbliżenie go w warstwie wizualnej do innego, słowno-graficznego znaku posiadającego ochronę, dotychczasowa możliwość skojarzenia pomiędzy znakami u części odbiorców, może zmienić się w pewność skojarzenia u większości odbiorców.".

Uznając, że przedmiotowe znaki są podobne i służą do sygnowania zbieżnych towarów organ przystąpił do rozważania trzeciej przesłanki ujętej w art. 132 ust. 2 pkt 2 pwp, - możliwości wprowadzania odbiorców w błąd przez zgłoszone oznaczenie; w szczególności poprzez ryzyko skojarzenia ze znakiem wcześniejszym. Urząd wskazał, iż celem unormowań zawartych w powyższym przepisie jest zapewnienie ochrony zarejestrowanych znaków towarowych przez uniemożliwienie rejestracji oznaczeń stanowiących ich imitację, które może prowadzić do pomylenia ze sobą towarów lub usług pochodzących od różnych przedsiębiorców. Do błędu takiego może dojść, gdy zmodyfikowana postać znaku oryginalnego będzie służyła oznaczaniu towarów identycznych lub podobnych, z czym niewątpliwie mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Przywołał też stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w wyroku z dnia 14 września 2007 r. (sygn. akt VI SA/Wa 878/07) stwierdził, iż "niedopuszczalna jest rejestracja znaków towarowych, gdyby w jej wyniku powstało prawo, którego zakres pokrywałby się chociaż częściowo z zakresem prawa z rejestracji z wcześniejszym pierwszeństwem".

W niniejszej sprawie, co potwierdziła wcześniejsza analiza, istnieje znaczna zbieżność zarówno towarów, jak i porównywanych znaków, dlatego też w opinii Urzędu występuje duże prawdopodobieństwo, iż konsumenci widząc towary opatrzone porównywanymi znakami będą je utożsamiać jako pochodzące od tego samego podmiotu, względnie przedsiębiorców ze sobą ściśle powiązanych. Podobne stanowisko zajął także Sąd Najwyższy, który w wyroku z dnia 13 kwietnia 2007 r. (sygn. akt. I CSK 16/07), zważył, iż "dla oceny wystąpienia prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd, czy wręcz prawdopodobieństwa skojarzenia ze znakiem towarowym, istotne znaczenie ma jednorodzajowość towarów, która wręcz wzmaga ryzyko pomyłki podobnych znaków. W piśmiennictwie podkreślono, że im większe podobieństwo między towarami, tym surowiej trzeba oceniać wymagania co do koniecznych cech odróżniających konkurujące znaki. Używanie podobnych oznaczeń dla tożsamych rodzajowo towarów wzmaga ryzyko przypisania im wspólnego pochodzenia, którego nie eliminuje nawet zamieszczanie na towarach dodatkowych elementów, np. oznaczenia firmy.

Zabieg taki może bowiem w odczuciu klienteli wskazywać jedynie na istnienie między przedsiębiorcami związków prawnych, gospodarczych lub organizacyjnych". W związku z powyższym należy uznać, iż przy tak podobnych oznaczeniach i zbieżnych towarach ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd jest znaczne. W tym miejscu przypomnieć należy, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, "podstawową funkcją znaku towarowego jest zapewnienie konsumentowi lub użytkownikowi finalnemu tożsamości pochodzenia oznaczonego towaru lub oznaczonej usługi, poprzez umożliwienie mu bez jakiejkolwiek możliwości wprowadzania w błąd, odróżnienia tego towaru lub tej usługi od towarów lub usług o innym pochodzeniu. Niebezpieczeństwo, że odbiorcy mogą sądzić, iż dane towary lub usługi pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub z przedsiębiorstw ekonomicznie powiązanych stanowi niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd w znaczeniu art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej".

Na powyższą ocenę ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, w ocenie UP, nie ma decydującego wpływu, wynikająca z argumentacji strony teza, iż słowo "[...]", ze względu na jakoby powszechne używanie w obrocie dla towarów z kl. 09, miało rzekomo słaby charakter odróżniający. Zdaniem Urzędu, wysnuwanie wniosku, iż ze względu na częste wykorzystywanie znaku, byłoby ono nieodróżniające dla rozpatrywanego zakresu ochrony, jest co najmniej na wyrost. Organ zauważył, iż zgodnie z doktryną za opisowy może być uznany tylko ten element, który aktualnie, konkretnie i bezpośrednio opisuje cechy towarów i usług, a nie ten, który dopiero drogą okrężnego myślenia może ewentualnie nasuwać skojarzenie z jakąś konkretną cechą. Wskazał na literaturę przedmiotu, gdzie jasno wyrażono, następnie powszechnie przyjęty, pogląd, że "za opisowe można uważać jedynie te slogany, które z punktu widzenia przedmiotowych odbiorców są wyraźną i bezpośrednią wskazówką na cechy towarów i usług.

Nie mają natomiast opisowego charakteru te slogany, które dopiero droga pośredniego wnioskowania mogą stanowić oznaczenie takich cech. Sam fakt, że slogan zawiera w swej treści czytelną dla przeciętnego odbiorcy zgłoszonych towarów lub usług aluzję lub sugestię cech tych towarów lub usług nie wystarczy do uznania go ani za niedystynktywny w rozumieniu art 129 ust 2 pkt 1 u.p.w.p., ani za opisowy w rozumieniu art 129 ust. 2 pkt 2 u.p.w.p.". W zacytowanej tezie co prawda mowa jest o sloganach reklamowych, jednakże nie zmienia to faktu, iż znajduje ona także zastosowanie w przypadku pojedynczych określeń. Twierdzeniom strony przeczy także fakt, iż przeciwstawiony znak "[...]" ([...]) uzyskał rejestrację w wyłącznie słownej formie, nie posiadając innych elementów mogących być uznanymi za odróżniające.

Organ zaznaczył, iż rejestracja znaku przeciwnego została dokonana przez Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), Alicante, Hiszpania, który w trakcie procedury zgłoszeniowej bada bezwzględne przesłanki rejestracyjne i na ich podstawie może wydać decyzję odmowną. Ponieważ tego nie uczynił, należy domniemywać, iż organ ten uznał zdolność odróżniającą wskazanego znaku dla wnioskowanego zakresu ochrony. Urząd Patentowy RP działa na podstawie i w granicach prawa, i dlatego też stanął na stanowisku, że zarejestrowany przez EUIPO kolizyjny znak posiada pełnię praw jaka wynika z tytułu uzyskania prawa ochronnego i w tym stanie stanowi on skuteczną przeszkodę dla udzielenia prawa ochronnego na niniejsze oznaczenie.

Organ przyjął zatem, że znak wcześniejszy charakteryzuje się wystarczającą siłą rozpoznawalności. Zaznaczył, że "/.../ całościowa ocena niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, która obejmuje ryzyko skojarzenia spornego znaku ze znakiem wcześniejszym, winna w tym zakresie uwzględniać rozpoznawalność (stopień zdolności odróżniającej) znaku towarowego z wcześniejszym pierwszeństwem. Utrwalone jest już w orzecznictwie, że niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd jest tym większe im wyższa jest rozpoznawalność znaku z wcześniejszym pierwszeństwem.". Dlatego też, odnośnie wynikającego ze stanowiska strony argumentu o niewielkim stopniu rozpoznawalności znaku przeciwnego, jako wyłączającego ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, Urząd stanął na stanowisku, iż takie rozważania mogą mieć miejsce ewentualnie w sytuacji, gdy oznaczenia są do siebie podobne w sposób niewielki. Tymczasem w przedmiotowej sprawie mamy do czynienia z oznaczeniami bardzo podobnymi, przeznaczonymi do sygnowania identycznych towarów.

To wszystko powoduje, iż nawet niewielka rozpoznawalność znaku wcześniejszego nie wyłącza ryzyka wprowadzenia w błąd. Urząd zauważył, iż zgodnie z art. 153 ust. 1 pwp "Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.". Oznacza to, iż podmiot rejestrujący nabywa pewność, iż nikt nie będzie używał przynajmniej podobnych oznaczeń do sygnowania przynajmniej podobnych towarów i/lub usług. Tak samo dzieje się w przypadku znaków zarejestrowanych przez EUIPO, gdzie prawo ochronne uzyskuje się na terytorium całej Unii (art. 1 ust. 2 Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/1001 z dnia 14 czerwca 2017 r. w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej), w tym i Polski. Jednakże zgodnie z unormowaniami zawartymi w tym rozporządzeniu używanie oznaczenia tylko w jednym kraju Unii wystarczy, aby móc mówić o jego używaniu.

Organ wskazał, że często występuje sytuacja, iż uprawniony do znaku wspólnotowego używa go w innych krajach aniżeli Polska, co oznacza, że na terytorium naszego kraju może on nie być kojarzony w żadnym stopniu. Jednakże uznanie w takiej sytuacji, iż wyłączone jest ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd skutkowałoby, iż ograniczony zostałby zakres unijnego prawa ochronnego, na co żadna norma prawna nie zezwala. Organ podkreślił, że uprawniony do znaku wcześniejszego, gdyby chciał, mógłby wejść ze swoją ofertą na rynek polski, a odbiorcy byliby wówczas narażeni na wprowadzenie w błąd. Na poparcie poglądu o oparciu ustaleń o podobieństwie towarów na dokumentacji zawartej w rejestracji wcześniejszego, jak i rozpatrywanego znaku, organ wskazał dodatkowo na w wyrok z dnia 20 lipca 2010 r. (sygn. akt VI SA/Wa 600/10) Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w którym sąd stwierdził, że "Wbrew twierdzeniom skargi przy udzielaniu prawa ochronnego na dany znak towarowy Urząd Patentowy RP nie bada w jaki sposób znaki te używane są na rynku za wyjątkiem renomy, powszechnej znajomości znaku lub przypadku wtórnej zdolności odróżniającej. Należy zatem podzielić stanowisko organu, iż badanie zgłoszonego oznaczenia następuje in abstracto czyli w oderwaniu od sytuacji rynkowej.".

Organ podkreślił ponadto, iż na powyższą ocenę ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd nie wpływa w zasadniczy sposób fakt, iż w przedmiotowym znaku zawarta jest firma strony - "[...]". W opinii organu, prawo do nazwy przedsiębiorstwa nie oznacza automatycznego uzyskania prawa ochronnego na znak towarowy zawierający je w swej treści. Aby zgłoszone oznaczenie mogło zostać zarejestrowane musi spełniać wymagania stawiane przez ustawę Prawo własności przemysłowej. Wskazał na podobne stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, wyrażone w wyroku z dnia 10 listopada 2009 r. (sygn. akt VI SA/Wa 1488/09), zgodnie z którym: " /.../ brak jest podstaw po stronie skarżącego do formułowania żądania rejestracji zgłoszonego oznaczenia na tej tylko podstawie, że stanowi ono nazwę jego przedsiębiorstwa". Odmienne stanowisko doprowadziłoby do sytuacji, iż strona mogłaby w zasadzie uzyskać prawa ochronne na kombinację swojego elementu z jakimkolwiek innym zarejestrowanym oznaczeniem, co prowadziłoby do naruszenia funkcji znaku, jaką jest wskazanie pochodzenia towarów i/lub usług.

Od powyższej decyzji strona wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, zarzucając naruszenie:

  1. 1. art. 7, art. 77 § 1 i § 4 i art. 107 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego przez ich niezastosowanie i zaniechanie dokładnego wyjaśnienia oraz rozpatrzenia stanu faktycznego sprawy, brak przeprowadzenia z urzędu dowodów mających znaczenie dla sprawy lub niewzięcie pod uwagę faktów znanych organowi z urzędu, co skutkowało wyciągnięciem dowolnych, nie znajdujących oparcia w zgromadzonym materiale dowodowym wniosków co do podobieństwa znaków towarowych "[...]" oraz,,X[...]", istnienia przeszkody w udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy "X[...]" oraz ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, a także braku wskazania, na jakich dowodach te wnioski zostały oparte,
  2. 2. art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej przez odmowę udzielenia ochrony na znak towarowy w sytuacji, gdy nie zachodzi kolizja między znakiem zarejestrowanym i zgłoszonym do rejestracji, towary sygnowane tymi znakami są różne i nie zachodzi ryzyko wprowadzenia w błąd potencjalnych odbiorców tych znaków.

Skarżąca ponadto wniosła przeprowadzenie dowodu ze świadectwa rejestracji znaku towarowego "[...]" przez OHIM - obecnie EUIPO (rejestracja w dniu [...] czerwca 2015 r. pod nr [...]).

Organ w odpowiedzi na skargę wniósł o jej oddalenie, podtrzymując dotychczasowe stanowisko oraz argumentację na jego poparcie.

Na rozprawie przed WSA w Warszawie w dniu 29 maja 2018 r. Sąd oddalił ww. wniosek dowodowy na podstawie art. 106 § 3 p.p.s.a.

Wojewódzki Sąd Administracyjny zważył, co następuje.

Skarga jest pozbawiona usprawiedliwionych podstaw, natomiast zaskarżona decyzja - w ocenie Sądu - odpowiada prawu.

Kwestią wymagającą rozstrzygnięcia było ustalenie, czy występuje podobieństwo, bądź identyczność towarów lub usług do oznaczania których mają służyć porównywane znaki, a w przypadku udzielenia odpowiedzi pozytywnej - ocena, czy istnieje taka zbieżność pomiędzy samymi oznaczeniami, że może ona powodować ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, obejmujące w szczególności ryzyko skojarzenia przedmiotowego znaku ze znakami wcześniejszymi.

Urząd Patentowy stanął na stanowisku, że przeciwstawione sobie oznaczenia (sporny - słowno-graficzny X[...] oraz przeciwstawiony [...]) służą do sygnowania identycznych towarów, których adresatami mogą być tożsami odbiorcy oraz, że są do siebie podobne. W rezultacie organ uznał, iż w sprawie występuje trzecia przesłanka z art. 132 ust. 2 pkt 2 pwp, tj. ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, obejmujące w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakami wcześniejszymi, czego konsekwencją była odmowa udzielenia prawa ochronnego na przedmiotowy znak towarowy.

W rozpoznawanej skardze strona zarzuciła Urzędowi, że w sposób niezasadny oraz sprzecznie ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym ustalił podobieństwo pomiędzy towarami, do oznaczania których mają służyć porównywane znaki towarowe. Skarżąca podkreśliła, iż jej intencją i celem jej działań przed Urzędem było uzyskanie ochrony na znak towarowego, którym nie ma być opatrzone przeciętnie spotykane na rynku urządzenie działające w oparciu o system GPS, ale kompleksowe rozwiązanie, wykorzystujące ten system, w celach lokalizowania, przy wykorzystaniu serwera gromadzącego i przetwarzającego dane, indywidualnego panelu/profilu użytkownika oraz centrum monitoringu, dostępnego przez 24 h/dobę, pojazdów po kradzieży. W tej sytuacji, zdaniem strony, odbiorca nie mógłby uznać oferowanego przez nią towaru za identyczny albo podobny do innych urządzeń GPS, które ograniczają się do nadajnika oraz odbiornika sygnału GPS, które są zresztą tańsze i których efektywne działanie nie jest wspomagane przez system monitoringu, jak ma to miejsce w przypadku skarżącej.

Skarżąca zakwestionowała krąg odbiorców tak oznaczanych przez nią towarów/usług. Podnosiła, że - wbrew stanowisku organu - nie jest to towar nabywany powszechnie, lecz przez osoby fizyczne, nabywców średniej i wyższej klasy aut od dealerów.

Stanowisko skarżącej nie jest prawidłowe. Jak słusznie przyjął organ, na gruncie obowiązującego prawa -zgłaszający składając podanie o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy wskazuje zakres żądanej ochrony, tzn. towary i usługi, które mają być zgłoszonym oznaczeniem sygnowane. Spółka konkretnie wniosła o udzielenie ochrony na "urządzenia GPS" (kl. 09). Zakres wnioskowanej ochrony potwierdziła następnie w swym piśmie z dnia 10 lutego 2014 r. (str. 2), stwierdzając w sposób jednoznaczny, iż "Znak towarowy zgłoszony do rejestracji przez Spółkę swoim zakresem obejmować miałby wyłącznie urządzenia GPS (...)". W powyższym piśmie strona zresztą potwierdziła fakt istnienia przynajmniej podobieństwa porównywanych towarów podnosząc na str. 2, iż "W przedmiotowej sprawie podobieństwo towarów sklasyfikowanych w klasie 09 nie przesądza o podobieństwie samych oznaczeń, stanowiąc jedynie jeden z elementów analizy i o ceny podobieństwa.".

Dopiero we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy strona zmieniła swą argumentację, podnosząc iż sygnuje nazwą [...] nie towar a usługę geolokalizacyjną - bazującą na systemie GPS, jednak zupełnie odmienną od towarów, dla których uprzednio został zarejestrowany znak słowny "[...]" (str. 3). Prawidłowo natomiast organ, w zaskarżonej decyzji wskazał, iż badając sprawę opiera się na dokumentacji porównywanych oznaczeń, a nie ich rzeczywistym używaniu.

Należy w tym miejscu przytoczyć, zasługujące na aprobatę stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w wyroku z dnia 20 lipca 2010 r. (sygn. akt VI SA/Wa 600/10) stwierdził, że "Wbrew twierdzeniom skargi przy udzielaniu prawa ochronnego na dany znak towarowy Urząd Patentowy RP nie bada w jaki sposób znaki te używane są na rynku za wyjątkiem renomy, powszechnej znajomości znaku lub przypadku wtórnej zdolności odróżniającej. Należy zatem podzielić stanowisko organu, iż badanie zgłoszonego oznaczenia następuje in abstracto czyli w oderwaniu od sytuacji rynkowej.".

Natomiast zgodnie z art. 140 ust. 1 p.w.p., strona do czasu wydania decyzji może dokonywać w zgłoszeniu uzupełnień i poprawek, które jednak nie mogą prowadzić do zmiany zakresu wnioskowanej ochrony. Jak prawidłowo uznał organ, taką niedopuszczalną zmianą byłaby ewentualna modyfikacja zakresu ochrony z "urządzeń GPS" (kl. 09), na "usługi geolokalizacyjne w zakresie lokalizacji pojazdów" (kl. 39). Należy więc zaaprobować stanowisko organu, który stwierdził identyczność porównywanych towarów, tj. "urządzeń GPS" (kl.

  1. 09) z przedmiotowego znaku i "urządzeń do nawigacji satelitarnej" (kl.
  1. 09) ze znaku przeciwnego. Tak więc, w ocenie Sądu, zarzut, iż organ niesłusznie dopatrzył się podobieństwa, czy wręcz identyczności pomiędzy towarami do oznaczania, których mają służyć porównywane znaki, należy uznać za nieuzasadniony. Co do zarzutu, iż badanym znakiem towarowym sygnowany miałby być system, na który składają się urządzenia (odbiornik GPS, nadajnik GSM, serwer gromadzący i przetwarzający dane) i usługi (internetowy panel użytkownika, centrum monitoringu) należy stwierdzić, iż tego rodzaju system, jako kompilacja towarów i usług, nie może być uznany, tak jak chce strona, za samodzielny towar, czy też ewentualnie za samodzielną usługę. Niemożliwe byłoby bowiem - co również prawidłowo wyjaśnił organ w skarżonej decyzji - jednoznaczne zaklasyfikowanie tego rodzaju systemu, jako zbioru towarów i usług, do jednej, konkretnej klasy towarowej, czy też usługowej. Dlatego też w tym przypadku konieczne byłoby rozbicie wskazanego systemu (przedmiotu działalności strony) na poszczególne składowe i odpowiednie ich zaklasyfikowanie do właściwych klas towarowych i usługowych. Istotnym i wartym podkreślenie w rozpoznawania jest artykułowana wielokrotnie w orzecznictwie zasada, zgodnie z którą strona, wnosząc podanie o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy, sama zakreśla zakres żądanej ochrony, a ten w podaniu strony z dnia 19 grudnia 2012 r. był określony jako: " urządzenia GPS" (kl. 09). Tak więc, wskazany zarzut należy uznać za bezzasadny,

W konsekwencji za bezzasadny należy uznać także stawiany w toku postępowania zarzut strony, jakoby organ błędnie ustalił kręg odbiorców. Jak zostało wskazane w skarżonej decyzji, wyszczególnione przez zgłaszającego we wnioskowanym zakresie ochrony towary (urządzenia GPS) mają charakter powszechny - mogą być stosowane zarówno przez indywidualnych odbiorców w życiu codziennym, jak i przez profesjonalnych odbiorców. Jednakże nawet odbiorcy o zwiększonym poziomie uwagi, przy styczności z podobnymi znakami, przeznaczonymi do sygnowania tożsamych zakresów ochrony mogą popełnić błąd co do powiązania towarów z przedsiębiorcą, od którego one pochodzą. Podkreślenia wymaga, iż istotą znaków towarowych jest ustalenie pochodzenia towarów wyłącznie po samym oznaczeniu, a nie konieczność ewentualnego poszukiwania informacji o producencie, np. na opakowaniu. Potwierdzenie powyższego znaleźć można w orzecznictwie.

Przykładowo, w wyroku z dnia 4 października2007 r. (sygn. akt VI SA/Wa 1054/07) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że "nawet przyjmując obecnie aprobowaną w doktrynie i orzecznictwie, także ETS, definicję nabywcy należycie dobrze poinformowanego, należycie uważnego i przezornego, nie można tracić z pola widzenia funkcji znaku towarowego, który ma służyć odróżnianiu towarów. Jeśli dopuścić do rejestracji identycznych znaków dla identycznych lub powiązanych ze sobą towarów zakładając, że uważny klient i tak rozpozna producenta, to zatraca się podstawowa funkcja znaku towarowego jaką jest wskazanie pochodzenia towarów i powiązanie towarów z producentem.".

Za bezzasadny należy uznać także zarzut strony, iż organ w skarżonym rozstrzygnięciu nie uwzględnił faktu, iż zarówno krajowe urzędy ds. własności intelektualnej państw należących do Unii Europejskiej, jak i Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), Alicante, po dacie udzielenia prawa ochronnego na znak przeciwny "[...]" ([...]), dokonały rejestracji wielu znaków, w tym i słownych, z użyciem słowa "[...]", z czego wysnuć można wniosek, iż słowo to do oznaczania sprzętu wykorzystującego sygnał GPS ma charakter opisowy. Po pierwsze bowiem, dla decyzji wydawanych przez Urząd Patentowy RP bez znaczenia pozostają rozstrzygnięcia zapadłe w analogicznych, czy też podobnych sprawach przez organy innych państw. Albowiem, wszystkie te organy są od siebie niezależne i dlatego też ich decyzje nie mają dla rozstrzygnięć zapadłych przed polskim Urzędem rangi prejudykatu - mogą jedynie stanowić - nawet istotny i niekiedy wymagający rzeczowego ustosunkowania - materiał poglądowy, jednakże nie determinują w żaden sposób wyniku postępowania.

Brak jest prawnego uzasadnienia dla poglądu skarżącej, iż decyzje innych organu ds. własności przemysłowej mają mieć nadrzędność - kształtować - wynik postępowań toczących się przed UPRP. Można w tym miejscu wskazać przykładowo, iż w wyroku z dnia 22 sierpnia 2013 r. (VI SA/Wa 1030/13) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie jednoznacznie stwierdził, iż "Nie ma również decydującego znaczenia w sprawie podnoszona przez skarżącego okoliczność, że został zarejestrowany przez OHIM znak słowno-graficzny CTM [...] R. M. Kołobrzeg nieruchomości EuroDom z pierwszeństwem od 10 sierpnia 2010 r. Urząd Patentowy RP nie jest związany orzeczeniami innych organów i w zakresie orzekania korzysta ze swobodnej oceny przesłanek rejestracyjnych na terenie RP".

Powyższa argumentacja również ma zastosowanie do postanowienia Sądu o odmowie przeprowadzania dowodu ze świadectwa rejestracji znaku towarowego "X[...]" przez OHIM - obecnie EUIPO (rejestracja w dniu [...] czerwca 2015 r. pod nr [...]), co nastąpiło na podstawie art. 106 § 3 p.p.s.a. Sąd uznał, iż dowód ten w sposób istotny na obecnym etapie sprawy (etap kontrolny przed sądami administracyjnymi) nie przyczyni się do jej wyjaśnienia, właśnie z uwagi na brak prejudycjalnego charakteru orzeczeń OHIM (obecnie EUIPO) w stosunku do - autonomicznych proceduralnie i materialnie - rozstrzygnięć Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej.

Po drugie zaś, jak zostało to prawidłowo wyjaśnione w skarżonej decyzji, wniosek, iż ze względu na fakt, że określenie "[...]" jest - jak twierdzi strona - często wykorzystywane do oznaczania urządzeń geolokacyjnych (GPS), przez co miało by być nieodróżniające w sposób dostateczny dla rozpatrywanego zakresu ochrony, jest nieuprawniony. Twierdzeniom tym przeczy zresztą fakt, iż przeciwstawiony znak "[...]" ([...]) uzyskał rejestrację w wyłącznie słownej formie, nie posiadając innych elementów mogących być uznanymi za odróżniające. Sam fakt rejestracji znaku przeciwnego dokonany przez Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO, uprawniał - a zarazem obligował - Urząd Patentowy do uwzględnienia wynikającego z tej rejestracji prawa ochronnego.

Tak więc - podkreślenia wymaga, iż aby oznaczenie mogło uzyskać prawo ochronne, musi spełniać wymagania stawiane przez ustawę Prawo własności przemysłowej. Z treści art. 132 ust. 2 pkt 2 pwp, będącego podstawą kontrolowanej decyzji, wynika, iż przeszkodą dla udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy jest każde, przynajmniej podobne oznaczenie przeznaczone do sygnowania przynajmniej podobnych towarów lub usług, jeżeli ich wspólne używanie mogłoby rodzić ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, a które, jak wykazano w skarżonej decyzji, w przedmiotowej sprawie bezsprzecznie występuje. Nad podobną kwestią pochylił się już Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który w wyroku z dnia 24.05.2012 r. (sygn. akt VI SA/Wa 25/12), podniósł, że "/.../ organ słusznie przyjął, co do zasady, że żadne przepisy ustawy Prawo własności przemysłowej nie stanowią, że uprawniony do znaków podobnych korzystających już z ochrony automatycznie otrzymuje prawo ochronne na nowo zgłoszony znak. Innymi słowy o pierwszeństwie prawa ochronnego na znak decyduje pierwszeństwo jego zgłoszenia (art. 123 p.w.p.).".

Odnośnie zarzutu strony, iż organ błędnie stwierdził podobieństwo porównywanych oznaczeń zauważyć należy, iż na str. 5-8 skarżonej decyzji została dokonana wszechstronna ocena tej materii stając na stanowisku, iż o mylącym podobieństwie rozpatrywanych znaków (słowno- graficznego i słownego) decydujące znaczenie ma warstwa słowna.

Na potwierdzenie zasługującego na aprobatę stanowiska Urzędu Patentowego w tej - zasadniczej dla rozpoznawanej sprawy - kwestii - można wskazać na szereg orzeczeń sądów administracyjnych obydwu instancji. Przykładowo - w wyroku z dnia 12 września 2017 r. sygn. akt: II GSK 3762/15 Naczelny Sąd Administracyjny, dokonując oceny podobieństwa znaków AMOR i AIMOR, doszedł do wniosku co do tego, że zgłoszony znak, różniący się od przeciwstawionego jedną tylko literą, przy czym znak zarejestrowany w całości mieścił się w znaku zgłoszonym, nie może podlegać ochronie. W przytoczonym wyroku NSA przypomniał również stanowisko orzecznicze - znajdujące także odniesienie do stanu faktycznego sprawy obecnie rozpatrywanej - co do tego, że odbiorcy zachowują w pamięci jedynie niedokładny obraz rozpatrywanych znaków towarowych. Jak można wnioskować - mając przy tym na uwadze orzecznictwo nakazujące dokonywanie podobieństwa oznaczeń pod kątem raczej doszukiwania się podobieństw, aniżeli różnic pomiędzy znakami - konieczne jest dokonywanie szczególnie krytycznej oceny tych znaków, którymi opatrywane są towary o znacznym podobieństwie, bądź identyczne.

Reasumując, nie zasługują na uwzględnienie stawiane w skardze zarzuty oraz brak jest okoliczności, które mogłyby zaważyć na rozstrzygnięciu, a które Sąd miałby obowiązek wziąć pod uwagę z urzędu..

Zdaniem Sądu nie można zgodzić się z zarzutem naruszenia przez Urząd Patentowy przepisów regulujących postępowanie dowodowe. Przepis art. 7 kpa nakazuje organowi administracji publicznej podjąć wszelkie kroki niezbędne do wyjaśnienia stanu-faktycznego, oraz załatwienia sprawy, art. 77 § 1 kpa nakazuje zebranie i rozpatrzenie całego materiału dowodowego. Organ z powyższych wymogów wywiązał się w sposób nie budzący zastrzeżeń.

Jak wyżej zostało wywiedzione, organ dokonał prawidłowej subsumpcji art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., przy czym zastosował się do jego brzmienia jak i do opartej o ten przepis doktryny prawa oraz poglądów dominujących w aktualnym orzecznictwie sądów administracyjnych, które w sposób prawidłowy przywołał w uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia. W związku z powyższym, zarzut naruszenia prawa materialnego należy uznać także za bezzasadny.

Z uwagi na powyższe, w na podstawie art. 151 p.p.s.a. Sąd orzekł, jak w sentencji wyroku.

Treść dosłownie; przetworzyliśmy: podział na sekcje, układ według wzoru orzeczenia (metryka, punkty sentencji, nagłówki ze zdań sądu), linki do przepisów, wyróżnienia i zakrycie numerów PESEL, dowodów, paszportów i rachunków, których anonimizacja u wydawcy nie objęła.